Docenić chwilę

Aby nie zmarnować życia

Samotność

Samotność 1010

  • Jakże, w wielu momentach, widzę siebie. Równie dobrze, ja mogłabym to napisać, lecz jeszcze nie tak głęboko. Tylko ja jeszcze muszę - i chcę - nauczyć sie wiele od Ciebie Jacku - życzę wytrwałości:)
  • 11 sierpnia 2010 14:03
    Elżbieta Ś

  • Jesteś bardzo ambitny i asertywny podoba mi się to co robisz:)
  • 14 czerwca 2010 14:15
    Konrad.K

  • Bardzo pięknie piszesz Jacku. Jestem z ciebie dumna i cesze się, że się nie poddajesz, że robisz wszystko, aby twoje życie było piękne
  • 29 maja 2010 19:53
    Aleksandra K.

  • Witaj! Bardzo mądre i dobre to, co piszesz. W dzisiejszym świecie pełnym sieczki, ty odważyłeś się pisać o rzeczach ważnych. Piszesz o swojej wierze, nadziei i miłości. Piszę do Ciebie, ponieważ sama jestem osobą niepełnosprawną, chociaż moja niepełnosprawność jest niewidoczna. Poza tym pracuję też z osobami niepełnosprawnymi w Świetlicy Integracyjnej. Nigdy nie przypuszczałam, że mi ta praca będzie odpowiadać. Dzisiaj czuję się szczęśliwa, że Bóg poznał mnie z tyloma tak różnorodnymi ludźmi. Dzięki temu moje życie stało się bogatsze o wiele. Pozdrawiam Cię!
  • 20 kwietnia 2010 17:53
    Anna M

  • Witaj!!! Napisałem do ciebie, ponieważ zobaczyłem cię w telewizji. Mam 13 lat. Kiedy oglądałem zdjęcia byłem pod wrażeniem!! Pewnie zwiedziłeś pół świata!! Myślę, że do mnie napiszesz na pocztę. Serdecznie Cię Pozdrawiam!!
  • 27 marca 2010 20:19
    Przemek P

  • dobrze że jesteś wśród nas Jacku, kiedy czytam twoją stronę to chce się żyć, jestem ogromnie podbudowana twoimi pięknymi artykułami
  • 26 marca 2010 20:15
    Irena

  • Jacku, bardzo dziękuję za listy, w tym także od Jacentego:)) Piękny, dzięki:) Głosowanie w ostatnich dniach jest zawieszone, ale możesz liczyć na mój głos. Jest wiele samotnych serc i dusz tułających się po tym padole, więc jeśli Twoje słowa pomogą (w co nie wątpię), choć jednej, to Twoje działanie ma sens.
  • 4 marca 2010 12:05
    Pozdrawiam serdecznie Agata

  • Wielu z nas czuje się podobnie, choć większość z nas nie ma ku temu powodów. Jesteśmy zdrowi, młodzi, pracujemy... a mimo to czujemy pustkę, jesteśmy przeraźliwie samotni. Jedyna recepta to wyjść do ludzi i robić jak najwięcej, żeby po prostu o tym nie myśleć. Nie zatruwać innych tą samotnością, starać się uśmiechać. Ktoś powie, że to udawane. Może trochę tak, ale moim zdaniem nie ma innej drogi. Siła sugestii... Pozdrawiam wszystkich:)
  • 15 lutego 2010 21:33
    Karo

  • Jacku t his is Walentine's DAY Dear friend, I love our great conversations I'am glad you're in my life.
  • 15 lutego 2010 03:04
    Barbara

  • "największą tragedią niepełnosprawności nie jest sama ułomność, lecz samotność" O Boże, jak dobrze to rozumiem. Strach, wielki strach przed wytykaniem palcami, śmiechem, albo jeszcze bardziej kłującą litością. Serdecznie pozdrawiam
  • 13 lutego 2010 00:41
    Barbara

  • Wielka determinacja poparta głęboką wiarą! Twoje świadectwo napawa mnie optymizmem, że nie ma straconych sytuacji i nigdy nie jest za późno na definitywną odmianę życia! Pomimo zdrowych członków ostatnie 5 lat to grad moich grzechów, ale i tych przeciwko mnie. Dotknąłem dna, jakie to miłe uczucie, bo teraz musi być tylko lepiej! Boże dopomóż i nie opuszczaj mnie!
  • 9 lutego 2010 12:12
    Bogusław K

  • Witam cię bardzo serdecznie. Czy można wierzyć w przyjaźń ?w dobrych ludzi? mam tą wiarę i siłę, aby jednak wierzyć, jestem osobą zdrową, mam zdrowe dzieci i problemy, z którymi się borykam nie są problemami. Jak głębiej się wtajemniczam i czytam o twoim życiu Jacku to zapewniam, iż ludzie zdrowi nie powinni czuć się nieszczęśliwi, ponieważ mają bardzo wiele-zdrowie.
  • 7 lutego 2010 12:11
    Angelika K.

Samotność 2009

  • Witam Cię serdecznie!:)
    Najważniejsze w przyjaźni jest zaufanie. Poznałam pewnego chłopaka, najpierw przyjaźń, potem miłość, a teraz nic:( To, że nie chciałam z nim być jako para, to kazał mi zniknąć:( A ja chciałam się dalej przyjaźnić. A tak mówił, że zawsze będzie moim przyjacielem, a teraz...? nie chce mnie znać;( To tak krzywdzi ludzi... Nie potrafię o nim zapomnieć;/
    Serdecznie Cie pozdrawiam:)
  • 8 grudnia 2009 13:01
    Justyna

  • wszyscy macie takie problemy jesteście chorzy i ty panie Jacku potrafisz się z tym pogodzić ja jestem zdrowa i nie mam żądnych problemów zdrowotnych w rodzinie, nikt bliski mi nie odszedł, mimo to nie potrafię ułożyć sobie życia to nie jest takie proste:( przy pana problemach moje są niczym, jestem całkowicie sprawna a tego nie doceniam jak mam odnaleźć cel swojego życia?? Jak mam dalej żyć??
  • 3 grudnia 2009 20:07
    Aneta

  • Pól roku temu zmarła moja mama. Rak rozsiany. Wyrok. Gdy zaczęła się jej choroba, całym moim życiem była godna i należyta opieka nią. Odsunęłam swoje życie na bok, wiec odsunęli się ode mnie "przyjaciele". Został tylko jeden, na którego mogłam liczyć zawsze i który jest prawdziwym przyjacielem od serca do dziś. Podziwiam Cię! Ja mam 23 lata i nie potrafię poukładać swojego życia...
  • 17 listopada 2009 11:00
    Kasia

  • Witam serdecznie i pozdrawiam.
    Jestem chora, choć tego nie widać. Nikt nie zrozumie takiej niepełnosprawności. To Zespół Aspergera (autyzm). Zawsze byłam inna, zawsze samotna, wyśmiewana i "zakrzyczana" w domu. Nikt nie rozumiał. Dźwigam tę swoją samotność, bezradność i rozliczne choroby, które mi się kolejno przytrafiały już 56 lat. I chociaż jeszcze mogę chodzić, świat jest za grubą szybą. Dzieli mnie ona od innych skutecznie. Tak już zostanie, bo nawet lekarze nie chcą pomóc w chorobach somatycznych, gdy z trudem usiłuję coś wyjaśnić. Tym bardziej rozumiem wszelkie rodzaje niepełnosprawności. Jestem już bardzo zmęczona takim stanem. Bezradna.
  • 16 listopada 2009 22:57
    Sabina

  • Witam Cię serdecznie, cieszę się, że jesteś i martwię się, że nie spotkałam Cię wcześniej. Trzy miesiące temu odeszła ode mnie moja ukochana córka Ada, była niepełnosprawna, ale nigdy nie pogodziła się ze swoją chorobą, nie chciała żyć, jako osoba chora, może gdyby poznała kogoś takiego jak Ty byłoby Jej łatwiej. Napisz, jakiego typu pomocy potrzebujesz, jestem też z Opola, więc jeśli mogę coś zrobić dla Ciebie to chętnie to uczynię. Pozdrawiam Cię serdecznie.
  • 3 listopada 2009 22:00
    Ewa K

  • mógłbyś być wzorem dla wielu, którzy się mienią przyjaciółmi. Moich przyjaciół odsyłam na Twoją stronkę. Jacku- jesteś "Listem Chrystusowym".
  • 26 września 2009 16:06
    Jadwiga

  • Panie Jacku! serdecznie Pozdrawiam! Miałam do Pana napisać o swoich problemach, ale nie zrobię tego ponieważ - Pan i tak odpowiedział mi na wiele pytań w swoim tekście. Ma Pan wiele talentów - Gratulacje!
  • 30 sierpnia 2009 14:19
    Ewa K

  • Jakie to dziwne, że można być bardzo samotnym i czuć się zupełnie samemu ze swoimi problemami, mając ludzi wokół siebie... "samotność to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie, wiesz Mamo, wyobraziłam sobie, że nie ma Boga, nie ma nie.."
  • 1 kwietnia 2009 12:31
    Wiola

  • Samotność doskwiera czasem każdemu z nas. Najgorzej jest wtedy, gdy człowiek czuje się samotny, pomimo że otacza go tłum ludzi. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że wielu z tego tłumu czuje się podobnie. Oby było więcej takich ludzi jak Ty, którzy ze swojej samotności potrafią zbudować coś dla innych.
  • 18 marca 2009 00:01
    Kasia

