Docenić chwilę

Aby nie zmarnować życia

  • właśnie podniosłeś mnie z kolan, buźka
  • 16 grudnia 2008 03:02
    pinia

  • Chciałam tylko napisać, że jesteś wspaniałym człowiekiem... Czytając te wszystkie tu umieszczone słowa dajesz ludziom wiarę i nadzieje w lepsze jutro! To wspaniale, że jeszcze na tym szarym świecie można spotkać tak wartościowe osoby jak Ty! Czytając to wszystko, co zostało umieszczone na tej stronce pozwalasz niektórym odnaleźć siebie... Odnaleźć tą malutką iskierkę szczęścia, która czasami wygasa...

    Nie zgadzam się z komentarzem koleżanki... Ty musisz być aniołem... Masz tyle miłości, ciepła i dobra w środku... A co najważniejsze pomimo swojego upośledzenia robisz coś wspaniałego... Dajesz cząstkę siebie innym... i starasz się, aby życie ludzi zmieniało choć na chwilkę drogę którą większość z nas podąża... drogę w nicość....

    Cieszę się, że znalazłam ta stonkę i mogłam przeczytać te wszystkie wspaniale przemyślenia tutaj umieszczone... Dałeś mi nadzieje, że nie zawsze musi być źle... Wystarczy tylko wiara i chęć i by zmienić swój szary świat... Dziękuję Ci! Trwaj dalej w tym co robisz... bo naprawdę dajesz ludziom nadzieje...

  • 3 grudnia 2008 21:32
    Asia :)

  • Szczerze mówiąc nie poruszyło mnie to aż do tego stopnia, by łza zakręciła mi się w oku, albo bym sie uśmiechnęła. Ale musze przyznać tekst świetny... Jesteś naprawdę dojrzałą, ciepłą, DOBRĄ osobą... a w tych czasach bardzo trudno o takich ludzi. Chcesz czynić dobro dążysz do tego... mimo odrzuceń dążysz do swojego celu... Fantastyczne! Jesteś "zwycięzcą" A zwycięzca to ktoś, kto upadając podnosi się! Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem. Niestety takich ludzi jest coraz mniej... a szkoda ... Poniżej widziałam, że inni strasznie Cię idealizują, ale nie oszukujmy się jesteśmy tylko ludźmi a nie aniołami...:) Każdy ma wady i Ty na pewno też je masz... Masz chwile zwątpienia w to całe życie, ale podoba mi się, że mimo tego całego syfu na świecie ty dajesz promyk... Malutki promyk, który ogrzewa... ludzkie serca.
  • 8 listopada 2008 13:33
    Asia

  • Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem.... Nie jedna łza się zakręciła w moim oku czytając to. Wielki ukłon w Twoja stronę. Jesteś naprawdę wielki. Tak mało ludzi jest wrażliwych, pozytywnie nastawionych do życia mimo niepełnosprawności. Z daleka bije od Ciebie optymizm. Wielu ludzi nawet tych pełnosprawnych powinno brać z Ciebie przykład. Większość naprawdę nie równa się Tobie nawet w małym stopniu. Człowiek przy Tobie zmusza się do głębokich przemyśleń.... które są mu potrzebne. Dziękuję....
  • 4 listopada 2008 23:54
    Karolina P

  • Nie możemy czynić dobra sami, wyłącznie od siebie, a tym bardziej zbawić się. Natomiast potrafimy zadziwiać innych, swoim geniuszem, talentem, mądrością, dobrocią lub innymi cnotami, także wielkością, doskonałością i świętością, kiedy rejestrujemy swoimi zmysłami, całym swoim jestestwem, obecność i bliskość Boga, Jego Miłość do nas i innych ludzi.
  • 4 października 2008 19:30
    Zibik

  • Odkrywam nowe, całkiem inne oblicze miłości...
  • 20 września 2008 11:58
    Wiola

  • Dziękuję ci za te słowa dzięki tobie zrozumiałem co ze musze docenić to co mam i jak żyję bo w przyszłości mogę wszystko stracić.
  • 6 lipca 2008 15:23
    Kuba Ż

