Docenić chwilę

Aby nie zmarnować życia

  • Ja wiem co to jest samotność i doskonale rozumiem wasze komentarze. Właśnie się uczę, aby niczego nie oczekiwać od ludzi i nauczyć być samym z Bogiem. Jestem osoba niepełnosprawną i wiele razy spotkałam się z nieprzyjemnymi sytuacjami zresztą wciąż je spotykam, lecz ja staram się juz nie patrzeć na to. Przecież Jezus też był cierpiącym człowiekiem i cierpliwie znosił te cierpienia a ja właśnie chce Go naśladować..
  • 6 grudnia 2007 13:28
    Judyta

  • Chciałabym Cię przytulić. Dziękuję.
  • 19 listopada 2007 23:01
    Tygrysek

  • A co zrobić jeśli czujemy się samotni i nie wierzymy?? Nikt mnie nie potrafi zrozumieć nawet moja przyjaciółka... Wnioskuje to po tym jak mi doradza... Chociaż wiem, że się stara i to juz dużo. Jak odzyskać wiarę w Boga? Czym się zmotywować żeby chciało nam się żyć? Wiem, że troszkę pisze nie na temat, ale postanowiłam, że jeśli każdy pisze tu coś swojego to czemu ja nie mogę...?
  • 30 października 2007 21:48
    Edzia

  • Witaj Jacku! Przepraszam, że nie odzywam się, ale z powodu tej śmierci mojego ukochanego nie mam czasu i głowy... wybacz. Pozdrawiam:*
  • 20 października 2007 22:22
    Madziunia

  • witaj widzę, że jesteś wartościowym człowiekiem, ja mimo że jestem osoba pełnosprawna czuje sie bardzo samotna, bo tak sie jakoś złożyło, ze wszyscy znajomi przyjaciele odeszli. Tak czasem bywa. Trudno znieść samotność. jeśli ktoś ma ochotce porozmawiać na ten temat to niech pisze na mój mail:izabelami222 @op.pl.
  • 19 października 2007 20:54
    Iza

  • Dobry Wieczór Jacku-czy jest tak jak piszesz naprawdę? Jeżeli tak to niech Bóg ma Cię dalej w swojej opiece-Szczęść Boże na każdy Twój dzień
  • 12 października 2007 21:56
    Urszula

  • Niby wszystko jest takie proste wystarczy wziąć się w garść i będzie Ok... to czemu jest tak jak jest, czemu boli- każdego dnia coraz bardziej, czemu nie potrafię sobie juz z tym poradzić...???? Wszystko jest w zasięgu reki a jednocześnie tak daleko... Mnóstwo przyjaciół a wieczorami łzy samotności... Dlaczego??? Kto jest tego przyczyna? Ja?
  • 28 września 2007 09:40
    Ewelinka

  • Wiesz, to co piszesz jest naprawdę bardzo poruszające i mądre... Można z tego naprawdę wiele wynieść, więc DZIĘKUJĘ za tą stronkę...;)
  • 26 września 2007 16:55
    Monika

  • Mam 19 lat... Wydaje mi się, że jestem sama w tej dziurze zabitej dechami. Takiej przerażającej samotności nie odczuwałam nigdy. Wydaje mi się, że przegrałam zanim zaczęłam grać w życie... Jakie to wszystko jest smutne... Błam (jestem) głupia, uparta, głupio zawzięta, sama nie wiem, co jeszcze. Jak znieść ten cholerny ból siebie??? Jestem całkowicie rozwalona. Nie potrafię wyjść z błędnego koła. Chyba już nie ma stąd wyjścia... Skąd się bierze w człowieku tyle siły, kiedy wydaje się zupełnie przegrany, stracony, omotany tysiącami sprzeczności??? Zawsze, gdy patrzę w lustro przeżywam szok... Za każdym razem spodziewam się spojrzeć w oczy jakimś innym wersjom siebie samej. Niedługo wyjeżdżam do pracy, 420km od domu... Boje się, że nie dam rady... ale muszę, muszę pomóc rodzicom, bratu który jest chory... Jak sobie z tym wszystkim poradzić??? Starać się zrozumieć życie to rzeczywisty problem....???
  • 26 września 2007 12:12
    Ania

