Docenić chwilę

Aby nie zmarnować życia

Sens Życia

Sens życia 2009-2010

  • Jesteś kimś jedynym i niezastąpionym, w tym właśnie miejscu, w którym się znajdujesz, w tym właśnie odcinku czasu, w którym żyjesz (Michael Quoist)
    Ten cytat odzwierciedla Twoją postawę życia. Dziękuję, że mogłam ostatnio z Tobą chociaż telefonicznie porozmawiać. Wierzę, że Dobry pan pozwoli nam się osobiście spotkać i poznać:)
  • 8 października 2010 21:03
    Agata P.

  • Jacku kończy się kolejny dzień dany nam od BOGA. Jutro kolejny dzień dany nam od BOGA. Ciekawe co przyniesie nam. Bo pamiętaj Jacku każdy nowy dzień to dar od BOGA. I trzeba go brać pełnymi garściami i cieszyć się z niego. W końcu to dar od samego BOGA. A wiadomo w każdym nowym trzeba być przygotowanym na to. Co nam Pan Bóg ześle prawda? Czy ty Jacku też jesteś tego samego zdania? Proszę cię o odpowiedź.
    PS: Jacku życzę ci spokojnej nocy. Niech BÓG czuwa nad twoim snem. Bo pamiętaj, że każdy nowy dzień to DAR od samego BOGA. Także budząc się każdego dnia to tak jak by się budziło z Panem BOGIEM.
  • 6 września 2010 19:28
    Pozdrawiam, Twoja wirtualna przyjaciółka. Magdalena P

  • Dziękuję... być może Twoje słowa uratowały mnie przed samobójstwem... Stronę ta znalazłam przypadkiem, pogrążona w bezsensie życia i rozpaczy. Nie mam nawet siły napisać ile dobra ta strona czyni... Dziękuję...
  • 8 sierpnia 2010 22:51
    zagubiona duszyczka

  • Weszłam tutaj i czytam, czytam wasze komentarze, wypowiedzi, znam je również z własnego życia. Czasem człowiekowi wydaje się, że jest sam w tym, co robi i ze tylko on ma takie problemy, ale później okazuje się, że inni też czują podobnie mają podobne sytuacje... Ja też wiele przeszłam w życiu, ale jestem zdrowa, choć czasem psychicznie jest ciężko, spotyka się złych ludzi nie wdzięcznych, często takich, którzy oszukują kłamią i człowiek zastanawia się wtedy, dlaczego?? Jestem zbyt wrażliwa na takie zachowania ludzkie, kiedyś byłam dziewczynką pełną radości i śmiechu dziś boję się cieszyć, boję się złośliwości innych... Ciągle szukam sensu... Aż dobry Bóg tym sensem mnie obdarował, chciałam kochać ludzi chciałam im pomagać szukałam drogi by to robić, dziś moje marzenia się spełniły zaczęłam studia będę fizjoterapeutka,,, będę leczyć, kochać i szanować wszystkich ludzi, którzy będą potrzebować mojej pomocy oddam im całe serce i to będzie cel w moim życiu...
    Więc tak jak inni podziwiam Cię Jacku i wiedz, że dla innych jesteś skarbem i jest tylu ludzi, którzy potrzebują Twojej pomocy, Twojego wsparcia... i na pewno jest też tysiące, którzy pomogą Tobie, bo ja wierze, że jest jeszcze ogrom ludzi dobrych i wrażliwych na tym świecie i że każdy odnajdzie własna drogę! Pozdrawiam
  • 8 czerwca 2010 22:30
    Magdalena

  • Podziwiam za Twoją odwagę i za to, że udało Ci się znaleźć sens życia... Gratuluję i życzę szczęścia w dalszym życiu...:)
  • 24 maja 2010 16:28
    Wiola

  • Ucieszyć się Krzyżem Chrystusa, to Radość życia prawdziwa...:)
  • 23 kwietnia 2010 21:52
    Kasia

  • Gratuluję odwagi i determinacji. Chciałabym posiadać, choć jedną z tych cech, może wtedy nie wydawałoby mi się, że moje życie jest tak kompletnie pozbawione sensu, może wtedy potrafiłabym czerpać z niego radość...
  • 22 kwietnia 2010 20:19
    Monika

  • podziwiam za pozytywne postrzeganie świata, gratuluje tego rozpalania radości w ludziach, pozdrawiam i dziękuję za piękne słowa, które mogłam tu przeczytać
  • 12 kwietnia 2010 21:51
    Licealistka

  • Panie Jacku jest Pan wspaniałym i wartościowym człowiekiem, takich ludzi już prawie nie ma na tym świecie... Bardzo się ucieszyłam jak znalazłam ta stronę, a po przeczytaniu zrobiło mi się lżej na moim poszarpanym serduszku, poczułam, że muszę napisać... Dziękuje za dobre i ciepłe słowo.... Bardzo mi jest źle i smutno mam wspaniałą córeczkę i wspaniałego męża, ale psuło się już między nami od dawna i jest bardzo źle... Pozdrawiam cieplutko
  • 1 kwietnia 2010 10:52
    Madzia

  • Jesteś wielkim człowiekiem. Dzięki Tobie jest mi lepiej zrozumiałam, że warto żyć. Dziękuję Ci. Pozdrawiam
  • 30 marca 2010 22:08
    Natalia G.

  • Łezka mi się kręci w oku, a wiesz czemu, ogarnęła mną taka siła do walki, walki o siebie o rodzinę, dosłownie o wszystko. Pomyślałam sobie skoro Tobie się udaje to czemu mi się ma nie udać. Jesteś bardzo dobrym człowiekiem, masz tego świadomość, jeśli nie to ja Ci to mówię. Pozdrawiam:)
  • 5 marca 2010 15:45
    Guśka

  • Przypadkowo weszłam na tę stronę, akurat w momencie, kiedy nie jest mi zbytnio dobrze...Zawiedzenie, stracona przyjaźń, która kiedyś się wydawała czymś wielkim. Twój tekst daje dużo do myślenia; to, że innym jest jeszcze gorzej, a tutaj ja się przejmuję takimi błahymi problemami... Ciężko mi, ale czytając same te komentarze; można uwierzyć w to, że na tym świecie istnieją jeszcze dobrzy ludzie... Ehh, czasem tak ciężko żyć...
  • 1 marca 2010 10:28
    Dominika

  • Kto powiedział, że życie w ogóle ma mieć sens??? Ja jednak głęboko w niego wierzę... Ludzie mają ten problem, że dla nich sens żywota jest wtedy, gdy dzieją się wspaniałe rzeczy, ale życie nie jest właśnie po to by było łatwe, tylko po to by miało sens. Bóg wie i od początku ma plan dla każdego z nas, bo w końcu żyjemy, ale czasami śmierć jest naszym sensem życia.
  • 13 lutego 2010 22:26
    Ewa

  • Zazdroszczę Ci tej radości ona we mnie umiera. Od 3 lat siedzę w dołku, jestem zdrowy mam zdrowe dziecko, choć nie jest przy mnie, na co dzień a nie cieszy mnie to-nie jestem z jej mama ona postanowiła to za nas troje. Teraz kiedy poznałem kogoś znowu zaczyna się wszystko walić, jaki życie ma sens aby cierpieć, powoli przestaje w to wszystko wierzyć nawet w miłość - za bardzo boli nie wierzę że przejdę jeszcze raz przez to, że dam radę...
  • 5 lutego 2010 21:09
    Rafał

  • Jesteś cudowny Podziwiam Cię
  • 11 stycznia 2010 15:18
    Ola

  • Straciłam wiarę w sens i cel życia. Kolega zabił to we mnie. Nie wierze juz w miłość. I nawet to, że jestem pełnosprawna tego nie zmienia, cos we mnie pękło i umarło i nie wiem czy odzyskam wiarę w ludzi.
  • 2 stycznia 2010 23:28
    Basia