  • Trzeba mieć nadzieje, czasem wbrew nadziei... Ja tak właśnie żyje od 4 lat. Pewnego dnia straciłam wszystko, przez to ze nie umiałam docenić tego, co miałam. Dziś jest za późno.. by zmienić przeszłość. Ale to doświadczenie nauczyło mnie pokory i .. nadziei. Pewnego dnia, lecz nie wiem kiedy... spełnią sie marzenia... tylko czy potrafię w to uwierzyć.
  • 20 czerwca 2008 01:34
    Marcia

  • "Nie każde, bowiem drzewo może stać się np. pięknym meblem, ale może wypalić się, dając innym ciepło i światło, lub może zgnić w oczekiwaniu aż stanie się tym, czym nie jest.."
    Dziękuję Ci za te słowa, które wyrywają mnie z marazmu czekania na jakąś nieokreśloną zmianę w moim życiu. Zajrzałam tutaj wpisując hasło: sens życia i być może, to jest właśnie to co teraz odnalazłam? Dawać siebie innym już, a nie dopiero wtedy, gdy cokolwiek się zmieni i poczuję się szczęśliwsza. Szczęście płynie z tego, że się komuś coś ofiarowuje nie oczekując czegoś wymiennie. Dziękuję!
  • 19 kwietnia 2008 22:21
    Maria, Marzena B

  • Po raczej kiepskim dniu wertując z nudów stronki w Internecie trafiłam na ten artykuł. Dziękuję Ci za uśmiech, który pojawił się na mojej twarzy po przeczytaniu tych paru naprawdę mądrych, ciepłych, pełnych optymizmu słów!!! SERDECZNE POZDROWIENIA!!
  • 14 marca 2008 16:42
    Ania

  • ja pozostawię tu ładny cytat Reinholda Schneidera.
    "Kiedy zastanawiamy się nad swoim życiem, to właściwie sam fakt, że żyjemy, powinien nas najbardziej zadziwić."
  • 10 marca 2008 18:03
    A.

  • Tak.. życzę powodzenia w życiu.. miłości sie człowiek zawsze i ciągle uczy...
  • 5 marca 2008 01:53
    Chester

  • Myślę, że nie tyle istotny jest wiek, co dojrzałość wewnętrzna... A już sam chęć niesienia pomocy świadczy o Twojej dojrzałej osobowości... Aby mi pomóc czasem wystarczy popchać mój wózek, a z tym praktycznie każdy sobie radzi:) Szkoda, że nie pozostawiłaś swojego maila...
  • Mam 14 lat czy mogę Ci też pomóc?
  • 3 marca 2008 17:51
    Ela

  • Pamiętam Cię z zeszłorocznej pielgrzymki na Jasną Górę a zwłaszcza Twoje świadectwo. Pamiętam, jak widziałem Cię w tym wózku, i pierwszą moją reakcją, myślą było: "Jakiż on biedny, nieszczęśliwy..." A teraz zdaję sobie sprawę, że gdybyś zobaczył mnie, gdybyś mnie poznał, w sensie moją duszę, pomyślałbyś wtedy to samo o mnie. Podziwiam Cię człowieku. Skąd Ty bierzesz siłę do życia. Chętnie bym się zamienił z Tobą ciałem. Takie to dziwne, co tutaj piszesz. To, że najważniejsze jest dzielić się miłością. Proste i bardzo trudne, zwłaszcza, jeśli nie potrafi się kochać. Tak jak ja. Jak nauczyć się kochać, kiedy samemu było się krzywdzonym, gdzie miłość kojarzy się tylko z bólem, cierpieniem, wykorzystaniem, szantażem emocjonalnym? Czy można pokochać Boga, jeśli nie zna się tak od strony serca słowa miłość? Stary, jesteś niesamowity. Kiedy sobie Ciebie przypomnę, i słowa, których nie pamiętam, ale które czuję, to aż coś takiego się rodzi... dziwnego. Nobel dla Ciebie.
  • 15 lutego 2008 01:05
    Nick

  • Tu jest bardzo dużo dobrych ludzi.
  • 25 stycznia 2008 01:33
    Tomek

  • Jesteś naprawdę cudowną osobą... Podziwiam Cię za to, że jesteś taki silny... Oby Ci się powodziło...
  • 18 stycznia 2008 19:50
    Agnieszka

