Docenić chwilę

Aby nie zmarnować życia

  • Piękne słowa, budzą uczucie coś w kierunku cudownego uzdrowienia. Choć optycznie nie mam powodów utraty poczucia wartości to jednak dopadło mnie brak przydatności w tym społeczeństwie, bezużyteczność, osamotnienie w tłumie ludzi. Raz jeszcze pragnę napisać - przepiękne słowa równie jak w Księdze Tobiasza 8,5-8 Pozdrawiam serdecznie.
  • 27 grudnia 2006 13:26
    Rafał N.

  • A co jeśli traci się siłę i wiarę w to w co się kiedyś wierzyło z całego serca? Jak można sobie z tym poradzić? Kiedyś czułam się zupełnie szczęśliwa... Niestety dobre czasy minęły po śmierci moich przyjaciół. Jestem jeszcze bardzo młoda, a już zaczynam tracić wiarę w życie i w to, jaki jest jego sens... Przestaję rozumieć wiele rzeczy. Chciałabym wiedzieć skąd bierzesz energię na to by cieszyć się życiem? Jak udaję Ci się być tak bardzo szczęśliwym? Ja też chciałabym poczuć się potrzebna, kochana i szczęśliwa tak jak dawniej... Chciałabym byś mógł pomóc mi zrozumieć tak wiele... Właściwie wszystko... Jak się nie załamać i jak żyć by w dniu śmierci czuć, że życie było wspaniałe? Jak? Proszę byś mi odpisał. Serdecznie pozdrawiam...
  • 21 grudnia 2006 16:07
    Marta...

  • Właśnie siostra zakonna dała nam zadanie na temat sensu życia i szukając jakieś świadectwa natknęłam się na tę stronę, równocześnie czytając list Marka, który mnie ujął..... To piękne jak ludzie niesprawni fizycznie, cierpiący potrafią mieć w sobie tyle siły, miłości i wiary. A przy tym potrafią przelać ją na "papier".... Ja chyba tyle miłości nie mam pomimo tego, że jestem sprawna, zdrowa, ale cieszę się z tego, co mam i z tych, z którymi dzielę swoje życie. Dziękuję Ci Marku za te słowa nawet nie wiesz, jaki masz dar! Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim by potrafili odnaleźć w ziarenku zboża sens życia i cieszyli się z tego, co mają..... Szczęść Boże!!!!!
  • 17 grudnia 2006 14:03
    Paulinka

  • Drogi Marku!!! Napewno Cię nie widziałam, ale są ludzie tacy jak ty, którzy chcąc pędzić przed siebie, ale nie widzą, co może się stać z nadmierną prędkością... Nie tylko ty jesteś jeden, ale jesteś dzielny, bo mimo to, co się zmieniło w twoim życiu pomagasz innym ludziom. Dobrze napisałeś, że ludzie są jak zabawki, nakręcane. Ale chyba gdyby nie ten wypadek to nie wiedziałbyś, że jest druga strona sensu twojego życia.
  • 17 grudnia 2006 12:56
    Ola

  • "Myślę, więc jestem, a o wiele bardziej jestem jeśli kocham..."
  • 3 grudnia 2006 16:11
    Marcin

  • Tłumaczenie listu 22-letniego włoskiego chłopaka, który uległ wypadkowi. List jest skierowany do jego rówieśników na całym świecie.
    ?Jestem dwudziestodwuletnim chłopakiem. Leżę w szpitalu i przyszło mi do głowy, by napisać do Ciebie kilka słów? mam nadzieję, że masz trochę czasu by przeczytać ten list. Mam na imię Marek, mam długie włosy. Jestem jednym z wielu chłopaków, jakich widziałeś pędzących na motorze z dużą prędkością. Może mnie widziałeś, lecz ja nie miałem czasu, aby spojrzeć na Ciebie, gdyż śpieszyłem się. Czerwone światło na skrzyżowaniu nic mi nie mówiło, najważniejsze dla mnie było pędzić. Jednego dnia wpadłem pod samochód, chciałem go wyprzedzić, lecz nie udało się: nic nie pamiętam, co się stało? Znalazłem się w szpitalu bez jednej ręki i bez jednej nogi. Przez godzinę, a może dwie, próbowałem myślami przekonać się, że to tylko sen? na próżno. Teraz to jest moją rzeczywistością: nie mam jednej ręki i brakuje mi jednej nogi? Dziwne! Teraz, kiedy powinienem być smutny, czuję wewnątrz wielki pokój. W tym wielkim zdenerwowaniu zauważyłem, że mam życie?, którego nigdy nie dowartościowałem. Drogi Przyjacielu, dopiero teraz zauważyłem, że żyję. Kiedy byłem na dyskotece wydawało mi się tylko, że żyję, w rzeczywistości nie żyłem; byłem jak zabawka: skakałem, krzyczałem do słów piosenki, podczas, gdy światła oślepiały moje oczy. Dzisiaj widzę słońce i dziękuję Stwórcy za moje oczy: są od 22 lat jak je mam i nigdy tego nie zauważyłem; odkryłem świat, w którym żyłem, a którego nie znałem. Odkryłem inny świat, świat cierpienia; och, jakie rzeczy widzę w szpitalu! Lecz teraz odczuwam we mnie wielki pokój. Dzisiaj otarłem łzy chłopcu, który stracił swoją mamę, i wziąłem w ramiona chore dziecko, podarowałem uśmiech staruszkowi, który był sam. Wiesz, wyznam Ci, że jak nigdy, czuje potrzebę by kochać, śpiewać, dziękować Panu za cudowne życie, jakim mnie obdarzył. Jeśli otrzymasz ten list, chciałbym prosić Cię o jedną rzecz: Ty masz jeszcze dwie ręce i dwie nogi, masz całe ciało? prawda? Zauważyłeś, że żyjesz? Gdzie prowadzą Cię nogi? Co czynią Twoje ręce? Szczęściarz z Ciebie, jeśli Twoje nogi prowadzą Cię, by odwiedzać tych, którzy są samotni; szczęściarz z Ciebie, jeśli Twoje ręce ocierają łzy. Mam nadzieję, że także i Ty możesz widzieć świat nowymi oczyma. Życzę Ci największego szczęścia w świecie. Cześć?. Marek, 22 lata
  • 26 października 2006 09:58
    Adrian M.