  • Gdy widzę to, co dokonałeś, pomyślałam sobie, że moje życie nie ma sensu, Ty Jacku masz taka wiarę, czystą i prawdziwą, że czuję się przy Tobie, jakbym zaprzepaściła całe swoje życie. Mogłam zrobić wtedy tyle dobrego. Ale to co za nami minęło i to co chciałabym naprawić mogę naprawić dzisiaj dobrem. Trzymaj się Jacek:) Króluj nam Chryste.
  • 16 lutego 2009 00:13
    odbudowana

  • Ja też jestem strasznie samotna moje życie to same porażki smutek, dlaczego jedni mają wszystko a drudzy nie mają nic. Jestem sama nikt nie może mnie pokochać, dlaczego? Co takiego zrobiłam? Teraz jeszcze musze zwolnić się z pracy, którą bardzo lubię. Zadarłam z złym człowiekiem, któremu sama załatwiłam tę prace. Nie wytrzymuje tego co ta osoba wyprawia znęca się psychicznie mam już dosyć wytrwałam 3 tygodnie gehenny ale poddaje się mam dosyć!!!! Proszę Boga, aby dał mi sił bo kocham życie!!!!!!!
  • 11 lutego 2009 23:39
    Iwona P

  • Lubię czytać Twą stronę, bo podnosi mnie na duchu:) Dodałam ją na swego blogawierszeireny.bloblo.pl pozdrawiam :)))
  • 10 lutego 2009 01:30
    Irena

  • Przyjaciele- nigdy ich nie miałam i znając życie nie będę miała...
  • 27 stycznia 2009 21:27
    Samotna

Samotność 2008

  • Ja tez jestem bardzo samotna. nie mam koleżanki a chłopak już mnie nie kocha nie spotykamy sie. Tak jest od jakiegoś roku. Nudzi mi się w domu. Moja siostra ma koleżanki a ja- nie. Sylwestra spędzę sama. Najgorsze jest to ze wszyscy naokoło maja swoje towarzystwo tylko ja nie. Dałabym wszystko, aby je mieć. Ale jakoś nie jestem lubiana, nie chcą się ze mną kumplować, choć nikt nic do mnie nie ma. Maja juz swoje towarzystwo i nie potrzebują takiej głupiej jak ja ;( poco ja to pisze jak i tak nikt mi nie pomoże? Bóg... proszę Go codziennie o zmiłowanie przecież ja nikomu nic złego nie zrobiłam.
  • 30 grudnia 2008 20:41
    Dziewczyna 15lat

  • BŁOGOSŁAWIEŃSTWA OD NARODZONEGO WYBAWICIELA, ABY OTACZAŁ WSZYSTKICH LUDZI OPIEKĄ I ŁASKĄ
  • 21 grudnia 2008 13:49
    Grażyna

  • Witaj, bardzo miło mi że dzięki Twojemu pisaniu pozwoliłeś się poznać. Ja jestem mamą córeczki na wózku i uwierz mi, że wiem jak się czujesz, kiedy wszyscy na nas patrzą i szepcą jakieś przykre rzeczy na nasz temat, zatrzymują na ulicy i mówią różne głupstwa. Czy mogłabym umieścić Twój link na naszym blogu? Pozdrawiam serdecznie
  • 3 listopada 2008 18:28
    Dana

  • Samotnie się rodzimy, samotnie dokonujemy wyboru, samotnie niesiemy swoje przeznaczenie by samotnie umrzeć, na każdym etapie nie rzadko otoczeni tłumem innych samotników.

    Samotność doskwiera nam jak inne cierpienia głód, chłód, choroba, lecz gdybyśmy ich nie doznawali nie mielibyśmy o nich żadnej wiedzy. A tylko cierpienie wzbogaca i czyni szlachetniejszymi. Czy wiecznie syty może zrozumieć uczucie głodu? Czy człowiek może zrozumieć jak to jest być żabą czy wielbłądem?

    Rodzimy się, aby wypełnić obowiązek przeżycia w stanie wiecznych dążeń do nieosiągalnego, bowiem na żadnym etapie zaspokojenia nie mamy na dłużej wrażenia osiągnięcia kresu oczekiwań. Wmawiane nam od dzieciństwa teorie sprawiedliwości, jedynie potęgują nasze rozczarowania, kiedy ufni we wpajane nam zasady, ślepo czekamy na wypełnienie aktu sprawiedliwości. Nie mówi się nam tylko drugiej części prawdy, że na Ziemi nie ma sprawiedliwości, bo ona może nastąpić dopiero po śmierci. Jesteśmy tak skonstruowani, że często dążąc do dóbr materialnych wyrządzamy sobie wzajemnie wiele zła i cierpienia. Ale taka jest droga i przeznaczenie człowieka. Jedni mają drugich chłostać, aby chłostani mogli nauczyć się cierpienia i pokory. Rodzimy się nie po to by być zdrowymi szczęśliwymi i bogatymi, ale aby poprzez cierpienie ? które jest kluczem, tajemnicą ? wykazać, że jesteśmy na etapie właściwie ukształtowanej osobowości.

    Wszelkie krótkotrwałe przyjemności, których doświadczamy są nam potrzebne, byśmy mogli mieć w nich przystanek, nabrać sił jak w drodze krzyżowej. Trudno je, więc potępiać i nie korzystać z życia.

    Bardzo wiele lat rozmyślam nad istotą życia, przeznaczeniem człowieka. Liczne dopusty pozwoliły mi znakomicie poznać, co to jest samotność, cierpienie i skłonić mnie do rozmyślań nad istotą losu. Od kilku lat odkryłem ważną prawdę. Nie ważne jak mi jest, ważne abym zawsze starał się rozmnażać czyste dobro, bez żadnych oczekiwań w zamian i selekcji, głębszej oceny beneficjentów. Zawsze tak starałem się robić, ale nie rozumiałem istoty. Teraz rozumiem, dlaczego mimo setek trudów ZAWSZE wypływam na powierzchnię ? bo prawdziwe DOBRO ZAWSZE WRACA tylko zwykle z innej strony niż je siejemy, czasem w najmniej oczekiwanej, trudnej chwili. Oczywiście jak każdy człowiek, nie jestem w stanie wyzbyć się wyrządzania nieświadomego cierpienia innym.

    Spróbujcie samotni i zagubieni tej metody a wierzę, że i Wam pomoże łatwiej przeżyć życie.
  • "trawiłem lata by poznać prastare tryby historii, nieustanną procesję zbirów na czele ogłupiałych tłumów, przeciw garstce prawych i rozumnych". Z. Herbert

    Wolnym bowiem jest człowiek tylko wtedy, gdy jest samotny. - Artur Schopenhauer

    Samotność jest przeznaczeniem wszystkich wybitnych umysłów. - Artur Schopenhauer

    Mądrość jest szeptem samotnika z samym sobą pośród gwarnego targowiska. - Fryderyk Nietzsche

    Człowiek, który myśli, jest równie samotny jak człowiek, który umiera. -Karel Čapek

    Żyję w samotności, która bardzo dokucza w młodych latach, jest wszakże błogosławieństwem dla człowieka dojrzałego. - Einstein

    To dziwne być tak powszechnie znanym, a zarazem tak samotnym. - Einstein

    1 listopada 2008 21:09
    Jacek

  • To jest wstrząs. Samotność, poczucie wyobcowania, braku drogi, umęczenie kolejnym dniem..... Wydaje się, że jesteśmy sami, jedyni którzy tak cierpią, cierpieniem, którego nikt nie dostrzega. I nagle się okazuje, że wokół mnie są inni, tak samo ukryci, tak samo przygięci do ziemi.
    Chciałem zacytować Wam słowa, które są wykute na kamiennym pomniku w krużgankach klasztoru OO. Oblatów, na Św. Krzyżu. Nie są to słowa radosne, ale dla mnie znaczą wiele. Przypominam je sobie, gdy jest już bardzo źle, gdy brak mi sił by sięgnąć po różaniec, gdy brak mi sił na dokończenie dnia. Na moment wyganiam wszystkie myśli, uspakajam serce i znowu wiem,że jestem na drodze, którą prowadzi mnie Bóg, nawet, jeśli nic nie rozumiem.
    "Pokój z tobą, przechodniu, wstrzymaj kroki.... Kto z pośpiechem doby życia przebiega, może iść dalej. Ciebie jednak proszę, abyś stanął. Oto patrz...."
    Tam spoczywają prochy opatów, przeorów, zakonników.... setki lat trwania historii klasztoru. Więc i moja droga kiedyś się skończy. Będę widział Boga, zrozumiem wszystko, czego nie rozumiałem, mroku nie będzie.
  • 12 października 2008 13:59
    Paweł

  • Do Wszystkich, którzy zamieścili tutaj swoje komentarze, a także (a może głównie) do siebie samej:
    Po każdym upadku trzeba, wstać, podnieść się i iść dalej.. Płakać nad sobą potrafi każdy, ale podnieść się z kolan.. to jest sztuka. Może, kiedy uwolnimy się od ślepego przywiązania do ludzi, ich aprobaty, towarzystwa.. odnajdziemy spokój w naszym życiu.
    P.S. Szukajcie ratunku w Bogu.. Jeżeli On nie wysłuchuje naszych modlitw, ma dla nas w zanadrzu coś lepszego (niekoniecznie łatwiejszego) niż sami wymyśliliśmy dla siebie.. Tylko trochę cierpliwości i pokory.. A w czasie codziennego zmagania z życiem warto znać ten oto cytat: "Rzuć się w wir walki, ale serce Twoje niech trwa wśród kwiecia lotosu, u stóp Pana" przysłowie hinduskie
  • 25 września 2008 14:39
    Wiola