  • Próbuje znaleźć swój sens życia i czasem do dochodzę do tego ze go właściwie nie ma... Nie ma nic każdy umrze urodzi się i tak w koło poświęcanie czasu na nic po wszystko płynie i przemija czas.. Pierw to bardzo mnie bolało bałem się, że to jest okrutna prawda jednak cały czas wierzę nie wiem, w co?? Kogo?? Ale to jest właśnie ta nadzieja może zgubna byłem na dnie... Jeszcze się nie podniosłem na tyle by podnieść głowę uśmiechnąć się nawet nie mam, dla kogo bo robienie czegoś dla siebie jest nudne, bo sam tego nie docenię a ktoś na pewno, ale nie ma takich osób wokół mnie pozdrawiam to tak ode mnie
  • 18 stycznia 2008 17:57
    Norbert D

  • Jesteś niesamowitą osoba takich właśnie brakuje nam ludziom w tym śmiesznym kraju... Podziwiam wolę i chęć życia i z całego serca pozdrawiam
  • 14 stycznia 2008 15:27
    Magda

  • Wszedłem tu bo mało co się nie pociąłem... Od dziecka myślę tylko o innych i nigdy o sobie... Pomagałem ludziom w wielu sytuacjach i czuje się z tym dobrze, ale dlaczego to wszystko działa w jedna stronę?? Dlaczego ważne rzeczy nie są doceniane?? Dlaczego to tylko ja mam dawać siebie a jak potrzebuje pomocy to jej nie uzyskuje... Nie wszystkich życie jest kolorowe w sercu po spełnieniu się w dobrych uczynkach, bo te serca nie dostają niczego w zamian w momencie, gdy potrzebują tego najbardziej w swoim marnym żywocie... Tak powstał właśnie ?pustelnik?.
  • 8 stycznia 2008 22:03
    Darek

  • Hej;]... Weszłam Tu, ponieważ pokłóciłam się z przyjaciółką...;[ i powiem Ci cos Naprawdę podziwiam Cię, bo jesteś super człowiekiem:*** I Nie przejmuj się Innymi bo to sensu nie ma;).. Bądź sobą, bo każdy ma w sobie cos, czego inni bardzo zazdroszczą:*** Trzymaj się Cieplutko ^^Buziaczki^^:**
  • 29 grudnia 2007 20:55
    Pycia z Olsztyna

  • Jesteś wspaniałym człowiekiem, naprawdę. Aż, zazdroszczę tego dobra w Tobie
  • 8 grudnia 2007 22:55
    Marta

  • witam:)Niesamowita stronka, niby kilka zdań a może w nas cos zmienić. Pozdrowionka:)
  • 8 grudnia 2007 10:38
    Iwona

  • Witam! Weszłam tutaj przypadkiem. Szukałam na religię wiadomości o Bożym Narodzeniu, znalazłam Twoją stronę. Do treści, o jakich piszesz, doszłam dosłownie kilka dni temu, po rozważaniach filozoficznych, pisząc w pamiętniku słowa: "Życie jest piękne- dlaczego te słowa zawsze wypowiadają ci, którzy doświadczyli w swoim życiu cierpienia. Jak bohater ulubionej książki mojego dzieciństwa o takim samym tytule. Życie jest piękne- dlaczego tak rzadko wypowiadają je ludzie, którzy mają praktycznie wszystko". Pamiętaj, Pan Bóg kocha najbardziej tych, którym zsyła cierpienie. Jeżeli człowiek odnajdzie sens smutek stanie się radością i pojawi się szczęście. Pozdrawiam.
  • 6 grudnia 2007 18:08
    Kasia

  • Ja powiem tylko tyle ze jest to piękny tekst podnoszący na duchu i dodam ze czuje się bardzo podobnie do Kamili O i w dodatku, mimo iż mam 17 lat czuje jakby życie było juz za mną jakby nic na mnie nie czekało:(
  • 22 listopada 2007 21:39
    Ania