  • Staram się być człowiekiem dojrzałym, w miłości i w pokorę. Lecz tak nie jest. Mówią o mnie, że jestem wielki, ze mam dobre serce. A ja mówię, że Wielki jest Bóg. Nie wiem jakbym się starał to bez mojego Twórcy jestem nikim. Kocham, ale co to za miłość. Miłość Boża jest czysta, piękna i bezinteresowna. W modlitwach staje się lepszy, ale nigdy na ziemi nie będę doskonały. Dziękuje Bogu, że mogłem być na Twojej stronie. Będę się modlił za Ciebie i Twoich bliskich. Niech Bóg będzie zawsze z Tobą. Kochaj i bądź kochany przez ludzi, którzy nie udają, że zależy im na Tobie.))
  • 2 stycznia 2010 13:33
    Jarek R

  • Sens życia sami sobie określamy. Musimy tylko sami w siebie uwierzyć. Jesteśmy ludziom potrzebni i tacy bądźmy. Wiele spraw umyka nam z pola widzenia i sami sobie możemy odebrać ten sens
  • 8 grudnia 2009 10:22
    elka

  • Nie przez przypadek zajrzałam na tą stronę. Już od dłuższego czasu zastanawiam się nad sensem swojego życia, jednak im więcej się nad nim zastanawiam tym bardziej popadam w przygnębienie. Twoja historia jest naprawdę niesamowita. Gdy widzę, że są tacy ludzie jak Ty, wierzę, że może kiedyś i ja zdołam pojąć, w czym tkwi prawdziwy sens życia, którego ja jeszcze nie odnalazłam...
  • 1 grudnia 2009 11:00
    Anka

  • Po wpisaniu w wyszukiwarkę "jaki jest sens życia" znalazłem tę stronę. Zawsze podziwiałem ludzi, których dotknęło upośledzenie fizyczne skąd biorą siłę do życia. Aaa bo maja przyjaciół, ale skąd oni się biorą????? Pytałem się tez Boga, ale mi nie odpowiedział lub Ja nie usłyszałem. Może mi odpowiecie Pozdrawiam I zdrowia życzę
  • 24 listopada 2009 22:53
    Luk

  • Przez przypadek zajrzałam tutaj szukając słów podziękowania dla mojego przyjaciela, który jest, kiedy go potrzebuje. Twoja historia bardzo poruszyła mnie. Pozdrawiam serdecznie z drugiego końca świata
  • 19 listopada 2009 01:40
    Gosia

  • Podziwiam Cię za tą radość życia. Ja byłam o krok od skończenia ze sobą, jednak zabrakło odwagi. Szkoda.. Chciałabym umieć patrzeć na świat Twoimi oczami, może wtedy odnalazłabym sens?
  • 15 listopada 2009 18:55
    Aga G

  • Jesteśmy zanurzeni w swych ciałach i kiedyś trzeba je będzie opuścić. Czy jesteśmy przygotowani na ten moment? Spotkałeś super ludzi na swej drodze - ja nie miałem tego szczęścia w czasie swego życia, które jest tuż jego przed końcówką. Polecam lekturę Singera. Pozdrowienia.
  • 14 listopada 2009 17:45
    J.Cyruliński

  • chciałabym w końcu odnaleźć sens swojego życia, nawet nie mam odwagi się przyznać się przed kimś, ze jest mi źle. Chciałabym być tak silna jak Ty, podziwiam Cię
  • 12 listopada 2009 20:13
    Laura O.

  • tylko przyjaźń może być czysta i nie oczekuje zapłaty
  • 25 października 2009 10:18
    Zdzisław M.

  • Chciał bym mieć tyle wiary w życie co ty ja nie mam dla kogo żyć i po co. Podziwiam Cię
  • 13 października 2009 21:13
    Krystian.M

  • Czym głębiej wchodzę na Twoje stronki, tym bardziej mnie zadziwiasz. Jesteś niezwykłym człowiekiem, skąd w Tobie tyle siły i wiary w człowieka?
  • 26 września 2009 17:33
    Jadwiga K

  • Miło, że na świecie ciągle znajdują się ludzie pomocni drugiemu. Ludzie, dla których szczęście drugiej osoby bywa czasem ważniejsze niż swoje! Pozdrawiam serdecznie;)
  • 26 września 2009 12:43
    Karolina N.

  • Co trzeba zrobić... Co trzeba oddać by mieć takiego Przyjaciela jak Ty?
  • 14 września 2009 19:41
    Adam S.

  • Trzymaj się i nie daj się
  • 19 lipca 2009 23:01
    Wojtek

  • pozdrawiam Cię serdecznie, widzę, że byłeś w Opolu mieszkam od 26 lat i bardzo mi się to miasto podoba, ludzie sami sobie szukają problemów, każdy z nas ma coś, co go gniecie -trzeba patrzeć na świat i mimo wszystko się uśmiechać - serdecznie pozdrawiam, ciesz się życiem, jakie by ono nie było, bo warto, jeśli chcesz to napisz -odpiszę..:):):):)
  • 6 lipca 2009 17:24
    Halina D

  • Ciarki po plecach łzy w oczach. Widocznie nie znam co to prawdziwe problemy Pozdrawiam
  • 15 czerwca 2009 22:53
    Ryszard D

  • Dziś jest niedziela, na Mszy Św. Jezus mówił dużo o miłości. Tak bardzo pragnę miłowania, a tak ciężko się na nie zdobyć. Rzeczywiście miłowania ludzie są głodni jak wilcy. Ty jednak łamiesz te zapory. Dziękuję za przykład, może Chrystus przełamie moje twarde serce.
  • 17 maja 2009 11:48
    luki

  • W życiu raz jest się pięknym meblem zrobionym z drewna, innym razem płonącymi gałązkami, ale także i tym gnijącym drzewem. Trzeba mieć w sobie mnóstwo siły, aby z tego gnijącego drewna znów stopniowo stawać się meblem. Czasem jednak zabraknie tej siły, zabraknie sensu, co wtedy zrobić z swoim życiem?
  • 4 kwietnia 2009 15:37
    Weronika W

  • Cudem życia jest piękno naszego umysłu, tego czego nie doceniamy. Nawet jak macie traumę - "nie jedna za sobą" - dbajcie o swój umysł. Niech będzie radosny, uśmiechnięty, silny i mądry. Bo tam rodzą się nasze rozterki i nasze radości i nasza miłość. Jak trafiłeś przechodniu - życia, w te drzwi, usiać, przeczytaj i pomyśl. I niech wnioski poprowadzą Cię dalej. Powodzenia, pozdrawiam Ciebie i całe Opole i Wszystkich :)
  • 20 marca 2009 18:45
    Wiesław G

  • Piękne słowa... Jak każdy podziwiam Twoją radość życia i chęć dawania nadziei innym, ale co zrobić, gdy nagle zostaje się samym, po tym jak zawsze robiło się wszystko dla innych... a oni wykorzystali to i odeszli... a ja nagle... poczułam, że nie wiem po co tu jestem... i czy jest sens być dłużej...
  • 20 marca 2009 15:25
    motyl

  • jeszcze dużo pokory muszę się uczyć, gdy to czytam... A przyjaźń jest faktycznie czymś pięknym...
  • 16 marca 2009 12:57
    Aguś

  • chyba tego tekstu mi było trzeba w obecnej chwili gdy myślę jak bardzo bym chciała nieżyć... bo przez kogoś staje sie właśnie gnijącym drzewem...
  • 24 lutego 2009 05:06
    smutna

Sens życia 2007-2008

  • właśnie podniosłeś mnie z kolan, buźka
  • 16 grudnia 2008 03:02
    pinia

  • Chciałam tylko napisać, że jesteś wspaniałym człowiekiem... Czytając te wszystkie tu umieszczone słowa dajesz ludziom wiarę i nadzieje w lepsze jutro! To wspaniale, że jeszcze na tym szarym świecie można spotkać tak wartościowe osoby jak Ty! Czytając to wszystko, co zostało umieszczone na tej stronce pozwalasz niektórym odnaleźć siebie... Odnaleźć tą malutką iskierkę szczęścia, która czasami wygasa...