  • "Radość to motyl, który fruwa nisko nad ziemią, lecz smutek to ptak o wielkich, ciężkich, czarnych skrzydłach, one wynoszą człowieka wysoko ponad życie skąpane w blasku słońca i w zieleni... Ptak smutku leci wysoko.. tam gdzie anioły cierpienia pełnią straż przy obozowisku śmierci"
  • 19 września 2008 14:45
    Wiola

  • Od urodzenia jestem sama, nie wiem co to jest uczucie miłości, miałam rodziców, miałam męża, mam syna, podobno wśród Ludzi żyłam, ale przez cały czas czuje się jak bym była przezroczysta. Chyba Pan Bóg tak sobie to upodobał dla mnie. Mam 54 lata, jestem wdowa, samotna matka - ja się nie skarze na swój los, bo chyba wiesz ,co robisz Panie,,,,
  • 30 sierpnia 2008 05:08
    Barbara

  • Jestem na wózku wychodzę do ludzi ale dużo mnie to kosztowało, lecz nadal czuje ogromną samotność
  • 16 sierpnia 2008 16:52
    Grażyna

  • Jacku, Twoje strony są tak bogate, że nie wiem, kiedy wszystko ogarnę. Tym bardziej, że ciągle dodajesz nowe:) Bóg obdarował cię tyloma łaskami i Ty umiałeś przyjąć je. Słów brak, żeby wyrazić cały podziw. Piękno słowa, wyrazu, obrazu, serca... Jesteś pięknym Jego Stworzeniem. Widziałam, że byłeś w Sopocie. Ja mieszkałam we Wrzeszczu, Oliwie i od 20 lat w Gdyni.
    Niestety nie mogę zaofiarować Tobie pobytu, ale to cudne, że są inni o tak pięknych sercach. Jacku, czyń dalej, co czynisz:D To piękne i baaardzo potrzebne. Serdecznie Cię pozdrawiam - I.
  • 17 lipca 2008 20:35
    Iwona N

  • Witaj Jacku cieszę się, że Jesteś. Tacy ludzie jak Ty uczą mnie pokory i dodają sił do dalszej walki o szczęście. Pomagasz zrozumieć, jakim darem jest życie. Pozdrawiam tak Trzymaj
  • 8 lipca 2008 11:48
    Małgorzata

  • Warto żyć, nosić swój krzyż co dnia... A Pan wynagrodzi 100-krotnie. Ufaj Panu i pamiętaj On nigdy nie zawodzi bo jest najlepszym Twoim Przyjacielem...
  • 24 czerwca 2008 20:38
    madzik

  • A ja cierpie na depresje od 10 lat. Bywało gorzej, lepiej. To nie do zniesienia, podobnie jak samotność i pustka, którą odczuwam.
  • 28 maja 2008 12:33
    brak_recepty

  • Mam 26 lat i jestem nieśmiała odkąd pamiętam. Mam trudności z otwieraniem się przed ludźmi. W zasadzie to na własne życzenie jestem samotna. Czasami jednak ta samotność mi przeszkadza...
  • 24 maja 2008 17:37
    slonko26

  • Bardzo cieszę się że znalazłeś w swoim życiu Chrystusa:) Każdy dar życia, czy to trud kalectwa fizycznego czy psychicznego, odkryty w Bogu staje się tryskającym źródłem życia! To piękne, że odkryłeś na nowo swoje życie. Życzę Ci byś każdego dnia powierzał Mu swoje codzienne zmagania i trud, a szczególnie samotność. Słowo z wczorajszego dnia - "przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię" niech Ci dodaje sił do wiary!
  • 30 kwietnia 2008 13:38
    Aga

  • Witam. Borykam się z moją samotnością chyba odkąd skończyło się moje dzieciństwo.. Czasami zdarzają się jakieś dni wróżące koniec tego pustego domu i pustego życia, ale są to chyba tylko przebłyski, bo obojętnie co bym zrobiła czuję się sama.. Skazana na to czasem przekonuje się o tym, że jestem jak "wybrakowany model". Wszystko układa się dobrze, spotykam, rozmawiam, śmieje się, ale w pewnej chwili, jak fałszywa nuta, pojawia się w mojej głowie przekonanie, że to nie dla mnie. Może, dlatego że nigdy nie czułam się kochaną, a nasz dom nie był wypełniony niczym innym oprócz krzyku albo.. ciszy? Najbardziej jednak boli mnie to, że przez tą frustrację uciekam się różnych zachowań, które tylko mnie niszczą i kaleczą, na które ani trochę nie mam ochoty..
    Nie potrafię sobie radzić z samą sobą. Ktokolwiek zna receptę na taką chorobę?
    Czując się udręczoną i zmęczoną życiem w wieku lat 18
  • 26 kwietnia 2008 18:26
    ev

  • Jesteś THE BEST. Jestem pełna podziwu. Nic dodać, nic ująć. Podziwiam Cię
  • 23 kwietnia 2008 23:03
    Iwona S

  • noc jest wielkim, kosmatym pająkiem, tylko we dwoje mamy jakąś szansę...
    Jestem jak wy samotna, ale na mnie już nawet nikt nie patrzy...
  • 21 kwietnia 2008 00:23
    Maria

  • Jacku, jestem na etapie ogromnych zmian w swoim życiu. Poszukuję tego, co najważniejsze - swojego miejsca i poczucia sensu życia... Emocje, które mi towarzyszą przez ostatnie miesiące to poczucie pustki emocjonalnej i egzystencjonalnej, brak uchwycenia sensu własnego istnienia, poczucie własnej beznadziejności i rodząca się obojętność wobec świata i siebie. Bardzo się boję... Boję się każdego dnia i każdej nocy... Życie jest ogromną próba dla nas wszystkich. Ciągła walka i strach... Podziwiam ludzi takich jak ty, którzy pomimo kalectwa widzą świat pozytywnie, czerpiąc z niego o wiele więcej aniżeli ludzie pełnosprawni. Może, dlatego, ze człowiek obarczony jakąś niepełnosprawnością potrafi dostrzec właściwy sens... Podobno rzeczy najbardziej wartościowe to te, które przychodzą z wielkim trudem, często okupione są cierpieniem i bólem... Dla mnie życie zawsze będzie wielką tajemnicą. Czuje się w nim jak kropla w całym oceanie wszechrzeczy... Piszę teraz do Ciebie i jest mi wstyd, ze będąc osobą zdrową, w pełni sprawną nie potrafię cieszyć się życiem, ciągle się boję. Ten strach paraliżuje mnie od wewnątrz... Być może w moim życiu za mało jest Boga... Wiem, że odsunęłam się od niego i tak trudno mi wrócić... Może wynikiem tego jest moja wewnętrzna pustka. Szukam oparcia w innych ludziach, a tak naprawdę powinnam zwrócić się do Niego... Pozdrawiam Cię i życzę wielu cząstek dobrego...
  • 20 kwietnia 2008 22:10
    magnolia

  • Jacku, muszę to powiedzieć! Jesteś wspaniały! Zobacz ile radości i refleksji u innych sprowokowałeś swoim podejściem do życia! Wielu "pełnosprawnych" powinno uczyć się od Ciebie pokory, siły i ducha walki z przeciwnościami, jakie stawia nam życie... Ja w każdym razie czuję się zawstydzona i "mała" przy Tobie... Jeśli będziesz miał ochotę napisać - zapraszam:)
  • 16 kwietnia 2008 19:22
    Natalia T

  • Mam 26 lat i jestem tylko Ja i Moja Córcia. Jesteśmy same i mogę tylko liczyć na siebie........... Natalia mam tak samo jak ty...... Faceci widza tylko wygląd a jak się ich odpycha to pokazują, kim jest człowiek dla nich..... Lepiej być samej... Rozumiem Ci doskonale też przegrałam życie ale mam iskierkę nadziei ze los się do nas uśmiechnie i spełni nasze marzenia............... i nie będziemy same. a co do koleżanek i przyjaciółki opuściły kiedy najbardziej były mi potrzebne............
  • 9 kwietnia 2008 21:59
    ellmirka

  • "Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym, z odzyskaniem indywidualności. Tylko w pochłaniającej wszystko pustce samotności, w ciemnościach zacierających kontury świata zewnętrznego można odczuć, że się jest sobą aż do granic zwątpienia, które uprzytamnia nagle własną nicość w rosnącym przeraźliwie ogromie wszechświata."

    ? Gustaw Herling-Grudziński "Inny świat"

    Nie ma na tym świecie ludzi doskonałych, ale odnalezienie własnego miejsca i celu jest najważniejsze. I pomimo wciąż obecnej mi samotności i pustki. Uważam, że zdarzają się chwile w życiu, dla których warto czekać. I to właśnie nim trzeba się oddawać i pomimo smutku i samotności można czuć się wypoczętym. Podziwiam was i życzę odnalezienia własnej drogi postępowania.