  • Bardzo dobre podejście do życia, też mam przyjaciela który jest na wózku inwalidzkim to niesamowity człowiek..... życie jest zbyt piękne aby go zmarnować...:)
  • 24 września 2007 23:24
    Ewa

  • życie jest za krótkie żeby zdążyć zrobić w nim wszystko co sobie zaplanujemy, ale również zbyt długie jeśli ktoś cierpi, ze nie może tego osiągnąć
  • 16 września 2007 13:09
    Patrycja m.

  • Myślę, że najgorsza samotność jest tą kiedy przebywamy wśród ludzi a jednak czujemy się samotni. To przykre. Doświadczam tego każdego dnia. Nie potrafię tego zmienić, nie dlatego że nie chce ale.... po prostu nie mogę. Może kiedyś dla mnie też zaświeci słońce. Pozdrawiam i podziwiam... Twoją wytrwałość i miłość do wszystkiego
  • 12 września 2007 19:58
    Edyta

  • Pełnosprawni (mowa o sprawności fizycznej) są także bardzo samotni. Żyją w poczuciu winy, że powinni być szczęśliwi, a nie są...Oskarżają się o to, co powoduje kolejne frustracje. Współczuję Ci i sobie też.
  • 6 września 2007 16:21
    kubeczek

  • Witaj, Zgadzam się z Tobą całkowicie. Cieszę się, że doszedłeś do takich wniosków. Ja codziennie przeżywam to uświadamianie sobie tej kwestii na nowo. W końcu "podstawowym zadaniem życiowym człowieka jest bolesna rzeczywistość naszej przemiany i nauka zmagania się ze wszystkimi trudnościami". Przyznaję, czasami bywa ciężko, ale to od nas zależy, naszej wolnej woli, jaką drogę podejmiemy. Dziękuję ze swej strony za Twoje świadectwo, pomogło mi... Pozdrawiam serdecznie.
  • 25 sierpnia 2007 22:10
    Magdalena

  • Nie współczuję ci bo wiem ze tego nie potrzebujesz. Dobrze ze masz wiarę w siebie, ze chcesz walczyć i nie zamykać się od tego okrutnego świata. Niektórzy pełnosprawni mogą Ci tylko zazdrościć. Pozdrawiam
  • 25 sierpnia 2007 20:19

  • Jeśli zamieściliśmy tu swoje komentarze to znaczy że nie znaleźliśmy się tu przypadkiem łączy nas wszystkich to samo "samotność" - nie ma nic gorszego jak bezsens każdego dnia brak perspektyw i pozytywnych myśli... Jak nastąpi pewny krach to wydaje nam się że nie spotka nas już nic dobrego.. Autorowi życzę wszystkiego dobrego na przyszłość - szczerze podziwiam, bo ja narazie nie potrafię dostrzec piękna dnia
  • 17 sierpnia 2007 20:40
    Monika M

  • Zazdroszczę Ci, bo masz to czego nie ma większość ludzi, tych zdrowych, pięknych, z pozoru idealnych i cudownych... masz wiarę. Myślę, że tam gdzie nie ma siły na wiarę w Boga, może znaleźć się siła na wiarę w SIEBIE, bo to ona pozwala dzielić się z innymi sobą i dobrem A to już dużo, bo jak mówił A. Asnk "a ten zwycięzcą, kto da drugiemu więcej światła od siebie"
  • 5 sierpnia 2007 22:54
    Joanna J