    Nie zgadzam się z komentarzem koleżanki... Ty musisz być aniołem... Masz tyle miłości, ciepła i dobra w środku... A co najważniejsze pomimo swojego upośledzenia robisz coś wspaniałego... Dajesz cząstkę siebie innym... i starasz się, aby życie ludzi zmieniało choć na chwilkę drogę którą większość z nas podąża... drogę w nicość....

    Cieszę się, że znalazłam ta stonkę i mogłam przeczytać te wszystkie wspaniale przemyślenia tutaj umieszczone... Dałeś mi nadzieje, że nie zawsze musi być źle... Wystarczy tylko wiara i chęć i by zmienić swój szary świat... Dziękuję Ci! Trwaj dalej w tym co robisz... bo naprawdę dajesz ludziom nadzieje...

  • 3 grudnia 2008 21:32
    Asia :)

  • Szczerze mówiąc nie poruszyło mnie to aż do tego stopnia, by łza zakręciła mi się w oku, albo bym sie uśmiechnęła. Ale musze przyznać tekst świetny... Jesteś naprawdę dojrzałą, ciepłą, DOBRĄ osobą... a w tych czasach bardzo trudno o takich ludzi. Chcesz czynić dobro dążysz do tego... mimo odrzuceń dążysz do swojego celu... Fantastyczne! Jesteś "zwycięzcą" A zwycięzca to ktoś, kto upadając podnosi się! Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem. Niestety takich ludzi jest coraz mniej... a szkoda ... Poniżej widziałam, że inni strasznie Cię idealizują, ale nie oszukujmy się jesteśmy tylko ludźmi a nie aniołami...:) Każdy ma wady i Ty na pewno też je masz... Masz chwile zwątpienia w to całe życie, ale podoba mi się, że mimo tego całego syfu na świecie ty dajesz promyk... Malutki promyk, który ogrzewa... ludzkie serca.
  • 8 listopada 2008 13:33
    Asia

  • Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem.... Nie jedna łza się zakręciła w moim oku czytając to. Wielki ukłon w Twoja stronę. Jesteś naprawdę wielki. Tak mało ludzi jest wrażliwych, pozytywnie nastawionych do życia mimo niepełnosprawności. Z daleka bije od Ciebie optymizm. Wielu ludzi nawet tych pełnosprawnych powinno brać z Ciebie przykład. Większość naprawdę nie równa się Tobie nawet w małym stopniu. Człowiek przy Tobie zmusza się do głębokich przemyśleń.... które są mu potrzebne. Dziękuję....
  • 4 listopada 2008 23:54
    Karolina P

  • Nie możemy czynić dobra sami, wyłącznie od siebie, a tym bardziej zbawić się. Natomiast potrafimy zadziwiać innych, swoim geniuszem, talentem, mądrością, dobrocią lub innymi cnotami, także wielkością, doskonałością i świętością, kiedy rejestrujemy swoimi zmysłami, całym swoim jestestwem, obecność i bliskość Boga, Jego Miłość do nas i innych ludzi.
  • 4 października 2008 19:30
    Zibik

  • Odkrywam nowe, całkiem inne oblicze miłości...
  • 20 września 2008 11:58
    Wiola

  • Dziękuję ci za te słowa dzięki tobie zrozumiałem co ze musze docenić to co mam i jak żyję bo w przyszłości mogę wszystko stracić.
  • 6 lipca 2008 15:23
    Kuba Ż

  • Trzeba mieć nadzieje, czasem wbrew nadziei... Ja tak właśnie żyje od 4 lat. Pewnego dnia straciłam wszystko, przez to ze nie umiałam docenić tego, co miałam. Dziś jest za późno.. by zmienić przeszłość. Ale to doświadczenie nauczyło mnie pokory i .. nadziei. Pewnego dnia, lecz nie wiem kiedy... spełnią sie marzenia... tylko czy potrafię w to uwierzyć.
  • 20 czerwca 2008 01:34
    Marcia

  • "Nie każde, bowiem drzewo może stać się np. pięknym meblem, ale może wypalić się, dając innym ciepło i światło, lub może zgnić w oczekiwaniu aż stanie się tym, czym nie jest.."
    Dziękuję Ci za te słowa, które wyrywają mnie z marazmu czekania na jakąś nieokreśloną zmianę w moim życiu. Zajrzałam tutaj wpisując hasło: sens życia i być może, to jest właśnie to co teraz odnalazłam? Dawać siebie innym już, a nie dopiero wtedy, gdy cokolwiek się zmieni i poczuję się szczęśliwsza. Szczęście płynie z tego, że się komuś coś ofiarowuje nie oczekując czegoś wymiennie. Dziękuję!
  • 19 kwietnia 2008 22:21
    Maria, Marzena B

  • Po raczej kiepskim dniu wertując z nudów stronki w Internecie trafiłam na ten artykuł. Dziękuję Ci za uśmiech, który pojawił się na mojej twarzy po przeczytaniu tych paru naprawdę mądrych, ciepłych, pełnych optymizmu słów!!! SERDECZNE POZDROWIENIA!!
  • 14 marca 2008 16:42
    Ania

  • ja pozostawię tu ładny cytat Reinholda Schneidera.
    "Kiedy zastanawiamy się nad swoim życiem, to właściwie sam fakt, że żyjemy, powinien nas najbardziej zadziwić."
  • 10 marca 2008 18:03
    A.

  • Tak.. życzę powodzenia w życiu.. miłości sie człowiek zawsze i ciągle uczy...
  • 5 marca 2008 01:53
    Chester

  • Myślę, że nie tyle istotny jest wiek, co dojrzałość wewnętrzna... A już sam chęć niesienia pomocy świadczy o Twojej dojrzałej osobowości... Aby mi pomóc czasem wystarczy popchać mój wózek, a z tym praktycznie każdy sobie radzi:) Szkoda, że nie pozostawiłaś swojego maila...
  • Mam 14 lat czy mogę Ci też pomóc?
  • 3 marca 2008 17:51
    Ela

  • Pamiętam Cię z zeszłorocznej pielgrzymki na Jasną Górę a zwłaszcza Twoje świadectwo. Pamiętam, jak widziałem Cię w tym wózku, i pierwszą moją reakcją, myślą było: "Jakiż on biedny, nieszczęśliwy..." A teraz zdaję sobie sprawę, że gdybyś zobaczył mnie, gdybyś mnie poznał, w sensie moją duszę, pomyślałbyś wtedy to samo o mnie. Podziwiam Cię człowieku. Skąd Ty bierzesz siłę do życia. Chętnie bym się zamienił z Tobą ciałem. Takie to dziwne, co tutaj piszesz. To, że najważniejsze jest dzielić się miłością. Proste i bardzo trudne, zwłaszcza, jeśli nie potrafi się kochać. Tak jak ja. Jak nauczyć się kochać, kiedy samemu było się krzywdzonym, gdzie miłość kojarzy się tylko z bólem, cierpieniem, wykorzystaniem, szantażem emocjonalnym? Czy można pokochać Boga, jeśli nie zna się tak od strony serca słowa miłość? Stary, jesteś niesamowity. Kiedy sobie Ciebie przypomnę, i słowa, których nie pamiętam, ale które czuję, to aż coś takiego się rodzi... dziwnego. Nobel dla Ciebie.
  • 15 lutego 2008 01:05
    Nick

  • Tu jest bardzo dużo dobrych ludzi.
  • 25 stycznia 2008 01:33
    Tomek

  • Jesteś naprawdę cudowną osobą... Podziwiam Cię za to, że jesteś taki silny... Oby Ci się powodziło...
  • 18 stycznia 2008 19:50
    Agnieszka

  • Próbuje znaleźć swój sens życia i czasem do dochodzę do tego ze go właściwie nie ma... Nie ma nic każdy umrze urodzi się i tak w koło poświęcanie czasu na nic po wszystko płynie i przemija czas.. Pierw to bardzo mnie bolało bałem się, że to jest okrutna prawda jednak cały czas wierzę nie wiem, w co?? Kogo?? Ale to jest właśnie ta nadzieja może zgubna byłem na dnie... Jeszcze się nie podniosłem na tyle by podnieść głowę uśmiechnąć się nawet nie mam, dla kogo bo robienie czegoś dla siebie jest nudne, bo sam tego nie docenię a ktoś na pewno, ale nie ma takich osób wokół mnie pozdrawiam to tak ode mnie
  • 18 stycznia 2008 17:57
    Norbert D