  • 7 kwietnia 2008 01:31
    darrick

  • Nie wiem czy można być bardziej samotną niż ja... Jest mi tak okropnie źle. żadnej koleżanki nie wspominając już o przyjaciółce, tylko faceci którzy widzą we mnie mój wygląd nic poza tym. Mam 25 lat a czuje jakbym przegrała życie... Samotność to taka straszna trwoga..
  • 6 kwietnia 2008 16:01
    Natalia

  • Dzisiaj są moje imieniny, co roku bardziej samotne i pozbawione sensu jak całe moje życie. Nie mam przyjaciół, wszystkiego się boję, niczemu nie umiem sprostać. A u podstawy tego wszystkiego leży brak akceptacji ze strony najbliższego mi człowieka... Człowieka, który zniszczył moje zdrowie i życie, a potem się mnie wyparł... mojego ojca... Do końca życia sobie z tym nie poradzę... To wspaniale, że Ty Jacku, chociaż masz większe problemy niż ja - potrafisz się podnieść. Podziwiam Cię za to... I życzę najlepszego, co może być na świecie - miłości.
  • 8 marca 2008 12:28
    samotna

  • --> Maja - chyba żartujesz. Mam zgadzać się na bycie z kimś, pomimo że jest mi z tą osobą źle? Byle tylko nie pozostać samotnemu? Uważam to za chore posunięcie. Ta osoba mogłaby mi działać na nerwy CODZIENNIE. Jak to wytrzymać??? Tego się nie da wytrzymać, 1000 razy wolę być samotna. Mówię to, bo miałam taką sytuację i wybrałam samotność, a właściwie to, po co tak narzekać. Trzeba korzystać z tego, co się ma, a nie za wszelką cenę gonić za jakimiś drętwymi znajomościami. Samotność jest uciążliwa tylko dla tych, którzy nie potrafią zorganizować sobie czasu.
  • 1 marca 2008 13:25
    Marta

  • To jest w nas, w głowie, błędne koło - jestem smutna bo jestem samotna, jestem samotna bo jestem smutasem i marudą. W części to depresja - ten smutek i brak radości życia i motywacji żeby zacząć nowy dzień ? bo po co. A to takie proste - dać innym ciepło i miłość i dostać to samo, albo choć pomóc i poczuć się potrzebnym, to dobry początek, ale jakie to trudne. Pozdrawiam Cię, dziękuję, uzmysłowiłeś mi coś.
  • 25 lutego 2008 21:56
    Grażyna

  • Tak mi się strasznie wszystko rozsypało w życiu. Zastanawiam się gdzie popełniłam błąd, co zrobiłam źle? Uczono i wychowano mnie, aby tak żyć, by nie krzywdzić, własne sprawy stawiać na drugim planie, aby ci, których spotykasz na ścieżkach swojego życia byli najważniejsi. I teraz okazuje się, że chyba źle mnie wychowano, że trzeba było żyć inaczej. Ze to ja powinnam być zawsze na pierwszym planie, moje sprawy, że trzeba było się rozpychać łokciami i iść do celu bez względu na wszystko i wszystkich. Ten świat nie chce miłych uczciwych. Mówią do ciebie, że jesteś taki dobry a za twoimi plecami śmieją się z ciebie. Pozdrawiam wszystkich
  • 22 lutego 2008 00:25
    kalina

  • Najgorzej jest być samotnym w tłumie. Widzisz tłum stojących koło Ciebie osób każdy się do ciebie uśmiecha...ale nie jest to szczery uśmiech. Każdy wydaje się serdeczny...ale nie jest to serdeczność serca. Nikomu nie życzę takich doświadczeń, samotność jest okropna. Dlatego starajmy się doceniać tych, którzy chcą przy nas trwać, chcą z nami znosić trudy i wędrować przez ciężkie ścieżki życia. Pozdrawiam ciepło wszystkich;]
  • 17 lutego 2008 14:02
    Maja

  • Ja uważam że jesteś wartościowym człowiekiem. Mimo choroby nie poddajesz się i cieszysz się życiem. Twoja stronka pozwala wiele zrozumieć i w moim życiu. Pokazuje ile jest piękna.
  • 16 lutego 2008 12:11
    Ania

  • Witajcie Wiecie patrząc z ziemskiej perspektywy to wielu ludzi jest samotnych. Ja mogę powiedzieć, że całe życie byłem samotny. Właśnie rozstałem się z kobietą, którą bardzo kochałem w sumie to mój drugi związek, który się rozpadł. Miałem kiedyś świadomość tego, dlaczego się to wszystko dzieje w moim życiu, lecz niestety zapomniałem o tym. Patrzyłem na swoje życie z ziemskiej perspektywy a tak naprawdę to jesteśmy istotami duchowymi doświadczającymi ludzkiego życia. I ta duchowa istota we mnie pokierowała mną abym się obudził, co właśnie to robię. Dużo mógłbym pisać, ale polecam Wam książkę "Rozmowy z Bogiem" autor: Neale Donald Walsch. Jest wiele tego typu książek, ale wszystkie mówią jedno. To My w 100% odpowiadamy za swoje życie. Mam nadzieję, że ten mój tekst pomoże komuś w odpowiedzi na pytania, które zadaje. Kocham Was
  • 15 lutego 2008 15:52
    Zbigniew C

  • Witam.. Ja wiem natomiast, że nawet, jeśli jesteś dobry i dajesz Komuś miłość i chcesz żeby było dobrze to i tak dostaniesz kopa... Ludzie lubią zaradnych bogatych i wesołych a nie spokojnych miłych i dobrych... Mówią, że to dobry człowiek i śmieją się za plecami, że niezaradny... Chciałabym znaleźć normalnych uczciwych przyjaciół, którzy są pozytywnie nastawieni i którzy myślą, że jeśli chcesz z kimś pogadać to nie dlatego, że coś potrzebujesz... I nie szukam partnera. Mój 2 pięcioletni związek się rozpadł i naprawdę mam dosyć. Wszyscy myślą tak naprawdę tylko o sobie... Chyba oczekuje ze ktoś mi udowodni ze tak nie jest.. Pozdrawiam PS b. Mądra strona
  • 2 lutego 2008 03:23
    Xenia

  • Witam, szukałam słowa samotność, która towarzyszy mi przez większość mojego życia. Obecnie żyję w drugim związku i jestem samotna jak nigdy. Nie jestem sama. Mam rodzinę, koleżanki, znajomych. Lecz jestem strasznie samotna. A "samotność to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie" jak śpiewał Rysiek Riedel. Lecz wierzę, że jest Bóg. Piszesz o sobie, o św. Franciszku z Asyżu o naszym Papieżu Janie Pawle II. Największymi autorytetami duchowymi i moralnymi są właśnie św. Franciszek, Ojciec Święty Jan Paweł II, Matka Teresa z Kalkuty. Staram się na miarę swoich możliwości kontynuować ich dzieła. Bardzo doceniam i podziwiam ludzi takich jak Ty. Za pogodę ducha, serce, ciepło, radość, uśmiech mimo ułomności fizycznych - wielkich duchowo i moralnie. Cenię również Panią Annę Dymną, za to co robi i ile robi. Życzę z całego serca wielu pogodnych dni oraz wytrwałości w pokonywaniu znojów codziennego życia. Tacy ludzie jak Ty zapalają iskierkę nadziei, że mimo trudnych chwil warto żyć. Pozdrawiam Jolka
  • 13 stycznia 2008 13:39
    Jolanta M

  • Bardzo ostatnio się zagubiłam... Wciąż uważam ze nie ma dla mnie miejsca na świecie.... Nikt nie może mi pomoc gdyż nawet nie próbują mnie wspomóc, ale stwierdziłam ze nawet, jeśli ktoś by spróbował to nie ma szans ja już i tak nie będę taka jak kiedyś..:(
  • 9 stycznia 2008 20:36
    Tereska

  • Samotność- próba losu... tego wielkiego szaleństwa świata... Kiedyś, ktoś powiedział, że samotnym jest się wtedy, gdy w jakiejś odległości są ludzie, którzy na nas czekają.. Może troszkę w tym racji.. Z drugiej strony zataczamy istne kółko.. gdyż błąd za błędem... Tak cicho... oddycha człowiek w czterech ścianach... tak cicho mówią wszelkie przedmioty.. tak cicho w nas czy raczej krzyczymy.. i próbujemy się wydostać z naszego wewnętrznego więzienia... z barier w nas samych... wszelkich niedoskonałości... i czasem nawet braku... w każdą nadzieję... bo w nadzieję się wierzy.. Jak można temu wszystkiemu sprostać... gdy kłody i kłody... rzucane coraz mocniej i ciężej... czy los nie daje wytchnienia... czy... to wszystko jest na coś... tylko na co... by sprawdzić człowieka... by dodać mu... siły... za częste "siłowanie się" może w końcu zniszczyć... nawet i osobowość.. gdy człowiek jest ciągle besztany.. ile można, ile... Właściwie.. ech... Próby... błędy... ciągle inne koleje... Non stop... bez wytchnienia... Nie wiem... Każda chwila kształtuje człowieka....- w tym racji wiele...
  • 9 stycznia 2008 00:00
    Marta

  • Witam! Skoro trafiłem na temat samotności? To dorzucę i od siebie kilka słówek. Akurat i mi w darze od losu przytrafiła się samotność. Takie moje wędrowanie... Patrząc na to z punktu wiary, jest mi po coś dana. Dlaczego? Czy uda mi się w niej znaleźć sens? Jak każdy, po prostu jej nie znoszę. Wierzę, że ten rok wniesie jakieś zmiany. Pozdrawiam Ciebie Jacku i pisz jak najwięcej!
  • 2 stycznia 2008 17:13
    Zbyszek

Samotność 2007

  • Ja wiem co to jest samotność i doskonale rozumiem wasze komentarze. Właśnie się uczę, aby niczego nie oczekiwać od ludzi i nauczyć być samym z Bogiem. Jestem osoba niepełnosprawną i wiele razy spotkałam się z nieprzyjemnymi sytuacjami zresztą wciąż je spotykam, lecz ja staram się juz nie patrzeć na to. Przecież Jezus też był cierpiącym człowiekiem i cierpliwie znosił te cierpienia a ja właśnie chce Go naśladować..
  • 6 grudnia 2007 13:28
    Judyta