  • Mam 22 lata i szukam sensu życia... Często wyjeżdżam za granice do pracy... Tam jest tez moja mama. Ale mam rodzeństwo. Przeczytałem tu wiele ciekawych i mądrych zdań, lecz czy ktoś mając córkę w wieku 14 lat wywozi ja do o 50 razy większego miasta niż mieszkała dotychczas i zostawia ja tam??? u jakiś znajomych... Czy to jest normalne??? Tak właśnie zrobiła moja mama. Nie porzuciła jej tylko dała w ręce obcych jej tam ludzi. Pomyślcie, co dziewczynka w tym wieku 14 lat mogła czuć? Obarczam trochę wina moja mamę, bo to jest dla mnie szok. Co prawda płaciła za nią takiej pani gdzie mieszkała za jedzenie i mieszkanie, ale sami napiszcie, co o tym myślicie? Nikt o tym nie wie, bo aż mi wstyd jest mówić... Ja z kolei dużo razy odczułem samotność, bo takie jest życie. Moja siostra wciąż jest w tym wielkim mieście i ma 18 lat. I wciąż bez mamy, brata i sióstr. Czasami wkurza mnie to ze brak jest normalności w ludziach a co mówić miedzy córką a mama. Ja tak nigdy nie zrobię... Mam nadzieje i tak mi dopomóż BÓG!!!
  • 21 listopada 2007 00:07
    anonim

  • Weszłam na tą strona po ściągę na polski. ale przeczytałam ten tekst i dowiedziałam się że najważniejsze jest to że jeden człowiek pomaga drugiemu
  • 13 listopada 2007 18:16
    Monika W.

  • Teraz wiem, że nie jest ważne to jak ktoś wygląda, czy jak się zachowuje, ale liczy się przede wszystkim to co ma w środku.. Jaką ma duszę i serce... Pomimo, że sam staram się zachowywać przed kolegami całkiem inaczej niż wtedy, gdy ich przy mnie nie ma.. Bo tak naprawdę jestem wrażliwym człowiekiem i zawsze staram się pomagać innym... Nie raz mi to nie wychodzi, ale chce się zmienić całkowicie i zachowywać się tak jak tego chce, bo tak mi dyktuje serce i sumienie, a nie być całkiem innym niż w rzeczywistości jestem.. Mam 19 lat i ciecze się, że trafiłem na tą stronę.
  • 7 listopada 2007 20:41
    Przemek

  • Moniko, pomóż ... :( 8216059
  • 6 listopada 2007 18:26
    Sandra

  • Witam. Jak większość osób trafiłem tu "przypadkowo", przeżywam teraz seminarium odnowy i temat tego tygodnia to sens życia. Myślę ze każdy wchodząc na ta stronę odnajduje cos innego, ale zarazem łączącego nas wszystkich. Pisze komentarz, bo musze podziękować osobie, która umieściła tu komentarz. Magda 17 - jej słowa uświadomiły mi, jaka wielka mądrość noszą w sobie młodzi ludzie i jaka wielka stratę przeżyłem ja nie przeżywając właściwie swojej młodości. Mam 28 lat i świadomość ze nie wykorzystałem właściwie danego mi czasu. Jej słowa- "... Nawet w sumie to nie wiem, po co pracuje nad sobą... Chyba tylko, dlatego aby nie ranić innych ludzi..." staną się mottem na ten tydzień i pewnie będę długo je pamiętał. Dziękuje ci Jacku ze wokół ciebie mogą gromadzić się ludzie, którzy dzielą się tym co cenne w nich samych tak jak ty dzielisz się z innymi tym co cenne w tobie.
  • 27 października 2007 21:38
    Konrad

  • Ta stronka jest bardzo fajna opowiada zarówno o szczęściu jak i cierpieniu innych ludzi:) Ja bardzo bym chciała pomagać ludziom nawet słowem czy rozmowa ale tutaj nikogo takiego nie ma!!! Może przez was poznałabym jakiegoś człowieka i mogła mu pomagać. Byśmy byli takimi znajomymi przez internet:) pozdrawiam wszystkich gorąco
  • 17 października 2007 15:02
    Monika

  • Coraz miej w naszym życiu przyjaźni, miłości, ludzie pędzą za czymś co złudnie wygląda jak szczęście a jest tylko chęcią posiadania. Nie można budować szczęścia na pieniądzu i wszelakich dobrach, bo nie one są źródłem radości. Prawdziwe szczęście daje uśmiech przyjaciela, radość dziecka, piękno otaczającego nas świata, błysk w oczach kochającej osoby. Prawdziwa radość płynie z dawania innym a nie z brania w życiu wszystkiego, co złudnie przynosi szczęście. Jakie to straszne że naszych nowoczesnych czasach XXI wieku- mądrości, kultury i techniki coraz mniejsze znaczenie ma to co odróżnia człowieka od innych form życia a jest to głównie miłość i przyjaźń t.z.- ?człowieczeństwo?
  • 28 września 2007 00:18
    Wiesiek