  • Jesteś niesamowitą osoba takich właśnie brakuje nam ludziom w tym śmiesznym kraju... Podziwiam wolę i chęć życia i z całego serca pozdrawiam
  • 14 stycznia 2008 15:27
    Magda

  • Wszedłem tu bo mało co się nie pociąłem... Od dziecka myślę tylko o innych i nigdy o sobie... Pomagałem ludziom w wielu sytuacjach i czuje się z tym dobrze, ale dlaczego to wszystko działa w jedna stronę?? Dlaczego ważne rzeczy nie są doceniane?? Dlaczego to tylko ja mam dawać siebie a jak potrzebuje pomocy to jej nie uzyskuje... Nie wszystkich życie jest kolorowe w sercu po spełnieniu się w dobrych uczynkach, bo te serca nie dostają niczego w zamian w momencie, gdy potrzebują tego najbardziej w swoim marnym żywocie... Tak powstał właśnie ?pustelnik?.
  • 8 stycznia 2008 22:03
    Darek

  • Hej;]... Weszłam Tu, ponieważ pokłóciłam się z przyjaciółką...;[ i powiem Ci cos Naprawdę podziwiam Cię, bo jesteś super człowiekiem:*** I Nie przejmuj się Innymi bo to sensu nie ma;).. Bądź sobą, bo każdy ma w sobie cos, czego inni bardzo zazdroszczą:*** Trzymaj się Cieplutko ^^Buziaczki^^:**
  • 29 grudnia 2007 20:55
    Pycia z Olsztyna

  • Jesteś wspaniałym człowiekiem, naprawdę. Aż, zazdroszczę tego dobra w Tobie
  • 8 grudnia 2007 22:55
    Marta

  • witam:)Niesamowita stronka, niby kilka zdań a może w nas cos zmienić. Pozdrowionka:)
  • 8 grudnia 2007 10:38
    Iwona

  • Witam! Weszłam tutaj przypadkiem. Szukałam na religię wiadomości o Bożym Narodzeniu, znalazłam Twoją stronę. Do treści, o jakich piszesz, doszłam dosłownie kilka dni temu, po rozważaniach filozoficznych, pisząc w pamiętniku słowa: "Życie jest piękne- dlaczego te słowa zawsze wypowiadają ci, którzy doświadczyli w swoim życiu cierpienia. Jak bohater ulubionej książki mojego dzieciństwa o takim samym tytule. Życie jest piękne- dlaczego tak rzadko wypowiadają je ludzie, którzy mają praktycznie wszystko". Pamiętaj, Pan Bóg kocha najbardziej tych, którym zsyła cierpienie. Jeżeli człowiek odnajdzie sens smutek stanie się radością i pojawi się szczęście. Pozdrawiam.
  • 6 grudnia 2007 18:08
    Kasia

  • Ja powiem tylko tyle ze jest to piękny tekst podnoszący na duchu i dodam ze czuje się bardzo podobnie do Kamili O i w dodatku, mimo iż mam 17 lat czuje jakby życie było juz za mną jakby nic na mnie nie czekało:(
  • 22 listopada 2007 21:39
    Ania

  • Mam 22 lata i szukam sensu życia... Często wyjeżdżam za granice do pracy... Tam jest tez moja mama. Ale mam rodzeństwo. Przeczytałem tu wiele ciekawych i mądrych zdań, lecz czy ktoś mając córkę w wieku 14 lat wywozi ja do o 50 razy większego miasta niż mieszkała dotychczas i zostawia ja tam??? u jakiś znajomych... Czy to jest normalne??? Tak właśnie zrobiła moja mama. Nie porzuciła jej tylko dała w ręce obcych jej tam ludzi. Pomyślcie, co dziewczynka w tym wieku 14 lat mogła czuć? Obarczam trochę wina moja mamę, bo to jest dla mnie szok. Co prawda płaciła za nią takiej pani gdzie mieszkała za jedzenie i mieszkanie, ale sami napiszcie, co o tym myślicie? Nikt o tym nie wie, bo aż mi wstyd jest mówić... Ja z kolei dużo razy odczułem samotność, bo takie jest życie. Moja siostra wciąż jest w tym wielkim mieście i ma 18 lat. I wciąż bez mamy, brata i sióstr. Czasami wkurza mnie to ze brak jest normalności w ludziach a co mówić miedzy córką a mama. Ja tak nigdy nie zrobię... Mam nadzieje i tak mi dopomóż BÓG!!!
  • 21 listopada 2007 00:07
    anonim

  • Weszłam na tą strona po ściągę na polski. ale przeczytałam ten tekst i dowiedziałam się że najważniejsze jest to że jeden człowiek pomaga drugiemu
  • 13 listopada 2007 18:16
    Monika W.

  • Teraz wiem, że nie jest ważne to jak ktoś wygląda, czy jak się zachowuje, ale liczy się przede wszystkim to co ma w środku.. Jaką ma duszę i serce... Pomimo, że sam staram się zachowywać przed kolegami całkiem inaczej niż wtedy, gdy ich przy mnie nie ma.. Bo tak naprawdę jestem wrażliwym człowiekiem i zawsze staram się pomagać innym... Nie raz mi to nie wychodzi, ale chce się zmienić całkowicie i zachowywać się tak jak tego chce, bo tak mi dyktuje serce i sumienie, a nie być całkiem innym niż w rzeczywistości jestem.. Mam 19 lat i ciecze się, że trafiłem na tą stronę.
  • 7 listopada 2007 20:41
    Przemek

  • Moniko, pomóż ... :( 8216059
  • 6 listopada 2007 18:26
    Sandra

  • Witam. Jak większość osób trafiłem tu "przypadkowo", przeżywam teraz seminarium odnowy i temat tego tygodnia to sens życia. Myślę ze każdy wchodząc na ta stronę odnajduje cos innego, ale zarazem łączącego nas wszystkich. Pisze komentarz, bo musze podziękować osobie, która umieściła tu komentarz. Magda 17 - jej słowa uświadomiły mi, jaka wielka mądrość noszą w sobie młodzi ludzie i jaka wielka stratę przeżyłem ja nie przeżywając właściwie swojej młodości. Mam 28 lat i świadomość ze nie wykorzystałem właściwie danego mi czasu. Jej słowa- "... Nawet w sumie to nie wiem, po co pracuje nad sobą... Chyba tylko, dlatego aby nie ranić innych ludzi..." staną się mottem na ten tydzień i pewnie będę długo je pamiętał. Dziękuje ci Jacku ze wokół ciebie mogą gromadzić się ludzie, którzy dzielą się tym co cenne w nich samych tak jak ty dzielisz się z innymi tym co cenne w tobie.
  • 27 października 2007 21:38
    Konrad

  • Ta stronka jest bardzo fajna opowiada zarówno o szczęściu jak i cierpieniu innych ludzi:) Ja bardzo bym chciała pomagać ludziom nawet słowem czy rozmowa ale tutaj nikogo takiego nie ma!!! Może przez was poznałabym jakiegoś człowieka i mogła mu pomagać. Byśmy byli takimi znajomymi przez internet:) pozdrawiam wszystkich gorąco
  • 17 października 2007 15:02
    Monika

  • Coraz miej w naszym życiu przyjaźni, miłości, ludzie pędzą za czymś co złudnie wygląda jak szczęście a jest tylko chęcią posiadania. Nie można budować szczęścia na pieniądzu i wszelakich dobrach, bo nie one są źródłem radości. Prawdziwe szczęście daje uśmiech przyjaciela, radość dziecka, piękno otaczającego nas świata, błysk w oczach kochającej osoby. Prawdziwa radość płynie z dawania innym a nie z brania w życiu wszystkiego, co złudnie przynosi szczęście. Jakie to straszne że naszych nowoczesnych czasach XXI wieku- mądrości, kultury i techniki coraz mniejsze znaczenie ma to co odróżnia człowieka od innych form życia a jest to głównie miłość i przyjaźń t.z.- ?człowieczeństwo?
  • 28 września 2007 00:18
    Wiesiek