  • Chciałabym Cię przytulić. Dziękuję.
  • 19 listopada 2007 23:01
    Tygrysek

  • A co zrobić jeśli czujemy się samotni i nie wierzymy?? Nikt mnie nie potrafi zrozumieć nawet moja przyjaciółka... Wnioskuje to po tym jak mi doradza... Chociaż wiem, że się stara i to juz dużo. Jak odzyskać wiarę w Boga? Czym się zmotywować żeby chciało nam się żyć? Wiem, że troszkę pisze nie na temat, ale postanowiłam, że jeśli każdy pisze tu coś swojego to czemu ja nie mogę...?
  • 30 października 2007 21:48
    Edzia

  • Witaj Jacku! Przepraszam, że nie odzywam się, ale z powodu tej śmierci mojego ukochanego nie mam czasu i głowy... wybacz. Pozdrawiam:*
  • 20 października 2007 22:22
    Madziunia

  • witaj widzę, że jesteś wartościowym człowiekiem, ja mimo że jestem osoba pełnosprawna czuje sie bardzo samotna, bo tak sie jakoś złożyło, ze wszyscy znajomi przyjaciele odeszli. Tak czasem bywa. Trudno znieść samotność. jeśli ktoś ma ochotce porozmawiać na ten temat to niech pisze na mój mail:izabelami222 @op.pl.
  • 19 października 2007 20:54
    Iza

  • Dobry Wieczór Jacku-czy jest tak jak piszesz naprawdę? Jeżeli tak to niech Bóg ma Cię dalej w swojej opiece-Szczęść Boże na każdy Twój dzień
  • 12 października 2007 21:56
    Urszula

  • Niby wszystko jest takie proste wystarczy wziąć się w garść i będzie Ok... to czemu jest tak jak jest, czemu boli- każdego dnia coraz bardziej, czemu nie potrafię sobie juz z tym poradzić...???? Wszystko jest w zasięgu reki a jednocześnie tak daleko... Mnóstwo przyjaciół a wieczorami łzy samotności... Dlaczego??? Kto jest tego przyczyna? Ja?
  • 28 września 2007 09:40
    Ewelinka

  • Wiesz, to co piszesz jest naprawdę bardzo poruszające i mądre... Można z tego naprawdę wiele wynieść, więc DZIĘKUJĘ za tą stronkę...;)
  • 26 września 2007 16:55
    Monika

  • Mam 19 lat... Wydaje mi się, że jestem sama w tej dziurze zabitej dechami. Takiej przerażającej samotności nie odczuwałam nigdy. Wydaje mi się, że przegrałam zanim zaczęłam grać w życie... Jakie to wszystko jest smutne... Błam (jestem) głupia, uparta, głupio zawzięta, sama nie wiem, co jeszcze. Jak znieść ten cholerny ból siebie??? Jestem całkowicie rozwalona. Nie potrafię wyjść z błędnego koła. Chyba już nie ma stąd wyjścia... Skąd się bierze w człowieku tyle siły, kiedy wydaje się zupełnie przegrany, stracony, omotany tysiącami sprzeczności??? Zawsze, gdy patrzę w lustro przeżywam szok... Za każdym razem spodziewam się spojrzeć w oczy jakimś innym wersjom siebie samej. Niedługo wyjeżdżam do pracy, 420km od domu... Boje się, że nie dam rady... ale muszę, muszę pomóc rodzicom, bratu który jest chory... Jak sobie z tym wszystkim poradzić??? Starać się zrozumieć życie to rzeczywisty problem....???
  • 26 września 2007 12:12
    Ania

  • Bardzo dobre podejście do życia, też mam przyjaciela który jest na wózku inwalidzkim to niesamowity człowiek..... życie jest zbyt piękne aby go zmarnować...:)
  • 24 września 2007 23:24
    Ewa

  • życie jest za krótkie żeby zdążyć zrobić w nim wszystko co sobie zaplanujemy, ale również zbyt długie jeśli ktoś cierpi, ze nie może tego osiągnąć
  • 16 września 2007 13:09
    Patrycja m.

  • Myślę, że najgorsza samotność jest tą kiedy przebywamy wśród ludzi a jednak czujemy się samotni. To przykre. Doświadczam tego każdego dnia. Nie potrafię tego zmienić, nie dlatego że nie chce ale.... po prostu nie mogę. Może kiedyś dla mnie też zaświeci słońce. Pozdrawiam i podziwiam... Twoją wytrwałość i miłość do wszystkiego
  • 12 września 2007 19:58
    Edyta

  • Pełnosprawni (mowa o sprawności fizycznej) są także bardzo samotni. Żyją w poczuciu winy, że powinni być szczęśliwi, a nie są...Oskarżają się o to, co powoduje kolejne frustracje. Współczuję Ci i sobie też.
  • 6 września 2007 16:21
    kubeczek

  • Witaj, Zgadzam się z Tobą całkowicie. Cieszę się, że doszedłeś do takich wniosków. Ja codziennie przeżywam to uświadamianie sobie tej kwestii na nowo. W końcu "podstawowym zadaniem życiowym człowieka jest bolesna rzeczywistość naszej przemiany i nauka zmagania się ze wszystkimi trudnościami". Przyznaję, czasami bywa ciężko, ale to od nas zależy, naszej wolnej woli, jaką drogę podejmiemy. Dziękuję ze swej strony za Twoje świadectwo, pomogło mi... Pozdrawiam serdecznie.
  • 25 sierpnia 2007 22:10
    Magdalena

  • Nie współczuję ci bo wiem ze tego nie potrzebujesz. Dobrze ze masz wiarę w siebie, ze chcesz walczyć i nie zamykać się od tego okrutnego świata. Niektórzy pełnosprawni mogą Ci tylko zazdrościć. Pozdrawiam
  • 25 sierpnia 2007 20:19

  • Jeśli zamieściliśmy tu swoje komentarze to znaczy że nie znaleźliśmy się tu przypadkiem łączy nas wszystkich to samo "samotność" - nie ma nic gorszego jak bezsens każdego dnia brak perspektyw i pozytywnych myśli... Jak nastąpi pewny krach to wydaje nam się że nie spotka nas już nic dobrego.. Autorowi życzę wszystkiego dobrego na przyszłość - szczerze podziwiam, bo ja narazie nie potrafię dostrzec piękna dnia
  • 17 sierpnia 2007 20:40
    Monika M

  • Zazdroszczę Ci, bo masz to czego nie ma większość ludzi, tych zdrowych, pięknych, z pozoru idealnych i cudownych... masz wiarę. Myślę, że tam gdzie nie ma siły na wiarę w Boga, może znaleźć się siła na wiarę w SIEBIE, bo to ona pozwala dzielić się z innymi sobą i dobrem A to już dużo, bo jak mówił A. Asnk "a ten zwycięzcą, kto da drugiemu więcej światła od siebie"
  • 5 sierpnia 2007 22:54
    Joanna J

  • Hej. Myślę, że bez względu na to, kim jesteśmy i jacy jesteśmy... to częściej, lub rzadziej odczuwamy "to" - samotność... Jest to uczucie, które (tak jak wiele innych) wpisane zostało w naturę ludzką. Sztuka polega na tym, żeby umieć wyzbyć się tego uczucia, gdy zaczyna nam ono doskwierać. Należy otworzyć się na ludzi, bo wbrew pozorom są tacy, dla których nie liczy się: czy jesteś pełnosprawny, czy też nie, ale liczy się to, co masz w sercu. Śle BUZIOLE dla założyciela stronki i dla wszystkich odwiedzających. PS: ŚWIAT JEST PIĘKNY!
  • 30 lipca 2007 20:44
    KLARA :*

  • Samotność jest najgorsza rzeczą jaka może się w życiu człowieka wydarzyć. Dzień w dzień, leżysz patrząc w sufit obwiniając wszystkich i wszystko za własne nieszczęście. Monotonia nawiedza twoje życie i dni niczym się od siebie nieróżniące spływają po nas jak kolejne łzy. Czytając wypowiedzi takich ludzi jak wy (wspaniałych osób przepełnionych miłością) coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że jak nikt inny zasłużyłam na tą SAMOTNOŚĆ. Samolubność i egoistyczność doprowadziły mnie tutaj i nie puszczą..
  • 26 lipca 2007 21:42
    upuszczona

  • To wspaniałe, że pomimo niepełnosprawności odnalazłeś Boga. Ja też Go odnalazłam 7 lat temu kiedy cierpiałam. Teraz cierpię znów. Tym razem Boga odstawiłam. Winię Go, że pozwala na cierpienia. Po prostu się na Niego obraziłam. Chociaż gdzieś w środku tęsknię za Nim. Nie potrafię Mu wybaczyć, że życie potrafi być czasem tak potwornie ciężkie.
  • 10 lipca 2007 15:43
    Magda

  • Witaj Jacku, oczarowały mnie Twoje słowa i prawda w nich zawarta. Podziwiam Cię za ciężką pracę, którą wkładasz w radosne przezywanie każdego dnia. Wiem, jakie to trudne, ale i tak nie mamy wyboru. Ofiarowano nam jedno życie, jedno ciało i dlaczego nie spróbować przeżyć je z uniesioną głową. Abyśmy nie zaczepiali nosem o chmury, Bóg stworzył nas niedoskonałych, ale dał nam możliwość wyboru. Życzę Ci wytrwałości, a wiem, że warto. Spotkałam wielu ludzi, którzy kochają trud dnia codziennego, bo to daje im radość życia.
  • 5 lipca 2007 18:56
    Mirela

  • "Wstaję rano, odbywam wszystko jak się patrzy-i śmieję się z tego wszystkiego. Jest to tyle warte, co wiatr karmić. Do niczego nie mam ochoty. Sama siebie pytam, czego mi się chcieć może i ciągle, nie mówiąc sobie tego stwierdzam, że pragnęłabym jednej tylko rzeczy: nie być." S. Żeromski, "Ludzie bezdomni"