  • Hej. Myślę, że bez względu na to, kim jesteśmy i jacy jesteśmy... to częściej, lub rzadziej odczuwamy "to" - samotność... Jest to uczucie, które (tak jak wiele innych) wpisane zostało w naturę ludzką. Sztuka polega na tym, żeby umieć wyzbyć się tego uczucia, gdy zaczyna nam ono doskwierać. Należy otworzyć się na ludzi, bo wbrew pozorom są tacy, dla których nie liczy się: czy jesteś pełnosprawny, czy też nie, ale liczy się to, co masz w sercu. Śle BUZIOLE dla założyciela stronki i dla wszystkich odwiedzających. PS: ŚWIAT JEST PIĘKNY!
  • 30 lipca 2007 20:44
    KLARA :*

  • Samotność jest najgorsza rzeczą jaka może się w życiu człowieka wydarzyć. Dzień w dzień, leżysz patrząc w sufit obwiniając wszystkich i wszystko za własne nieszczęście. Monotonia nawiedza twoje życie i dni niczym się od siebie nieróżniące spływają po nas jak kolejne łzy. Czytając wypowiedzi takich ludzi jak wy (wspaniałych osób przepełnionych miłością) coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że jak nikt inny zasłużyłam na tą SAMOTNOŚĆ. Samolubność i egoistyczność doprowadziły mnie tutaj i nie puszczą..
  • 26 lipca 2007 21:42
    upuszczona

  • To wspaniałe, że pomimo niepełnosprawności odnalazłeś Boga. Ja też Go odnalazłam 7 lat temu kiedy cierpiałam. Teraz cierpię znów. Tym razem Boga odstawiłam. Winię Go, że pozwala na cierpienia. Po prostu się na Niego obraziłam. Chociaż gdzieś w środku tęsknię za Nim. Nie potrafię Mu wybaczyć, że życie potrafi być czasem tak potwornie ciężkie.
  • 10 lipca 2007 15:43
    Magda

  • Witaj Jacku, oczarowały mnie Twoje słowa i prawda w nich zawarta. Podziwiam Cię za ciężką pracę, którą wkładasz w radosne przezywanie każdego dnia. Wiem, jakie to trudne, ale i tak nie mamy wyboru. Ofiarowano nam jedno życie, jedno ciało i dlaczego nie spróbować przeżyć je z uniesioną głową. Abyśmy nie zaczepiali nosem o chmury, Bóg stworzył nas niedoskonałych, ale dał nam możliwość wyboru. Życzę Ci wytrwałości, a wiem, że warto. Spotkałam wielu ludzi, którzy kochają trud dnia codziennego, bo to daje im radość życia.
  • 5 lipca 2007 18:56
    Mirela

  • "Wstaję rano, odbywam wszystko jak się patrzy-i śmieję się z tego wszystkiego. Jest to tyle warte, co wiatr karmić. Do niczego nie mam ochoty. Sama siebie pytam, czego mi się chcieć może i ciągle, nie mówiąc sobie tego stwierdzam, że pragnęłabym jednej tylko rzeczy: nie być." S. Żeromski, "Ludzie bezdomni"

    Ps: Drogi Autorze tej strony, z serca podziwiam i dziękuję: że z taką wiarą, szukasz harmonii wśród całego nieładu ówczesnych czasów, że poprzez swoje doświadczenia, potrafisz wpływać na postawy innych. Za szlachetność natury ? dziękuję.
  • 20 czerwca 2007 15:29
    Natalie

  • Witaj Jacku-żyjesz pełniej niż niejeden pełnosprawny człowiek. Przykład Twojego życia jest dla mnie "kopniakiem";) do pełniejszego wykorzystanie możliwości, które w życiu dał mi Bóg. Może kiedyś Ja będę mogła pomóc Tobie... Pozdrawiam
  • 17 czerwca 2007 13:11
    Magda

  • Podziwiam Cię naprawdę. Nie mam przyjaciół teraz to zrozumiałem osoba, na której mi bardzo zależało odwróciła się ode mnie. Nadchodzą wakacje a ja juz się boje kolejne miesiące bezsensu moje życie jakby zatrzymało się w miejscu wszystko to co kiedyś sprawiało mi radość nie cieszy mnie. Wstaje zobojętniały i kładę się spać zobojętniały jedyna ulga to sen mam wówczas wrażenie, że wszystko się zmienia wyobrażam sobie inne życie i tak jest już od miesięcy....
  • 8 czerwca 2007 21:34
    Jacek