  • Bardzo się cieszę ze trafiłam na twoją stronke, bo to pomogło mi zrozumieć wiele tak bardzo skomplikowanych spraw... Zdałam sobie sprawę, że ja naprawdę mogę coś w życiu osiągnąć:) i to mnie cieszy:) Zrozumiałam, że kiedyś znajdę tą drugą połówkę i będę naprawdę spełniona życiowo:)
    Twoja stornka pomogła mi zrozumieć jak wiele błędów popełniłam myśląc o moich niepowodzeniach i tym, że nie jestem szczęśliwa:) jednak to się zmieniło... Przestałam się już zadręczać myślami, lecz zaczęłam działać... Teraz jest zupełnie inaczej:
    -uśmiecham się
    -żartuję z koleżankami
    -jestem pogodna i wiem, że jest dobrze.
    Dzięki bardzo ze masz tą stronke, bo to właśnie ona pomogła mi dostrzec tak wiele dobrego w moim wnętrzu:))) POZDRAWIAM SERDECZNIE
  • 23 września 2007 18:02
    Asiorek:))))

  • Wstałam rano, usiadłam przy komputerze i zaczęłam płakać;(;( jaki sens ma życie jeśli inni mają tyle szczęścia a inni wcale:(:(:(... Nie mogę pogodzić się z tym, że nic mi się (:(nie układa:(, wszystko jest przeciwko mnie:( i jak mam wierzyć, że będzie lepiej:(:(... Nie mam już siły:(... Bardzo cierpię z powodu miłości:( Wiem, że nigdy nie będę z tym chłopakiem:(:( ale sama siebie oszukuje i nie umiem sobie z tym poradzić:(:(:(
  • 26 sierpnia 2007 11:42
    załamana

  • Cześć!! Mam na imię Asia i jestem gimnazjalistką. Na twoją stronę trafiłam przypadkowo, ale bardzo się z tego cieszę. Trudno mi o tym mówić, ale tak ja ty jestem osobą niepełnosprawną. Mogę chodzić i w szkole robię wszystko biegam, gram w gry zespołowe i powiem Ci, że jestem najlepsza z całej mojej klasy pomimo tego, że oni są całkiem sprawni. Uczę się bardzo dobrze, bo mam stypendium i świadectwo z paskiem.... Mam wielu przyjaciół, którzy traktują mnie normalnie.... Żyję z dnia na dzień tak jakbym nie czuła się niepełnosprawna i mówiąc szczerze cieszę się, że taki los mnie spotkał... bo gdy paterze się na moje koleżanki które są zdrowe i maja pełno pieniędzy widzę, że nie są one szczęśliwe, bo nie wiedzą czy ludzie lubią je dzięki temu, że są bogate czy dzięki ich osobowości.... Często mówię sobie, że tak ma być, bo dzięki temu wiem, że ludzie lubią mnie za to, jaka jestem a nie dlatego, ze mi współczują.... Wielu kolegów pyta się mnie jak ja to robię, że zarażam ludzi swoim śmiechem pomimo tego, że spotkał mnie taki los.... Ja zawsze mówię im, żeby żyli chwilą obecną, bo zawsze to ona może być najpiękniejsza.... Pytają się też o moje życiowe motto no wiec pisze im tak ,,NIE POZWÓL ABY STRACH PRZED DZIAŁANIEM WYKLÓCZYŁ CIĘ Z DALSZEJ GRY"....
  • 13 sierpnia 2007 20:18
    Asia

  • super strona pozdrowienia z cincinnati ohio
  • 7 sierpnia 2007 05:38
    Michał

  • cosik fantastycznego.... aż rośnie we mnie poczucie wartości.....
  • 5 sierpnia 2007 22:36

  • Zaczęłam regularnie odwiedzać tę stronę, zawsze czuję się potem jakaś... lepsza... Napawam się tym dobrem, które przekazujesz... Wiele zostało tutaj powiedziane. A ja - żałuję tylko, że nie można opisać wszystkich pięknych uczuć. Nie ma po prostu takich słów. Najważniejsze, by tylko znaleźć w sobie dobro, bo nie mam wątpliwości, że jest ono w każdym z nas, czasem tylko przesłonięte...
  • 4 sierpnia 2007 14:44
    Maja K.