    Ps: Drogi Autorze tej strony, z serca podziwiam i dziękuję: że z taką wiarą, szukasz harmonii wśród całego nieładu ówczesnych czasów, że poprzez swoje doświadczenia, potrafisz wpływać na postawy innych. Za szlachetność natury ? dziękuję.
  • 20 czerwca 2007 15:29
    Natalie

  • Witaj Jacku-żyjesz pełniej niż niejeden pełnosprawny człowiek. Przykład Twojego życia jest dla mnie "kopniakiem";) do pełniejszego wykorzystanie możliwości, które w życiu dał mi Bóg. Może kiedyś Ja będę mogła pomóc Tobie... Pozdrawiam
  • 17 czerwca 2007 13:11
    Magda

  • Podziwiam Cię naprawdę. Nie mam przyjaciół teraz to zrozumiałem osoba, na której mi bardzo zależało odwróciła się ode mnie. Nadchodzą wakacje a ja juz się boje kolejne miesiące bezsensu moje życie jakby zatrzymało się w miejscu wszystko to co kiedyś sprawiało mi radość nie cieszy mnie. Wstaje zobojętniały i kładę się spać zobojętniały jedyna ulga to sen mam wówczas wrażenie, że wszystko się zmienia wyobrażam sobie inne życie i tak jest już od miesięcy....
  • 8 czerwca 2007 21:34
    Jacek

  • Przeczytałam to i popłakałam się. Wiesz masz zupełna rację, teraz liczy się wszystko, co powierzchowne.... W zasadzie myślałam, że dam radę rzeczom, które są ponad moje siły, ponieważ jestem uparta.... Dziś poniosłam klęskę - w zasadzie to nie dziś -tyle, że dziś sobie to uświadomiłam... Studiuje na dwóch kierunkach (ktoś pomyśli kujon, inny niezła jest, niezły wyczyn) ale jakim kosztem.... Właśnie zaczyna się sesja (moje ulubione słowo) ludzie starają się o oceny, uczą do egzaminu- ja też to robie tyle, że mi to nie wychodzi. Jestem na kierunkach, które w zasadzie mnie nie interesują. Śmieszne nie...:) ale moim celem życiowym jest to by je skończyć tylko, że nie wiem czy wcześniej się nie wykończę i przy okazji innych... Chociaż właśnie, jeśli chodzi o innych to tracę ciągle znajomych nie mówiąc o ludziach, których kiedyś nazywałam przyjaciółmi (dziś mam tylko albo AŻ chłopaka) Ale i tak czuje się strasznie samotna i nikomu nie potrzebna czasami. Na uczelni jestem odpychana, bo nie jestem tak dobra jak pozostali jako jedyna nie zaliczam w 1 terminach. Pseudo przyjaciół potraciłam jak zaczęłam się dużo uczyć, jak większość z nich nie rozumiała, po co to robie....
  • 30 maja 2007 20:34
    aaa

  • Jesteś super i uwierz w siebie ciesz się, że masz kochających Rodziców, szanuj ich za to, że poświęcają dla Ciebie każdą chwilę - zapewne kochasz ich też bardzo - życzę powodzenia w doświadczeniach Twojego życia:-) Nagroda w Niebie już na Ciebie czeka i to, że doceniasz błogosławieństwo Boże jest w Tobie super zaufałeś Jezusowi a on Ci pomaga - tu na Ziemi przecież jesteśmy tylko przelotnie a wieczność czeka otworem trzeba tylko umieć do niej wejść
  • 25 maja 2007 13:17
    Lucna

  • Też borykam się z samotnością... Może innego rodzaju... ale jest dla mnie na razie bardziej trudem niż błogosławieństwem... Boli...
  • 17 maja 2007 23:49
    Ewa

  • Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem... Myślę, że wózek był dla ciebie pewnego rodzaju błogosławieństwem od Boga, bo pokonując wiele trudności i życiową samotność stałeś się wspaniałym, wierzącym i rozumiejącym świat człowiekiem, który potrafi zauważać dobro i widzi to, co naprawdę warto widzieć - mianowicie patrzy sercem na innych ludzi a nie wzrokiem.... Pozdrawiam cieplutko... Corragio!
  • 10 maja 2007 20:47
    Majka.zhr

  • Również trafiłam na te stronę przypadkiem! Przeczytałam na jednym oddechu wszystko... Wiesz mam podobny problem, jednak sęk w tym ze nie potrafię z tego wyjść, a mój stan z dnia na dzień się pogłębia i przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu na codzień... Szukałam pomocy również u Boga, jednak również nie miałam siły...
  • 10 maja 2007 20:25
    Dorota

  • Trafiłam na tę stronę przypadkiem... Nie żałuje! Podziwiam Cię i gratuluje! Nie wiem na ile ja potrafiłabym pokonać samą siebie.
  • 3 maja 2007 11:53
    bitterfly

  • Wiesz Aniu nie wiem, czy jeszcze kiedyś tu zajrzysz, ale jeśli tak to bardzo cię zapraszam, żebyś się może do mnie odezwała. Bo ja też jestem takim samotnym stworem już tyle lat i też nie mam wiary, żeby się nie załamywać i choć wyciągam rękę, to jakoś nikt jej nie chce. Więc, jeśli byś chciała sobie pogadać z kimś, kto ma podobne doświadczenia to bardzo zapraszam:) To mój email: zabamajewska@op,pl.
  • 29 kwietnia 2007 18:32
    Magda

  • Otrząsnąłeś się z samotności. Gratuluje. Ja niestety nie mam twojej wiary i nie umiem przestać być sama. Tyle ludzi wokół a ja sama. Przytłacza mnie to. Nie umiem wyciągnąć ręki. Ale dzięki. Może mi się też kiedyś uda.
  • 11 kwietnia 2007 10:19
    Ania

  • Wiesz jesteś najbogatszym człowiekiem na świecie gdyż masz bogate wnętrze nie tylko przez swoje poglądy i wartości którymi się kierujesz ale także przez to że w Twoim życiu istniej Bóg że pozwalasz mu kroczyć razem z Tobą. Użyje słów, które kiedyś wypowiedział Bóg do każdego z nas "Dobrze, że jesteś.." Ja zawdzięczam mu życie i doceniam każdy dzień ten lepszy i ten gorszy.
  • 10 kwietnia 2007 13:17
    Basia 23

  • Witam. Bardzo wzruszyło mnie to jak wielkie wyzwania potrafiłeś Pokonać opierając swoje życie na wierze, nadziei i miłości. Wielu ludzi może się od ciebie uczyć. Szkoda, że nigdy nie miałam okazji cię spotkać. Pochodzę z dolnego śląska a obecnie przebywam w Irlandii. Na tej stronce znalazłam się przez przypadek. Szukałam wierszy o przyjaźni, ale to co znalazłam tutaj jest piękniejsze od wszystkich wierszy i złotych myśli ? to Samo życie. To twoje życie Jacku, na prawdę odzwierciedla to, czym jest Prawdziwa przyjaźń. Cieszę się twoim szczęściem i mam nadzieje ze kiedyś będę miała okazje poznać cię na żywo. Pozdrawiam
  • 6 kwietnia 2007 04:10
    Iza

  • Heej:) Jesteś niesamowitą, wartościową osobą. Pewnego dnia też porzuciłam samotność, ponieważ spotkałam Jezusa. On jest naszym najlepszym Przyjacielem. Pomaga mi i kocha mnie taką, jaka jestem, choć nie wszyscy mnie akceptują..... Ale ja postanowiłam tak jak Ty nie stać w miejscu tylko działać, choć nie wszyscy przyjmują mnie i moje życie.... Buziaki
  • 18 marca 2007 16:03
    Kamila G

  • Piękne wyznanie, mam nadzieję iż Bóg da ci dalsze siły byś mógł rozwijać się i nigdy nie wrócił do tej samotności życzę ci tego z całego serca
  • 16 marca 2007 23:03
    s.

  • Cześć, przeszukiwałam Internet na hasło samotność i trafiłam na twoją stronkę. Bardzo podoba mi się to, co napisałeś.. Mnie wyciągnął z "dołka" Bóg.. a konkretnie takie orędzia "Prawdziwe życie w Bogu". Cieszę się, że i ty na Nim się wspierasz. Gdyby nie On to mnie by tu już pewnie nie było. A tak, to czuje się dobrze, co prawda problemy zawsze jakieś są, ale teraz mam silne wparcie, takie pewne i nieprzemijające. Pozdrawiam cię serdecznie i życzę ci szczęścia..
  • 4 marca 2007 16:45
    dziewczyna

  • Jesteś niesamowitym i bardzo wartościowym człowiekiem:) bardzo Cię podziwiam - Nawet ja zdrowa fizycznie nie mam tyle wiary i życzliwości w sobie:( Mam nadzieje ze Pan Jezus Mi pomoże się zmienić. Bardzo Cię pozdrawiam:) Trzymaj się:):*:*:*
  • 3 marca 2007 21:35
    Angelika K

  • Mam pytanie, czy przyjaźń jest możliwa po długim czasie rozstania...? Zawsze byłam tego zdania, że ze względu na wszystko będę z moja przyjaciółką, którą do teraz traktuje jak siostrę, a tu nagle wszystko się popsuło... Wzbudziła się zazdrość z obydwu stron, zaczęło się osobne życie bez wnikania w to, co która z nas robi... Płakać mi się chce jak sobie przypomnę to, co nas łączyło, każdą chwilę spędzałyśmy razem, uczyłyśmy się od siebie... Bardzo mi jej brakuje i tęsknie za moją kochaną przyjaciółką... Pomóżcie
  • 2 marca 2007 19:07
    Paulina