  • Po raz pierwszy czytam takie słowa. Dzięki za nie, za Ciebie. Może możemy się jakoś skontaktować?
  • 17 października 2006 14:01
    Justyna

    Od Przyjaciela: Chętnie skontaktowałbym się z Tobą, ale nie podałaś swojego e-maila...


  • Drogi Jacku, wiesz, naprawdę mamy wiele wspólnego:-) Mam w sobie od dłuższego czasu wielkie pragnienie stworzenia strony WWW, w której chce opisać swoje nawrócenie, ocalenie życia przez Boga i Jego prowadzenie mnie...do dziś:-). Chce żeby to poszło w świat i dawało ludziom nadzieje a tu spotykam Ciebie...:-). Wierze, że nasza znajomość przyniesie dla każdego z nas wspaniałe owoce:-)
  • 24 września 2006 16:07
    Joanna W.

  • Po przeczytaniu tego tekstu znowu zastanawiam się nad moim życiem.... i nie wiem czy umiem się cieszyć każdym dniem ... i tymi wszystkimi darami które dał mi Bóg... Czasem zastanawiam się nad sensem mojego życia... i chyba póki nie zacznę "rozwijać" mojej przyjaźni/ miłości z Bogiem nigdy się tego nie dowiem....
  • 22 września 2006 19:59
    Kasia N

  • Gdybym sama była niepełnosprawna, kto wie, czy nie pomyślałabym: "Pan Bóg mi to zrobił, bo chciał mnie łatwiej odnaleźć w tym tłumie" Nie wiem, czy takie myślenie jest słuszne, bo w końcu jestem całkiem sprawna... a nie potrafię się tym cieszyć! A to radość z życia jest najważniejsza. Jeżeli tylko żyjemy zgodnie w wolą Pana Boga, nic innego nie powinno się liczyć.
  • 22 czerwca 2006 12:38
    Nikara Surina

  • Jestem osobą sprawną, ale to nie ma znaczenia. Zaczęłam chodzić do nowej szkoły i nie mam zbyt wielu przyjaciół, ale nie jestem też "odrzutkiem" łączy nas jednak to, że oboje żyjemy wiarą w BOGA. To, co przezywasz jest piękne. Powiem ci ze w te wakacje byłam na pielgrzymce do Częstochowy i dopiero wtedy się nawróciłam zrozumiałam ze BÓG mnie kocha i był przy mnie przez cale życie. Dlatego czytając TWOJE zapiski wiem, że BÓG kocha wszystkich. Cieszę się z Twojego szczęścia :::)))))
  • 26 grudnia 2005 17:20
    Monika Brzoza

  • Nie chce komentować tego, co przeczytałam, nie umiem tego skomentować. To piękne a jednocześnie trudne słowa. Chciałabym z Tobą porozmawiać, zaraź mnie ta chęcią do życia, naucz dzielić się szczuciem z innymi. Proszę.
  • 25 grudnia 2005 17:18
    Anastazja

  • "Kropla miłości znaczy więcej niż ocean rozumu"- Blaise Pascal. Dzięki Ci Jacku za Twoją postawę i Twoją miłość.
  • 15 listopada 2005 21:11
    Danuta Strelczuk

     

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przyjaciel na FB

 

facebook.com/przyjaciel youtube.com/user/przyjaciel102