  • Bardzo się cieszę ze trafiłam na twoją stronke, bo to pomogło mi zrozumieć wiele tak bardzo skomplikowanych spraw... Zdałam sobie sprawę, że ja naprawdę mogę coś w życiu osiągnąć:) i to mnie cieszy:) Zrozumiałam, że kiedyś znajdę tą drugą połówkę i będę naprawdę spełniona życiowo:)
    Twoja stornka pomogła mi zrozumieć jak wiele błędów popełniłam myśląc o moich niepowodzeniach i tym, że nie jestem szczęśliwa:) jednak to się zmieniło... Przestałam się już zadręczać myślami, lecz zaczęłam działać... Teraz jest zupełnie inaczej:
    -uśmiecham się
    -żartuję z koleżankami
    -jestem pogodna i wiem, że jest dobrze.
    Dzięki bardzo ze masz tą stronke, bo to właśnie ona pomogła mi dostrzec tak wiele dobrego w moim wnętrzu:))) POZDRAWIAM SERDECZNIE
  • 23 września 2007 18:02
    Asiorek:))))

  • Wstałam rano, usiadłam przy komputerze i zaczęłam płakać;(;( jaki sens ma życie jeśli inni mają tyle szczęścia a inni wcale:(:(:(... Nie mogę pogodzić się z tym, że nic mi się (:(nie układa:(, wszystko jest przeciwko mnie:( i jak mam wierzyć, że będzie lepiej:(:(... Nie mam już siły:(... Bardzo cierpię z powodu miłości:( Wiem, że nigdy nie będę z tym chłopakiem:(:( ale sama siebie oszukuje i nie umiem sobie z tym poradzić:(:(:(
  • 26 sierpnia 2007 11:42
    załamana

  • Cześć!! Mam na imię Asia i jestem gimnazjalistką. Na twoją stronę trafiłam przypadkowo, ale bardzo się z tego cieszę. Trudno mi o tym mówić, ale tak ja ty jestem osobą niepełnosprawną. Mogę chodzić i w szkole robię wszystko biegam, gram w gry zespołowe i powiem Ci, że jestem najlepsza z całej mojej klasy pomimo tego, że oni są całkiem sprawni. Uczę się bardzo dobrze, bo mam stypendium i świadectwo z paskiem.... Mam wielu przyjaciół, którzy traktują mnie normalnie.... Żyję z dnia na dzień tak jakbym nie czuła się niepełnosprawna i mówiąc szczerze cieszę się, że taki los mnie spotkał... bo gdy paterze się na moje koleżanki które są zdrowe i maja pełno pieniędzy widzę, że nie są one szczęśliwe, bo nie wiedzą czy ludzie lubią je dzięki temu, że są bogate czy dzięki ich osobowości.... Często mówię sobie, że tak ma być, bo dzięki temu wiem, że ludzie lubią mnie za to, jaka jestem a nie dlatego, ze mi współczują.... Wielu kolegów pyta się mnie jak ja to robię, że zarażam ludzi swoim śmiechem pomimo tego, że spotkał mnie taki los.... Ja zawsze mówię im, żeby żyli chwilą obecną, bo zawsze to ona może być najpiękniejsza.... Pytają się też o moje życiowe motto no wiec pisze im tak ,,NIE POZWÓL ABY STRACH PRZED DZIAŁANIEM WYKLÓCZYŁ CIĘ Z DALSZEJ GRY"....
  • 13 sierpnia 2007 20:18
    Asia

  • super strona pozdrowienia z cincinnati ohio
  • 7 sierpnia 2007 05:38
    Michał

  • cosik fantastycznego.... aż rośnie we mnie poczucie wartości.....
  • 5 sierpnia 2007 22:36

  • Zaczęłam regularnie odwiedzać tę stronę, zawsze czuję się potem jakaś... lepsza... Napawam się tym dobrem, które przekazujesz... Wiele zostało tutaj powiedziane. A ja - żałuję tylko, że nie można opisać wszystkich pięknych uczuć. Nie ma po prostu takich słów. Najważniejsze, by tylko znaleźć w sobie dobro, bo nie mam wątpliwości, że jest ono w każdym z nas, czasem tylko przesłonięte...
  • 4 sierpnia 2007 14:44
    Maja K.

  • ... kolejne przeżycia, kolejne myśli, kolejni ludzie... Ile jeszcze dni, ile minut, usłyszanych słów, wyśnionych snów, oddechów i zmierzchów nam zostało? Ile jeszcze osądów ile wisni, truskawek i pocałunków aniołów.. Ile nam tego zostało nim śmierć złoży swój pocałunek na naszych ustach? Żyjemy bardzo krótko.. Zróbmy coś wielkiego i dobrego...
  • 16 lipca 2007 20:17
    Madhavendra

  • Mój umysł jest zbyt ciasny, by zrozumieć sens cierpienia. Dla każdego własne nieszczęście wydaje się być największe. Również i dla mnie-moja samotność, nie tylko moja niestety jak poniżej przeczytałam. Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem, dlaczego najbliższa mi osoba mogła mnie tak zostawić. Nie znajduję sensu. A sens życia umknął, nie ma go....
  • 15 lipca 2007 15:34
    Bożena

  • Siedzę właśnie smutna zamyślona nad sensem istnienia i tak wpisałam w gogle "co to za sens żyć" i weszłam na to cieszącą ducha stronę. Nie mogę żyć normalnie od końca tamtego roku. Wtedy straciłam najważniejszego człowieka w moim życiu-Mojego wspaniałego Ojca. Ten człowiek nie żył dla siebie, lecz dla innych. Nie macie pojęcia jak ludzie go cenili a gdy zmarł kościół pękał w szwach na jego pogrzebie. Dla mnie jest teraz bardzo trudno żyć, walczyliśmy pół roku z jego nowotworem, aż przyszedł dzień, gdy trzymając go za rękę patrzyłam jak wydaje ostatnie tchnienie. I poco żyć, kiedy i tak trzeba umrzeć? Myślę, że po to, aby doświadczać różnych przeżyć, tych miłych i tych bardzo bolesnych. Moj Ojciec zmarł ale dał mi sens istnienia, pokazał go swoją wolą życia aż do ostatniej godziny walczył- chciał żyć
  • 14 lipca 2007 19:44
    Karuśka

  • Los dostarcza nam wielu cierpień i najczęściej są to takie cierpienia, które trudno nam zrozumieć, bądź - nie rozumie się ich wcale. Chcecie usłyszeć prawdę? Tak, życie jest bolesne; życie jest niesprawiedliwe, tragiczne, ale my tego nie zmienimy! Jedyne, co możemy zrobić, to pogodzić się z tym i pamiętać, że istnieją jeszcze te małe sprawy, maleńkie nadzieje, niesamowici ludzie, których spotykamy za rogiem ulicy, którą podążamy. Tak naprawdę nie chodzi o to, aby zlikwidować, usunąć całkowicie nasze "krzyże". Sednem sprawy jest to, by nasze cierpienia zaakceptować, aby z nimi współżyć. Potraktować, jak coś, co jest niezbędne do życia, normalne. Starać się wykorzystać swój czas, jak najlepiej, tak, jak byśmy tego sami chcieli, z cierpieniem u boku. Wiem, ono ogranicza, lecz nie zamyka nam wszystkich drzwi! Wręcz przeciwnie - otwiera nowe, lepsze. "Trzeba brać od życia to, co nam daje. I nie domagajmy się tego, czego dać nam nie chce(...)", mimo iż czasem to rozrywa nam serce. Nie bójmy się przyznawać, iż cierpimy. I tutaj pojawia się pewne pocieszenie - okazuje się, bowiem, że świat nie jest tak do końca niesprawiedliwy. Otóż, nie jestem sama, WY nie jesteście sami - bo w tym świecie, cierpią wszyscy. Bardzo się cieszę, że trafiłam na tą stronę, lecz moje serce raduje się jeszcze bardziej, gdy widzi, iż w tym świecie istnieją jeszcze "dobre Anioły niosące światło":-))) Pozdrowienia dla wszystkich
  • 6 lipca 2007 17:38
    Nadzieja