  • Twoja strona dała mi wiele do myślenia... Wrócę tu, ale muszę coś przemyśleć... Ja żyję wśród ludzi, ale samotnie... Oni mnie chyba nie widzą a może ja jestem przezroczysta... dla nich???????
  • 1 marca 2007 18:12
    Kalinka

  • Przypadkiem trafiłam na Twoją stronke, ale przypadków nie ma.. więc to nie przypadek.. Dziękuje Ci.. Kolejny raz cos mną potrząsnęło. Tylko nie wiem czy będę umiała cos z tym zrobić. Pozdrawiam
  • 24 lutego 2007 22:05
    Beata

  • Przypomniałeś mi, ile szans zmarnowałem, że to już rok mija, a ja ciągle popadam w bezsens i otępienie. Potrafisz żyć przez miłość. Podziwiam Cię! I Uświadomiłeś mi, że ja tyle tej miłości mimo wszystko otrzymałem, a ona umarła, bo nie dzieliłem się nią... Dziękuję! Życzę byś trwał nadal w spalaniu się dla Przyjaciół!
  • 22 lutego 2007 01:48
    Dawid

  • Ciszę się, że trafiłam na Twoją stronę. Warto pomagać ludziom... i przyjmować z pokorą to, czym obdarowuje nas Pan. Pozdrawiam Cie serdecznie:) Papa:) Kasia
  • 15 lutego 2007 20:33
    Katarzyna

  • Jesteś wspaniałym człowiekiem i naprawdę aż miło pobyć na Twojej stronie. Bardzo wielu ludzi chciałoby mieć takiego Przyjaciela jak Ty.
  • 7 lutego 2007 00:48
    Przemek

  • Siedzę kilkanaście minut przy kom. I ciągle ocieram łzy; widzisz, co narobiłeś JACUSIU! -znowu Ewelina [mąż mówi; ciagle płaczesz?] to z radości!!!!!!!!!
  • 6 lutego 2007 13:12
    Ewelina D

  • Jesteś dzielny i masz nadzieję i mocna wiarę
  • 29 stycznia 2007 14:33
    Piękna Jutrzenka s.Klara

  • Chociaż nie jestem niepełnosprawna, powinnam cieszyć się z tego, co mam - dom, rodzina, drobne powodzenia w szkole czy na innym polu, to są takie chwile, że samotność dokucza mi bardzo. Nie taka samotność, że nie mam przyjaciół - tych, dzięki Bogu, mam. Ale czasem chciałoby się pooglądać chmury na niebie z kimś bliższym sercu. Podziwiam Cię, mówię to otwarcie; podziwiam za siłę i mądrość, jaką posiadasz w sobie. Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem. Niejeden sprawny fizycznie człowiek może pozazdrościć Ci tego, co masz w sobie. oby było więcej takich ludzi, a świat będzie lepszy:-) Pozdrawiam ciepło,
  • 18 stycznia 2007 14:30
    larwa

  • Naprawdę nie było nikogo kto mógłby przez tydzień opiekować się Tobą w Juracie?! Aż wierzyć się nie chce.
  • 2 stycznia 2007 16:21
    Lila T

Samotność 2006

  • Popłakałam się czytając twoje przemyślenia.. Masz piękny umysł i bogate wnętrze. Jesteś wspaniałym człowiekiem! Szczęście jest Ci po prostu przeznaczone-być może nie odczujesz go w pełni jutro czy za rok, ale w końcu przyjdzie i warto na to czekać!
  • 23 grudnia 2006 13:51
    Martyna

  • Jestem niepełnosprawna ruchowo prawie od urodzenia, a więc już ponad 50 lat. Mając 6 lat ostatni raz stałam. Dzięki mojej mamie, która traktowała mnie jak zdrowe dziecko, wytworzyła we mnie przekonanie o własnej wartości. Postawiła na naukę, co prawda ukończyłam tylko 8 klas szkoły podstawowej, ale już ok. 40 lat przychodzą do mnie dzieci nie tylko z zadaniami szkolnymi, ale i na małe korepetycje z podstawówki i gimnazjum. Dorośli także, potrzebujący jakiegoś prostego wytłumaczenia pism urzędowych i inni. Najważniejsze jest dla mnie to, że w mojej miejscowości prawie zawsze jestem traktowana jako osoba godna szacunku jak wszyscy zdrowi ludzie. Nie widzą mojego wózka inwalidzkiego.
  • 25 listopada 2006 19:32
    Mysia

  • Jacku, cieszę się, że są tacy (wspaniali) ludzie jak Ty. Jesteś wielki mimo swojej niepełnosprawności. Jesteś dla mnie wzorem jak się nie poddawać. Ja swoją niepełnosprawność mam w psychice mimo zdrowia fizycznego(jako takiego). Dałeś mi siłę do przezwyciężania moich niepokojów i wiarę w człowieka. Cieszę się, że Ciebie poznałam. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
  • 9 listopada 2006 13:22
    Tenia

  • Jacuś tu zwracam się do Ciebie gdyż jesteś niepełnosprawny, ciesz się tym co masz bo sam wiesz ze masz bardzo wiele, pamiętaj o tym ze tacy ludzie jak Ty są bardzo pozytywnie nastawieni do życia wież mi bo mam w rodzinie taką osobę. Pozdrawiam
  • 3 listopada 2006 13:57
    Małgorzata Pociask

  • Jest mi strasznie żal ludzi niepełnosprawnych, kiedy na mich patrzę chciałabym ze wszystkich sił im pomóc...., ale wiem, że litość jest wtedy najgorsza, pełnosprawni nie mogą się litować i traktować niepełnosprawnych inaczej... Często lepiej jest nie zwracać uwagi na to czy ktoś jest pełno czy niepełnosprawny i dawać mu do zrozumienia jak nam jest go żal(niepełnosprawnego). Ja kiedy widzę osobę cierpiącą to pierwsze co zrobię to jej współczuje, nie pomagam, patrzę na nią i jest mi jej okropnie żal... Kiedy patrzę na tę potrzebującą pomocy osobę łzy mi płyną... Nie potrafię inaczej...
  • 30 października 2006 23:02
    Iga ...

  • Jacku wiesz choć przeżyłam trochę życia to wiem, że samotność jest straszna a szczególnie gdy nie posiadasz przyjaciela. Od 3 lat wiem, że nie jestem sama i mam prawdziwego przyjaciela, który mnie kocha i nigdy nie opuści tak jak każdego z nas - to BÓG.
  • 20 października 2006 17:49
    Kasia

  • Jacku, widzisz, Bóg naprawdę obdarował Cię niepełnosprawnością:-)))!!! "Dzięki temu" możesz dawać ludziom nadzieje i miłość w sposób bardziej nieprzeciętny niż inni ludzie.... Jesteś perełką życia Bożego:-)
  • 26 września 2006 09:30
    Joasia W.

  • Właśnie WY jesteście największą miłością Jezusa...
  • 24 sierpnia 2006 21:40
    Sylwia M.

  • Mnie nie przeszkadza kalectwo innych, sama mam niepełnosprawną siostrę, oraz najlepszą przyjaciółkę, tylko ze ta niepełnosprawność jest w trochę innym znaczeniu odbierana przeze mnie. Ktoś niepełnosprawny to ktoś, kto ma cos z psychika, robi krzywdę innym, tak ja postrzegam znaczenie tego słowa. Jestem normalna, ale nie mam przyjaciół...:/ Jest mi z tym bardzo źle nie wiem, co mam zrobić, może mi pomożesz...:) Wspieram całym sercem =-* i Pozdrawiam =-*
  • 21 sierpnia 2006 20:58
    Anja

  • Jesteś niesamowitym człowiekiem silnym i dobrze oby więcej takich było. Niepełnosprawność i życie w nim nie jest powodem do wstydu, lecz dumy, że ma się siłę i odwagę by brnąc tak przez życie.
  • 18 sierpnia 2006 19:17
    Niebieski

  • Ludzie niepełnosprawni są nawet lepsi, niż pełnosprawni, bo potrafią się cieszyć tym, co mają. Podziwiam ich i szanuję.
  • 27 czerwca 2006 10:57
    Nikara Surina

  • Osobiście nigdy nie rozmawiałam z człowiekiem niepełnosprawnym, chociaż bardzo bym chciała poznać kogoś takiego, dla którego byłabym oparciem.. Często widzę takie osoby, które idą samotnie lub jadę na wózku inwalidzkim po chodniku. Ludzie wtedy często odsuwają się od nich i nie chcą na nich patrzeć. Ale tak już jest i nikt tego nie zmieni.. Bardzo podoba mi się Twoja stronka i Twój styl pisania-jest często wzruszający..;)
  • 26 maja 2006 14:44
    stokrotka

  • Ja jeszcze nigdy nie miałam bliskiej styczności z człowiekiem niepełnosprawnym, ale cenie wiarę u tych ludzi, siłę walki i to co ważne- miłość... Gorąco pozdrawiam i wierze w takich ludzi że znajda przyjaciół.
  • 22 maja 2006 16:17
    Justyna