  • ... kolejne przeżycia, kolejne myśli, kolejni ludzie... Ile jeszcze dni, ile minut, usłyszanych słów, wyśnionych snów, oddechów i zmierzchów nam zostało? Ile jeszcze osądów ile wisni, truskawek i pocałunków aniołów.. Ile nam tego zostało nim śmierć złoży swój pocałunek na naszych ustach? Żyjemy bardzo krótko.. Zróbmy coś wielkiego i dobrego...
  • 16 lipca 2007 20:17
    Madhavendra

  • Mój umysł jest zbyt ciasny, by zrozumieć sens cierpienia. Dla każdego własne nieszczęście wydaje się być największe. Również i dla mnie-moja samotność, nie tylko moja niestety jak poniżej przeczytałam. Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem, dlaczego najbliższa mi osoba mogła mnie tak zostawić. Nie znajduję sensu. A sens życia umknął, nie ma go....
  • 15 lipca 2007 15:34
    Bożena

  • Siedzę właśnie smutna zamyślona nad sensem istnienia i tak wpisałam w gogle "co to za sens żyć" i weszłam na to cieszącą ducha stronę. Nie mogę żyć normalnie od końca tamtego roku. Wtedy straciłam najważniejszego człowieka w moim życiu-Mojego wspaniałego Ojca. Ten człowiek nie żył dla siebie, lecz dla innych. Nie macie pojęcia jak ludzie go cenili a gdy zmarł kościół pękał w szwach na jego pogrzebie. Dla mnie jest teraz bardzo trudno żyć, walczyliśmy pół roku z jego nowotworem, aż przyszedł dzień, gdy trzymając go za rękę patrzyłam jak wydaje ostatnie tchnienie. I poco żyć, kiedy i tak trzeba umrzeć? Myślę, że po to, aby doświadczać różnych przeżyć, tych miłych i tych bardzo bolesnych. Moj Ojciec zmarł ale dał mi sens istnienia, pokazał go swoją wolą życia aż do ostatniej godziny walczył- chciał żyć
  • 14 lipca 2007 19:44
    Karuśka

  • Los dostarcza nam wielu cierpień i najczęściej są to takie cierpienia, które trudno nam zrozumieć, bądź - nie rozumie się ich wcale. Chcecie usłyszeć prawdę? Tak, życie jest bolesne; życie jest niesprawiedliwe, tragiczne, ale my tego nie zmienimy! Jedyne, co możemy zrobić, to pogodzić się z tym i pamiętać, że istnieją jeszcze te małe sprawy, maleńkie nadzieje, niesamowici ludzie, których spotykamy za rogiem ulicy, którą podążamy. Tak naprawdę nie chodzi o to, aby zlikwidować, usunąć całkowicie nasze "krzyże". Sednem sprawy jest to, by nasze cierpienia zaakceptować, aby z nimi współżyć. Potraktować, jak coś, co jest niezbędne do życia, normalne. Starać się wykorzystać swój czas, jak najlepiej, tak, jak byśmy tego sami chcieli, z cierpieniem u boku. Wiem, ono ogranicza, lecz nie zamyka nam wszystkich drzwi! Wręcz przeciwnie - otwiera nowe, lepsze. "Trzeba brać od życia to, co nam daje. I nie domagajmy się tego, czego dać nam nie chce(...)", mimo iż czasem to rozrywa nam serce. Nie bójmy się przyznawać, iż cierpimy. I tutaj pojawia się pewne pocieszenie - okazuje się, bowiem, że świat nie jest tak do końca niesprawiedliwy. Otóż, nie jestem sama, WY nie jesteście sami - bo w tym świecie, cierpią wszyscy. Bardzo się cieszę, że trafiłam na tą stronę, lecz moje serce raduje się jeszcze bardziej, gdy widzi, iż w tym świecie istnieją jeszcze "dobre Anioły niosące światło":-))) Pozdrowienia dla wszystkich
  • 6 lipca 2007 17:38
    Nadzieja