  • Piękne słowa bardzo mi pomagają, gdy je czytam, ale mi jest bardzo ciężko jestem samotna, nie mam, dla kogo żyć wciąż tylko siedzę zamknięta w domu nigdzie nie chodzę, bo nie mam z kim. Jestem tak zagubiona bardzo mi z tym źle jednak nie potrafię tego zmienić czuje w sobie pustkę i straszny ból przepełnia moja dusze... Jednak bardzo dziękuję za te wszystkie słowa otuchy, które tu mogę przeczytać.
  • 30 czerwca 2007 19:04
    gonia

  • Twoja strona jest inna niż wszystkie i to mnie fascynuje, inność się cieni:) Pisze pracę na konkurs religijny i pozwoliłam wyłowić sobie zdanie z Twoich tekstów, dziękuję:*
  • 24 czerwca 2007 12:11
    Marika

  • Zacznę słowami "Czasem ciężko jest śpiewać, kiedy śpiewa się przez łzy". To zdanie oddaje charakter uczuć osób, które są zranione lub były ranione wielokrotnie. Z czasem boją się kochać, lub po prostu nie chcą. Takie życie... Nie tylko atak, ale i uniki... Ja też już nie chce kobiety... Pracuje i dobrze mi się żyje...
  • 20 czerwca 2007 10:21
    MalColm

  • Witam! Chciałabym w obecnej chwili wierzyć w te jakże piękne słowa. Mam wspaniałych rodziców, dobrą satysfakcjonującą pracę, własne mieszkanie, ale nie mogę trafić na uczciwego mężczyznę. Każdy z moich byłych krzywdził... Właśnie w tej chwili czuje się bardzo zraniona. Widocznie mam tak wielką potrzebę dawania uczucia i go otrzymywania. W pracy jestem twarda a kontaktach z mężczyznami zamieniam się w mała naiwną dziewczynkę. Jestem łatwym celem. Wierzę w ich słowa, a później cierpię min. rok. Jestem oschła, zamykam się w sobie i jakby nieżywa - jedynie co mi wychodzi to praca, wiec pracuje intensywnie. Tylko w tym widzę sens życia, no jeszcze moja najbliższa rodzina i przyjaciółka. Z wiekiem czuję, że nie dam rady wytrzymać znowu załamania z powodu nieszczęśliwego związku. Wszyscy dla mnie są interesowni. Proszę wybaczcie, ale pisze pod wpływem emocji i może jest to troszkę nie zrozumiałe..
  • 28 maja 2007 00:38
    Zraniona

  • Często uzależniamy swoje szczęście od rzeczy, które są poza naszym zasięgiem. Będę szczęśliwy, gdy będę miał to, to i jeszcze tamto. Kiedy to osiągamy, cieszymy się tym przez chwile, by znowu być nieszczęśliwym. Wyznaczamy sobie kolejny cel, który umożliwi nam na moment odnaleźć radość.. Szkoda, że nie dostrzegamy tego, co mamy, co jest w nas samych, piękna otaczającego nas świata, ludzi spotykanych na naszej drodze.. Szkoda, że nie odnajdujemy prawdy w promieniach słońca, kropli deszczu na szybie czy blasku gwiazd na nocnym niebie...W całym zgiełku życia gubimy się, zapętlamy i błądzimy ciągle pytając gdzie tu sens? Pozdrawiam
  • 6 maja 2007 17:38
    Maro

  • Cześć ja na twoja stronę tez trafiłam całkiem przypadkiem, dostałam zadanie z religii o temacie "Żyj i bądź szczęśliwym, daj szczęście innym. Napisz list do młodych ludzi, którzy zagubili się w życiu i daj im świadectwo swojego życia." Hm... niby bardzo mądry temat, jednak dla mnie bardzo trudny bo jak mam napisać list i dać im świadectwo swojego życia. Skoro ja sama nie wiem jak żyć, sama jestem właśnie młodą dziewczyną, która zagubiła sens swojego życia. Wszystko zaczęło się jakiś rok temu, gdy ukończyłam gimnazjum i przyszedł czas na zmianę szkoły. Dostałam się do LO zawsze marzyłam, aby uczyć się w tej szkole moje marzenie się spełniło, choć teraz żałuję. Od kiedy zaczęłam chodzić do tej szkoły moje życie stało się smutne i monotonne. Wszystko zaczęło się psuć, opuściłam się w nauce na początku i przez długi czas próbowałam to naprawić, lecz nie wiara nauczycieli w moja osobę i na każdym kroku dźwięk słów: "Nie zdasz...!" zniechęcił mnie do pracy do starań o to, aby było lepiej.
    Kiedyś zawsze pewna siebie z lekkim uśmiechem na twarzy mówiąca "dobrze będzie, dam rade, bo jak nie ja to kto?", a dziś zagubiona w swoim własnym świecie bez celu ze smutkiem na twarzy i całkiem przeciwnymi słowami. Nie raz myślałam o śmierci o sposobach umierania, bo umierać można na wiele sposobów - z miłości, z nudów, ze strachu, z tęsknoty, ze zmęczenia itp. "Umiera się nie po to, aby przestać żyć, lecz po to, aby żyć inaczej"- bardzo mądry cytat. Ja nie chce umierać, ale chce żyć inaczej chce odnaleźć sens swojego życia, choć to bardzo trudne, gdy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki.
  • 25 kwietnia 2007 18:57
    Kamila O

  • Witaj, to co piszesz jest naprawdę wspaniałe. Jestem szczęśliwa, że "przypadkiem..." znalazłam tę stronę, dziękuję.
  • 15 kwietnia 2007 14:06
    Marzena S

  • Jeżeli ktokolwiek pyta o sens, to znak, że żyje i chce tego życia i chce wbrew logice zdarzeń w jakich się znalazł czerpać z niego co się da, pełnymi garściami. Szukanie odpowiedzi na to pytanie zajmuje nam całe życie - budzimy się z nim i zasypiamy. Czasami wydaje się nam, że to już, albo, że To, to właśnie To. Natury niepokornej cnotą jest szukać i pytać, wątpić, wreszcie starać się odnajdywać spokój. Tylko, czym on jest? - zanurzeniem na chwilę w rzece czasu, przemijania i uświadomieniem sobie, że poddajemy się (dając się unieść jej nurtowi),że to miłość... aż .. i nic więcej. Niby proste i oczywiste, a tak odległe, dlatego tak "niebotyczne" i niepojęte. Ja skończę to trywialną myślą (głęboko) wrytą we mnie od zamierzchłego szczenięctwa (Bogu dzięki) ? siła której szukasz jest w TOBIE.
  • 4 kwietnia 2007 01:39

  • Bardzo mądrze piszesz... Ten tekst dał mi dużo do myślenia. Czasem zastanawiam się nad sensem własnego życia.. Różne myśli przebiegają mi po głowie... Moglibyśmy kiedyś porozmawiać?
  • 1 kwietnia 2007 12:18
    Maciek

  • Po przeczytaniu powyższego tekstu z pełnym przekonaniem, mogę stwierdzić, bowiem jest Pan fantastycznym człowiekiem:) Ja również staram się pomagać ludziom i również piszę teksty o miłości, życiu, o tym co nas otacza... Jestem naprawdę zachwycona Pana postawą do życia!! - Pozdrawiam
  • 19 marca 2007 22:16
    Justyna 16

  • Witaj Jacku. Twoje teksty to wspaniałe wskazówki na życie. Dziś, kiedy inne wartości nabierają "mocy" nie ma to jak usiąść w zadumie i cieszyć się tym, co mamy. Pozdrawiam serdecznie
  • 23 lutego 2007 23:19
    Weronika