  • A ja kocham jeździć i ostatnio wpadłam na pomysł, żeby otworzyć swój biznes: biuro podróży dla niepełnosprawnych i dla osób starszych. Myślę, że powinnam podzielić się moją pasją z innymi. Samo podróżowanie już mnie tak nie rajcuje, jak pokazywanie innym, że może być na świecie tak cudownie... Potrzebuję pomocy, bo ja sama nie mam na tyle wyobraźni, żeby dobrze taką podróż zaplanować. Acha. mam ( a właściwie bardziej ma moja córka) znajomego, który mimo pewnego braku w substancji cielesnej jest kilkakrotnym mistrzem świata w pływaniu i do tego kocha narty... Tak bym chciała widzieć szczęśliwych ludzi, którzy wychodzą ze swoich klatek wstydu, strachu i np. jeżdżą na nartach, pływają, wspinają się i robią sto rzeczy nieprawdopodobnych! Potrzebuję, żeby ktoś mi pomógł przede wszystkim poznać potrzeby niepełnosprawnych. Pomożesz mi?
  • 15 kwietnia 2006 20:18
    Jagna

  • To znów ja!!! Jacku przechodzisz sam siebie, ale tu czuć powiew DUCHA ŚWIĘTEGO, i naszego Wspaniałego JP2. DZIĘKI!!! że Jesteś!!!!
  • 15 kwietnia 2006 00:12
    Dorota Michno

  • Jestem pod wrażeniem siły i pokonywania ograniczeń własnego umysłu...
    Tęsknię za takim stanem. Mam trudne chwile i jestem w nich sama. Wiem, ze samotność to pokarm dla depresji. Chciałabym się przełamać- i cieszę się jak czytam takie słowa. Podnosi mnie to na Duchu. Pozdrawiam
  • 13 lutego 2006 12:00
    Joanna M. (lulu)

  • Przeczytałam co piszesz... podziwiam Cię... Coś wspaniałego... Nie jestem "kaleką" fizyczną, ale tylko "aż tylko" psychiczną... Mam więcej ograniczeń niż Ty. Jesteś cudownym człowiekiem, intelektualnym, normalnym... wspaniałym... Może ja też taka bym była gdyby nie "wrodzony" sceptycyzm...
  • 18 stycznia 2006 02:21
    Magdalena

  • Nie jestem już osoba samotną, dzięki Bogu. A właściwie to jestem nią czasem, ale tylko wtedy, kiedy sama tego chcę, kiedy tego potrzebuję. Podobno samotność jest w nas, a nie poza nami....
    Czasem chcemy, żeby świat, nasze życie stawały się lepszymi, ale sami zmienić się nie chcemy ( z wygody, z obawy...itp). Ale tylko zmiany w nas mogą zmienić to, co dokoła nas.
    Dziękuję Ci Boże za moich Przyjaciół. Za to, że w czasie choroby udowodnili mi, że to, co nas łączy jest czymś Wielkim, większym nawet od ograniczeń, jakie nałożyła choroba...
    Pozdrawiam Was wszystkich bardzo czule.
  • 12 stycznia 2006 23:21
    Edyta

  • Ja również czuję się czasami osamotniona, ale gdy przeczytam te słowa: "Nie dozwoli by was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać."(1Kor10,13), zawsze czuję się jakoś lepiej; Kiedyś, gdy zapragnęłam zrobić coś, co wydawało mi się szalone (wystąpić przed dużą ilością osób), bałam się. Nakłoniły mnie te słowa: "Moje serce obawia się cierpień. Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia, bo każda chwila poszukiwań jest chwilą spotkania z Bogiem i z Wiecznością." Wspaniale, że trafiłam na tę stronę, bo na nowo dostrzegłam jak wielu dobrych ludzi spotkałam i uświadomiłam sobie, że mogę się komuś przydać, ale także jak wiele drobnych, ale wspaniałych rzeczy mnie spotkało. Dziękuję!!!
  • 1 stycznia 2006 19:25
    Asia

Samotność 2005

  • Ja również jestem osobą bardzo samotną. Jestem pełnosprawnym, ale mam inny problem. Problem z mową oraz pewnością siebie, ciężko mi się otworzyć przed nieznajomymi ludźmi. Często siedzę cicho i nic nie mówię. Ale coraz częściej dostrzegam, że Bóg mi pomaga i za ta to wszystko Chwała Panu.
  • 14 października 2005 20:35
    Adrian

  • Witaj! Trafiłam na tę stronę zupełnie przypadkowo, ale cieszę się z tego!
    Przeczytałam tę notkę i przyznam że mimo iż jestem zdrową sprawną osobą to borykam a raczej borykałam się z tym samym problemem co ty-, wiem jak to jest z Samotnością. Sama mimo że miałam dookoła siebie się z nią borykałam, a dlaczego tak było- bo nie miałam osoby której się mogłam zwierzyć. Dla mnie światem była sztuka- miałam problem malowałam... i tłumiłam wszystko w sobie. Ale Bóg zesłał mi skarb w postaci przyjaciółki. Nie była ona nią od razu, ale poznałam ją, w miedzy czasie świat stał się barwniejszy i pełen pozytywnej energii. Ona stanowiła światełko w tunelu, płomyk w ciemności i nadal tak jest. Teraz siedzi obok mnie i czyta co pisze... Dziękuję ci, że jesteś!!!
  • 14 października 2005 20:35
    Panna Nikt

  • Nie jeżdżę na wózku, rzucałam się na głębokie wody, także za granica.. Czuje się wyalienowana, okropnie samotna, moje starania nie przynoszą efektów.. Walczę tak długo, a mam syna, dla niego żyje, chce pomagać, ale nie chce żyć, już nie daje rady walczyć, straciłam nadzieje, doskonale Cię rozumiem, jak musiałeś się czuć osamotniony, jaki przeżywałeś dramat, ja nie jeżdżę na wózku, ale czuje się tak samo, jak Ty niegdyś... Bądź silny, bądź taki, jaki jesteś, jak o Tobie piszą, bądź...
  • 12 października 2005 08:49
    Renata

  • Ja też jestem niepełnosprawna mam 16 lat-próbuję sama odpowiedzieć na pytanie, które jest dla mnie-ale myślę, że także dla innych ważne. Oto ono: Jak zdobyć motywację do nauki, działania- ale sama nie potrafię sobie na nie odpowiedzieć. Choć mam niewiele lat to wiem, że nawet pośród wielu osób można czuć się samotnym. Z pozdrowieniami i modlitwą
  • 1 października 2005 22:44
    Dorota

  • Czy to wielka cnota?
    Udawać że bliźni to gorszy kawał błota
    Czy to wielka jest zaleta?
    Że wygląd jak atleta
    Że umysł jak u profesora
    A serce twardsze niż kawałek meteora
    Już płaczę i załamuję ręce
    Gdy pomyślę na jakiej bedziemy męce
    Gdy Ten na którego obraz - być może stworzeni naprędce
    Będzie mierzył miarą - ząb za ząb a serce za serce
    W Miłości tylko Nadzieja i Wiara ulotna
    Że miara nie będzie aż taka codziennie ludzko okropna
    Że w chwili ostatniej-po prawicy Ojca usiądzie Syn-trochę liczę
    I jeszcze raz nadstawi za nas, ten drugi już i tak zbity policzek
  • 2 września 2005 02:51
    Edek

  • Witaj:) Piekne jest to, co napisałes i to, co w życiu potrafiłeś odkryć!!! Dla mnie są to wartości najważniejsze...Wiara...Nadzieja...Miłość...i do nich zawsze dążyć pragnę!!! i Tobie tego życzę, tego niesamowitego pragnienia, które niesie ze sobą szczęście:) Pozdrowionka+modlitwa:)))
  • 2 sierpnia 2005 23:29
    Gosia

  • Witam, nie wiem ile masz dzisiaj lat, ale z Twoich słów płynie tyle mądrości, że ja 55-letnia mogę się uczyć. Jestem pełnosprawną fizycznie i umysłowo kobieta a bywają chwile, ze nie mogę zupełnie sobie radzić z życiem. Twoje słowa dają mi wiele do myślenia i przemyślenia.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • 23-maj-2005. Godzina: 12:30:21 PM
    Bożena D.

  • Tak czytam i czytam tą notkę, bo wiem, że szukam czegoś co Ci pomoże mnie podnieść. Czasem brakuje mi tego czegoś, co mnie poprowadzi przez moje życie. Widzę, że jeśli chcę coś zmienić w moim życiu to mogę to od teras. Tylko jak zmienić moje nastawienie, wydaje mi się czasem, że to nie możliwe, albo boje się, że mogę potknąć się o jakieś skały, jednak każdy w jakiś sposób cierpi. W moim życiu jest tylko jedno, że nie mam matury, a bardzo chcę wrócić do Polski i się uczyć w moim zawodzie \"opieka społeczna"\ i chcę nieść tą pomoc ludziom w Białymstoku, bo to moja miejscowość, i być blisko mego ukochanego. Muszę coś z tym zrobić i zmienić moje życie i wrócić do kochanego kraju i uczyć się, pomagać ludziom, i być z moim ukochanym:) Wierze, że jakoś to będzie i może się ułoży:) Bardzo cieplutko pana pozdrawiam:)
  • 16-maj-2005. Godzina: 05:50:44 PM
    Ewelina

  • Witaj Przyjacielu sronka bardzo ciekawa. Właśnie w tej chwili odkryłam Twoją stronkę którą to zamierzam w całości oglądnąć. Choć prawdę powiedziawszy już mi ona się podoba. Ja też jestem osobą niepełnosprawną więc tak jak Ty doskonale Ciebie rozumiem. Też tak samo poszukuje ludzi gdzie mogę choć chwilkę z nimi spędzić, gdyż jestem na wózku. Też po głowie szaleją różne myśli by jakoś ten czas wypełnić i nie myśleć o złych chwilach. Też postanowiłam zrobić swoją stronkę. Pozdrawiam serdecznie trzymaj tak dalej.
  • 07-maj-2005. Godzina: 07:27:43 PM
    Anna