  • Przeczytałam to i popłakałam się. Wiesz masz zupełna rację, teraz liczy się wszystko, co powierzchowne.... W zasadzie myślałam, że dam radę rzeczom, które są ponad moje siły, ponieważ jestem uparta.... Dziś poniosłam klęskę - w zasadzie to nie dziś -tyle, że dziś sobie to uświadomiłam... Studiuje na dwóch kierunkach (ktoś pomyśli kujon, inny niezła jest, niezły wyczyn) ale jakim kosztem.... Właśnie zaczyna się sesja (moje ulubione słowo) ludzie starają się o oceny, uczą do egzaminu- ja też to robie tyle, że mi to nie wychodzi. Jestem na kierunkach, które w zasadzie mnie nie interesują. Śmieszne nie...:) ale moim celem życiowym jest to by je skończyć tylko, że nie wiem czy wcześniej się nie wykończę i przy okazji innych... Chociaż właśnie, jeśli chodzi o innych to tracę ciągle znajomych nie mówiąc o ludziach, których kiedyś nazywałam przyjaciółmi (dziś mam tylko albo AŻ chłopaka) Ale i tak czuje się strasznie samotna i nikomu nie potrzebna czasami. Na uczelni jestem odpychana, bo nie jestem tak dobra jak pozostali jako jedyna nie zaliczam w 1 terminach. Pseudo przyjaciół potraciłam jak zaczęłam się dużo uczyć, jak większość z nich nie rozumiała, po co to robie....
  • 30 maja 2007 20:34
    aaa

  • Jesteś super i uwierz w siebie ciesz się, że masz kochających Rodziców, szanuj ich za to, że poświęcają dla Ciebie każdą chwilę - zapewne kochasz ich też bardzo - życzę powodzenia w doświadczeniach Twojego życia:-) Nagroda w Niebie już na Ciebie czeka i to, że doceniasz błogosławieństwo Boże jest w Tobie super zaufałeś Jezusowi a on Ci pomaga - tu na Ziemi przecież jesteśmy tylko przelotnie a wieczność czeka otworem trzeba tylko umieć do niej wejść
  • 25 maja 2007 13:17
    Lucna

  • Też borykam się z samotnością... Może innego rodzaju... ale jest dla mnie na razie bardziej trudem niż błogosławieństwem... Boli...
  • 17 maja 2007 23:49
    Ewa

  • Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem... Myślę, że wózek był dla ciebie pewnego rodzaju błogosławieństwem od Boga, bo pokonując wiele trudności i życiową samotność stałeś się wspaniałym, wierzącym i rozumiejącym świat człowiekiem, który potrafi zauważać dobro i widzi to, co naprawdę warto widzieć - mianowicie patrzy sercem na innych ludzi a nie wzrokiem.... Pozdrawiam cieplutko... Corragio!
  • 10 maja 2007 20:47
    Majka.zhr

  • Również trafiłam na te stronę przypadkiem! Przeczytałam na jednym oddechu wszystko... Wiesz mam podobny problem, jednak sęk w tym ze nie potrafię z tego wyjść, a mój stan z dnia na dzień się pogłębia i przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu na codzień... Szukałam pomocy również u Boga, jednak również nie miałam siły...
  • 10 maja 2007 20:25
    Dorota

  • Trafiłam na tę stronę przypadkiem... Nie żałuje! Podziwiam Cię i gratuluje! Nie wiem na ile ja potrafiłabym pokonać samą siebie.
  • 3 maja 2007 11:53
    bitterfly