  • Cześć Jacku to co piszesz jest fantastyczne i prawdziwe. Ludzie poprzez ciebie nabierają chęci, aby żyć by cieszyć się życiem pomimo tego, co nas spotyka w życiu. Albowiem życie mamy jedno i należy je przyjąć takie, jakie nam dano. Ty jesteś żywym przykładem tego ze piękno można znaleźć w każdym człowieku. Nigdy nie należy się poddawać tylko trzeba brnąc do przodu dając swoim przykładem wiarę w siebie innym ludziom zagubionym nieszczęśliwym. Pozdrawiam
  • 19 lutego 2007 23:43
    Beata

  • Jestem pełen podziwu dla autora powyższego tekstu. Ze potrafi odnaleźć radość życia pomimo wszystko. Wiara jest darem i czasami wydaje mi się, ze ten dar został mi odebrany. Wiara w życie - że ma ono jakiś sens i że można się nim cieszyć i radować każdą chwila. Kiedyś wierzyłem mocno w przeznaczenie, wierzyłem, że je odnajdę, znajdę swój sens życia. Starałem się być dobrym człowiekiem, ale krok po kroku oddalałem się... Sens życia - czy obserwowanie choroby i śmierci dziecka - jego cierpienia skłania do myśli o istnieniu sensu życia? Potworna bezsilność, złość, na ludzi... na Boga... Dlaczego?.. To było dawno temu, a dalej mi się łzy cisną do oczu na myśl o tym wszystkim. Dziś nie wiem, po co żyje. Pracuje nad sobą, ale czasami sam się zastanawiam, po co. Mam swoje "wzloty i upadki". Są chwile, w których mam nadzieje, ze jeszcze wszystko się ułoży, że juz się ułożyło, ale są też chwile, w których borykam się z poczuciem niskiej własnej wartości i zastanawiam nad tym, jak to wszystko zakończyć... Dokąd uciec, rzucić to wszystko, co mam... Przez większość swojego życia czułem się jakby tekst piosenki zaczynającej się od slow "There must be some way out of here" były pisane o mnie. Wyjście być musi, ale nie potrafię go znaleźć. Po co żyje?
  • 19 lutego 2007 00:06
    Krzysiek 34 lata

  • Kiedy to przeczytałam byłam w szoku, jest tu tak bardzo pięknie wszystko opisane. Ja nie lubię się poddawać i zawsze dążę do celu. Inni tak nie potrafią...ale niech się nie poddają. Życie jest piękne i trzeba z niego korzystać do końca. Rozumiem osoby, które są czymś podminowane, załamane... ja też miałam takie chwile. Ale po to jest przyjaciel by móc się zwierzyć. Bardzo wszystkich proszę żeby nie zaprzestali wierzyć w siebie. Jeśli nie macie przyjaciół, a rodzinie wstydzicie się powiedzieć, zawsze jest jeszcze jedna osoba - Bóg. Jemu ufajcie bezgranicznie. On zawsze nas wyciągnie z opresji. Chciałabym ażeby wszyscy przemyśleli moje słowa.
  • 10 lutego 2007 14:50
    Ania..

  • Hej! Przypadkiem trafiłam na tą stronę, wpisując w google "piękno życia", którego szukam. Jestem jedną z tych osób, które są sprawne fizycznie i zdrowe, a jednak nie widzą sensu ich życia, co objawia się w myślach (czasem już prawie próbach) samobójczych. Od 3 miesięcy szukam czegoś, jakiegoś stałego odniesienia, czegoś ponadczasowego, ponadludzkiego, wiecznego, jakiejś siły, która pozwoli mi uwierzyć, że jest prawdziwa, czysta miłość na świecie, że marzenia się spełniają, że ludzie nie są źli tylko okropnie zranieni i tym ranią innych, że warto walczyć, gdy nie ma nadziei, że ludzie dziś nie zawsze się mijają [zamknięci w swoich zranieniach, nie potrafią prawdziwie słuchać a tym bardziej kochać, bo miłość w ich wydaniu jest wypełnieniem (może stłumieniem?) ich ran]. W nocy ok. 2, gdy wszyscy śpią, w ciszy mogę sobie boleśnie uświadomić pustkę mojej egzystencji. To jest tak okropne uczucie, którego nie da się opisać. Nawet w sumie to nie wiem, po co pracuje nad sobą... Chyba tylko, dlatego aby nie ranić innych ludzi. Pewnie gdybym Cię znała podziwiałabym Ciebie za wewnętrzną siłę, i okropnie Ci jej zazdrościła. Tak naprawdę obecnie zżera mnie wewnątrz rozpacz... i może iskierka buntu, który i tak nic nie da. Tak naprawdę mamy bardzo mały wpływ na nasze życie. Jesteśmy w ciągu pierwszych 7 lat naszego życia w większości sterowani przez naszych rodziców... Jesteśmy stworzeni (szczególnie psychicznie) przez naszych rodziców. Oni tez są zranieni, więc nie pracując nad sobą (bo to boli) ranią nas nieświadomie. My później borykamy się z tą Naszą "przepiękną wolnością i niezależnością". Ludzie ranią siebie nawzajem, a najbardziej boli, jeżeli jest to ktoś z rodziny. Znajdź normalnych ludzi, którzy potrafią się bawić bez alkoholu, kiedy po zabawie lecą jedynie komentarze typu "no! on się schlał jak świnia, a ten ile wypił!!" Niedobrze mi się robi ? aż wstyd się przyznać, że serce rozrywa, jak widzi się swoich rówieśników, którzy ranią siebie, okłamują i zadowalają się pustymi przyjemnościami ? a w środku są inni. Nie pozerzy, frajerzy. Normalni, dobrzy ludzie. Ale ich to nie obchodzi, bo im jest dobrze z takim życiem. Może miłość ma być sensem mojego życia???!!!!!!! Kto dziś myśli o PRAWDZIWEJ miłości? Ludzie zadowalają się tanim towarem z 3 grosze, i o boże, jacy oni szczęśliwi (ironia). Kto o tym myśli , że aby prawdziwe kochać trzeba najpierw ułożyć sobie swoje życie, wyciągnąć na wierzch zranienia, pogodzić się z nimi, zaakceptować i pracować nad swoimi wadami, które z tych zranieni wynikają. Żeby nie zapychać sobie swoich braków drugą osobą. Bo w końcu kocha się za nic, nie? Nikt nie zdaje sobie z tego sprawy. Ludzie są okropnie zranieni i nie potrafią ciężko nad sobą popracować, aby znać siebie i nie robić problemów w przyszłości, tylko - bo to jest łatwiejsze- głosić całemu światu, że się zakochałem/am a później dziwić się, czemu się skończyło...
  • 23 stycznia 2007 21:29
    magda 17 lat

Sens życia 2005-2006

  • Piękne słowa, budzą uczucie coś w kierunku cudownego uzdrowienia. Choć optycznie nie mam powodów utraty poczucia wartości to jednak dopadło mnie brak przydatności w tym społeczeństwie, bezużyteczność, osamotnienie w tłumie ludzi. Raz jeszcze pragnę napisać - przepiękne słowa równie jak w Księdze Tobiasza 8,5-8 Pozdrawiam serdecznie.
  • 27 grudnia 2006 13:26
    Rafał N.

  • A co jeśli traci się siłę i wiarę w to w co się kiedyś wierzyło z całego serca? Jak można sobie z tym poradzić? Kiedyś czułam się zupełnie szczęśliwa... Niestety dobre czasy minęły po śmierci moich przyjaciół. Jestem jeszcze bardzo młoda, a już zaczynam tracić wiarę w życie i w to, jaki jest jego sens... Przestaję rozumieć wiele rzeczy. Chciałabym wiedzieć skąd bierzesz energię na to by cieszyć się życiem? Jak udaję Ci się być tak bardzo szczęśliwym? Ja też chciałabym poczuć się potrzebna, kochana i szczęśliwa tak jak dawniej... Chciałabym byś mógł pomóc mi zrozumieć tak wiele... Właściwie wszystko... Jak się nie załamać i jak żyć by w dniu śmierci czuć, że życie było wspaniałe? Jak? Proszę byś mi odpisał. Serdecznie pozdrawiam...
  • 21 grudnia 2006 16:07
    Marta...

  • Właśnie siostra zakonna dała nam zadanie na temat sensu życia i szukając jakieś świadectwa natknęłam się na tę stronę, równocześnie czytając list Marka, który mnie ujął..... To piękne jak ludzie niesprawni fizycznie, cierpiący potrafią mieć w sobie tyle siły, miłości i wiary. A przy tym potrafią przelać ją na "papier".... Ja chyba tyle miłości nie mam pomimo tego, że jestem sprawna, zdrowa, ale cieszę się z tego, co mam i z tych, z którymi dzielę swoje życie. Dziękuję Ci Marku za te słowa nawet nie wiesz, jaki masz dar! Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim by potrafili odnaleźć w ziarenku zboża sens życia i cieszyli się z tego, co mają..... Szczęść Boże!!!!!
  • 17 grudnia 2006 14:03
    Paulinka

  • Drogi Marku!!! Napewno Cię nie widziałam, ale są ludzie tacy jak ty, którzy chcąc pędzić przed siebie, ale nie widzą, co może się stać z nadmierną prędkością... Nie tylko ty jesteś jeden, ale jesteś dzielny, bo mimo to, co się zmieniło w twoim życiu pomagasz innym ludziom. Dobrze napisałeś, że ludzie są jak zabawki, nakręcane. Ale chyba gdyby nie ten wypadek to nie wiedziałbyś, że jest druga strona sensu twojego życia.
  • 17 grudnia 2006 12:56
    Ola

  • "Myślę, więc jestem, a o wiele bardziej jestem jeśli kocham..."
  • 3 grudnia 2006 16:11
    Marcin

  • Tłumaczenie listu 22-letniego włoskiego chłopaka, który uległ wypadkowi. List jest skierowany do jego rówieśników na całym świecie.
    ?Jestem dwudziestodwuletnim chłopakiem. Leżę w szpitalu i przyszło mi do głowy, by napisać do Ciebie kilka słów? mam nadzieję, że masz trochę czasu by przeczytać ten list. Mam na imię Marek, mam długie włosy. Jestem jednym z wielu chłopaków, jakich widziałeś pędzących na motorze z dużą prędkością. Może mnie widziałeś, lecz ja nie miałem czasu, aby spojrzeć na Ciebie, gdyż śpieszyłem się. Czerwone światło na skrzyżowaniu nic mi nie mówiło, najważniejsze dla mnie było pędzić. Jednego dnia wpadłem pod samochód, chciałem go wyprzedzić, lecz nie udało się: nic nie pamiętam, co się stało? Znalazłem się w szpitalu bez jednej ręki i bez jednej nogi. Przez godzinę, a może dwie, próbowałem myślami przekonać się, że to tylko sen? na próżno. Teraz to jest moją rzeczywistością: nie mam jednej ręki i brakuje mi jednej nogi? Dziwne! Teraz, kiedy powinienem być smutny, czuję wewnątrz wielki pokój. W tym wielkim zdenerwowaniu zauważyłem, że mam życie?, którego nigdy nie dowartościowałem. Drogi Przyjacielu, dopiero teraz zauważyłem, że żyję. Kiedy byłem na dyskotece wydawało mi się tylko, że żyję, w rzeczywistości nie żyłem; byłem jak zabawka: skakałem, krzyczałem do słów piosenki, podczas, gdy światła oślepiały moje oczy. Dzisiaj widzę słońce i dziękuję Stwórcy za moje oczy: są od 22 lat jak je mam i nigdy tego nie zauważyłem; odkryłem świat, w którym żyłem, a którego nie znałem. Odkryłem inny świat, świat cierpienia; och, jakie rzeczy widzę w szpitalu! Lecz teraz odczuwam we mnie wielki pokój. Dzisiaj otarłem łzy chłopcu, który stracił swoją mamę, i wziąłem w ramiona chore dziecko, podarowałem uśmiech staruszkowi, który był sam. Wiesz, wyznam Ci, że jak nigdy, czuje potrzebę by kochać, śpiewać, dziękować Panu za cudowne życie, jakim mnie obdarzył. Jeśli otrzymasz ten list, chciałbym prosić Cię o jedną rzecz: Ty masz jeszcze dwie ręce i dwie nogi, masz całe ciało? prawda? Zauważyłeś, że żyjesz? Gdzie prowadzą Cię nogi? Co czynią Twoje ręce? Szczęściarz z Ciebie, jeśli Twoje nogi prowadzą Cię, by odwiedzać tych, którzy są samotni; szczęściarz z Ciebie, jeśli Twoje ręce ocierają łzy. Mam nadzieję, że także i Ty możesz widzieć świat nowymi oczyma. Życzę Ci największego szczęścia w świecie. Cześć?. Marek, 22 lata
  • 26 października 2006 09:58
    Adrian M.

  • Po raz pierwszy czytam takie słowa. Dzięki za nie, za Ciebie. Może możemy się jakoś skontaktować?
  • 17 października 2006 14:01
    Justyna

    Od Przyjaciela: Chętnie skontaktowałbym się z Tobą, ale nie podałaś swojego e-maila...


  • Drogi Jacku, wiesz, naprawdę mamy wiele wspólnego:-) Mam w sobie od dłuższego czasu wielkie pragnienie stworzenia strony WWW, w której chce opisać swoje nawrócenie, ocalenie życia przez Boga i Jego prowadzenie mnie...do dziś:-). Chce żeby to poszło w świat i dawało ludziom nadzieje a tu spotykam Ciebie...:-). Wierze, że nasza znajomość przyniesie dla każdego z nas wspaniałe owoce:-)
  • 24 września 2006 16:07
    Joanna W.

  • Po przeczytaniu tego tekstu znowu zastanawiam się nad moim życiem.... i nie wiem czy umiem się cieszyć każdym dniem ... i tymi wszystkimi darami które dał mi Bóg... Czasem zastanawiam się nad sensem mojego życia... i chyba póki nie zacznę "rozwijać" mojej przyjaźni/ miłości z Bogiem nigdy się tego nie dowiem....
  • 22 września 2006 19:59
    Kasia N

  • Gdybym sama była niepełnosprawna, kto wie, czy nie pomyślałabym: "Pan Bóg mi to zrobił, bo chciał mnie łatwiej odnaleźć w tym tłumie" Nie wiem, czy takie myślenie jest słuszne, bo w końcu jestem całkiem sprawna... a nie potrafię się tym cieszyć! A to radość z życia jest najważniejsza. Jeżeli tylko żyjemy zgodnie w wolą Pana Boga, nic innego nie powinno się liczyć.
  • 22 czerwca 2006 12:38
    Nikara Surina

  • Jestem osobą sprawną, ale to nie ma znaczenia. Zaczęłam chodzić do nowej szkoły i nie mam zbyt wielu przyjaciół, ale nie jestem też "odrzutkiem" łączy nas jednak to, że oboje żyjemy wiarą w BOGA. To, co przezywasz jest piękne. Powiem ci ze w te wakacje byłam na pielgrzymce do Częstochowy i dopiero wtedy się nawróciłam zrozumiałam ze BÓG mnie kocha i był przy mnie przez cale życie. Dlatego czytając TWOJE zapiski wiem, że BÓG kocha wszystkich. Cieszę się z Twojego szczęścia :::)))))
  • 26 grudnia 2005 17:20
    Monika Brzoza

  • Nie chce komentować tego, co przeczytałam, nie umiem tego skomentować. To piękne a jednocześnie trudne słowa. Chciałabym z Tobą porozmawiać, zaraź mnie ta chęcią do życia, naucz dzielić się szczuciem z innymi. Proszę.
  • 25 grudnia 2005 17:18
    Anastazja

  • "Kropla miłości znaczy więcej niż ocean rozumu"- Blaise Pascal. Dzięki Ci Jacku za Twoją postawę i Twoją miłość.
  • 15 listopada 2005 21:11
    Danuta Strelczuk