  • Wiesz Aniu nie wiem, czy jeszcze kiedyś tu zajrzysz, ale jeśli tak to bardzo cię zapraszam, żebyś się może do mnie odezwała. Bo ja też jestem takim samotnym stworem już tyle lat i też nie mam wiary, żeby się nie załamywać i choć wyciągam rękę, to jakoś nikt jej nie chce. Więc, jeśli byś chciała sobie pogadać z kimś, kto ma podobne doświadczenia to bardzo zapraszam:) To mój email: zabamajewska@op,pl.
  • 29 kwietnia 2007 18:32
    Magda

  • Otrząsnąłeś się z samotności. Gratuluje. Ja niestety nie mam twojej wiary i nie umiem przestać być sama. Tyle ludzi wokół a ja sama. Przytłacza mnie to. Nie umiem wyciągnąć ręki. Ale dzięki. Może mi się też kiedyś uda.
  • 11 kwietnia 2007 10:19
    Ania

  • Wiesz jesteś najbogatszym człowiekiem na świecie gdyż masz bogate wnętrze nie tylko przez swoje poglądy i wartości którymi się kierujesz ale także przez to że w Twoim życiu istniej Bóg że pozwalasz mu kroczyć razem z Tobą. Użyje słów, które kiedyś wypowiedział Bóg do każdego z nas "Dobrze, że jesteś.." Ja zawdzięczam mu życie i doceniam każdy dzień ten lepszy i ten gorszy.
  • 10 kwietnia 2007 13:17
    Basia 23

  • Witam. Bardzo wzruszyło mnie to jak wielkie wyzwania potrafiłeś Pokonać opierając swoje życie na wierze, nadziei i miłości. Wielu ludzi może się od ciebie uczyć. Szkoda, że nigdy nie miałam okazji cię spotkać. Pochodzę z dolnego śląska a obecnie przebywam w Irlandii. Na tej stronce znalazłam się przez przypadek. Szukałam wierszy o przyjaźni, ale to co znalazłam tutaj jest piękniejsze od wszystkich wierszy i złotych myśli ? to Samo życie. To twoje życie Jacku, na prawdę odzwierciedla to, czym jest Prawdziwa przyjaźń. Cieszę się twoim szczęściem i mam nadzieje ze kiedyś będę miała okazje poznać cię na żywo. Pozdrawiam
  • 6 kwietnia 2007 04:10
    Iza

  • Heej:) Jesteś niesamowitą, wartościową osobą. Pewnego dnia też porzuciłam samotność, ponieważ spotkałam Jezusa. On jest naszym najlepszym Przyjacielem. Pomaga mi i kocha mnie taką, jaka jestem, choć nie wszyscy mnie akceptują..... Ale ja postanowiłam tak jak Ty nie stać w miejscu tylko działać, choć nie wszyscy przyjmują mnie i moje życie.... Buziaki
  • 18 marca 2007 16:03
    Kamila G

  • Piękne wyznanie, mam nadzieję iż Bóg da ci dalsze siły byś mógł rozwijać się i nigdy nie wrócił do tej samotności życzę ci tego z całego serca
  • 16 marca 2007 23:03
    s.

  • Cześć, przeszukiwałam Internet na hasło samotność i trafiłam na twoją stronkę. Bardzo podoba mi się to, co napisałeś.. Mnie wyciągnął z "dołka" Bóg.. a konkretnie takie orędzia "Prawdziwe życie w Bogu". Cieszę się, że i ty na Nim się wspierasz. Gdyby nie On to mnie by tu już pewnie nie było. A tak, to czuje się dobrze, co prawda problemy zawsze jakieś są, ale teraz mam silne wparcie, takie pewne i nieprzemijające. Pozdrawiam cię serdecznie i życzę ci szczęścia..
  • 4 marca 2007 16:45
    dziewczyna

  • Jesteś niesamowitym i bardzo wartościowym człowiekiem:) bardzo Cię podziwiam - Nawet ja zdrowa fizycznie nie mam tyle wiary i życzliwości w sobie:( Mam nadzieje ze Pan Jezus Mi pomoże się zmienić. Bardzo Cię pozdrawiam:) Trzymaj się:):*:*:*
  • 3 marca 2007 21:35
    Angelika K

  • Mam pytanie, czy przyjaźń jest możliwa po długim czasie rozstania...? Zawsze byłam tego zdania, że ze względu na wszystko będę z moja przyjaciółką, którą do teraz traktuje jak siostrę, a tu nagle wszystko się popsuło... Wzbudziła się zazdrość z obydwu stron, zaczęło się osobne życie bez wnikania w to, co która z nas robi... Płakać mi się chce jak sobie przypomnę to, co nas łączyło, każdą chwilę spędzałyśmy razem, uczyłyśmy się od siebie... Bardzo mi jej brakuje i tęsknie za moją kochaną przyjaciółką... Pomóżcie
  • 2 marca 2007 19:07
    Paulina

  • Twoja strona dała mi wiele do myślenia... Wrócę tu, ale muszę coś przemyśleć... Ja żyję wśród ludzi, ale samotnie... Oni mnie chyba nie widzą a może ja jestem przezroczysta... dla nich???????
  • 1 marca 2007 18:12
    Kalinka

  • Przypadkiem trafiłam na Twoją stronke, ale przypadków nie ma.. więc to nie przypadek.. Dziękuje Ci.. Kolejny raz cos mną potrząsnęło. Tylko nie wiem czy będę umiała cos z tym zrobić. Pozdrawiam
  • 24 lutego 2007 22:05
    Beata

  • Przypomniałeś mi, ile szans zmarnowałem, że to już rok mija, a ja ciągle popadam w bezsens i otępienie. Potrafisz żyć przez miłość. Podziwiam Cię! I Uświadomiłeś mi, że ja tyle tej miłości mimo wszystko otrzymałem, a ona umarła, bo nie dzieliłem się nią... Dziękuję! Życzę byś trwał nadal w spalaniu się dla Przyjaciół!
  • 22 lutego 2007 01:48
    Dawid

  • Ciszę się, że trafiłam na Twoją stronę. Warto pomagać ludziom... i przyjmować z pokorą to, czym obdarowuje nas Pan. Pozdrawiam Cie serdecznie:) Papa:) Kasia
  • 15 lutego 2007 20:33
    Katarzyna

  • Jesteś wspaniałym człowiekiem i naprawdę aż miło pobyć na Twojej stronie. Bardzo wielu ludzi chciałoby mieć takiego Przyjaciela jak Ty.
  • 7 lutego 2007 00:48
    Przemek

  • Siedzę kilkanaście minut przy kom. I ciągle ocieram łzy; widzisz, co narobiłeś JACUSIU! -znowu Ewelina [mąż mówi; ciagle płaczesz?] to z radości!!!!!!!!!
  • 6 lutego 2007 13:12
    Ewelina D

  • Jesteś dzielny i masz nadzieję i mocna wiarę
  • 29 stycznia 2007 14:33
    Piękna Jutrzenka s.Klara

  • Chociaż nie jestem niepełnosprawna, powinnam cieszyć się z tego, co mam - dom, rodzina, drobne powodzenia w szkole czy na innym polu, to są takie chwile, że samotność dokucza mi bardzo. Nie taka samotność, że nie mam przyjaciół - tych, dzięki Bogu, mam. Ale czasem chciałoby się pooglądać chmury na niebie z kimś bliższym sercu. Podziwiam Cię, mówię to otwarcie; podziwiam za siłę i mądrość, jaką posiadasz w sobie. Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem. Niejeden sprawny fizycznie człowiek może pozazdrościć Ci tego, co masz w sobie. oby było więcej takich ludzi, a świat będzie lepszy:-) Pozdrawiam ciepło,
  • 18 stycznia 2007 14:30
    larwa

  • Naprawdę nie było nikogo kto mógłby przez tydzień opiekować się Tobą w Juracie?! Aż wierzyć się nie chce.
  • 2 stycznia 2007 16:21
    Lila T

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przyjaciel na FB

 

facebook.com/przyjaciel youtube.com/user/przyjaciel102