  • Piękne słowa bardzo mi pomagają, gdy je czytam, ale mi jest bardzo ciężko jestem samotna, nie mam, dla kogo żyć wciąż tylko siedzę zamknięta w domu nigdzie nie chodzę, bo nie mam z kim. Jestem tak zagubiona bardzo mi z tym źle jednak nie potrafię tego zmienić czuje w sobie pustkę i straszny ból przepełnia moja dusze... Jednak bardzo dziękuję za te wszystkie słowa otuchy, które tu mogę przeczytać.
  • 30 czerwca 2007 19:04
    gonia

  • Twoja strona jest inna niż wszystkie i to mnie fascynuje, inność się cieni:) Pisze pracę na konkurs religijny i pozwoliłam wyłowić sobie zdanie z Twoich tekstów, dziękuję:*
  • 24 czerwca 2007 12:11
    Marika

  • Zacznę słowami "Czasem ciężko jest śpiewać, kiedy śpiewa się przez łzy". To zdanie oddaje charakter uczuć osób, które są zranione lub były ranione wielokrotnie. Z czasem boją się kochać, lub po prostu nie chcą. Takie życie... Nie tylko atak, ale i uniki... Ja też już nie chce kobiety... Pracuje i dobrze mi się żyje...
  • 20 czerwca 2007 10:21
    MalColm

  • Witam! Chciałabym w obecnej chwili wierzyć w te jakże piękne słowa. Mam wspaniałych rodziców, dobrą satysfakcjonującą pracę, własne mieszkanie, ale nie mogę trafić na uczciwego mężczyznę. Każdy z moich byłych krzywdził... Właśnie w tej chwili czuje się bardzo zraniona. Widocznie mam tak wielką potrzebę dawania uczucia i go otrzymywania. W pracy jestem twarda a kontaktach z mężczyznami zamieniam się w mała naiwną dziewczynkę. Jestem łatwym celem. Wierzę w ich słowa, a później cierpię min. rok. Jestem oschła, zamykam się w sobie i jakby nieżywa - jedynie co mi wychodzi to praca, wiec pracuje intensywnie. Tylko w tym widzę sens życia, no jeszcze moja najbliższa rodzina i przyjaciółka. Z wiekiem czuję, że nie dam rady wytrzymać znowu załamania z powodu nieszczęśliwego związku. Wszyscy dla mnie są interesowni. Proszę wybaczcie, ale pisze pod wpływem emocji i może jest to troszkę nie zrozumiałe..
  • 28 maja 2007 00:38
    Zraniona

  • Często uzależniamy swoje szczęście od rzeczy, które są poza naszym zasięgiem. Będę szczęśliwy, gdy będę miał to, to i jeszcze tamto. Kiedy to osiągamy, cieszymy się tym przez chwile, by znowu być nieszczęśliwym. Wyznaczamy sobie kolejny cel, który umożliwi nam na moment odnaleźć radość.. Szkoda, że nie dostrzegamy tego, co mamy, co jest w nas samych, piękna otaczającego nas świata, ludzi spotykanych na naszej drodze.. Szkoda, że nie odnajdujemy prawdy w promieniach słońca, kropli deszczu na szybie czy blasku gwiazd na nocnym niebie...W całym zgiełku życia gubimy się, zapętlamy i błądzimy ciągle pytając gdzie tu sens? Pozdrawiam
  • 6 maja 2007 17:38
    Maro

  • Cześć ja na twoja stronę tez trafiłam całkiem przypadkiem, dostałam zadanie z religii o temacie "Żyj i bądź szczęśliwym, daj szczęście innym. Napisz list do młodych ludzi, którzy zagubili się w życiu i daj im świadectwo swojego życia." Hm... niby bardzo mądry temat, jednak dla mnie bardzo trudny bo jak mam napisać list i dać im świadectwo swojego życia. Skoro ja sama nie wiem jak żyć, sama jestem właśnie młodą dziewczyną, która zagubiła sens swojego życia. Wszystko zaczęło się jakiś rok temu, gdy ukończyłam gimnazjum i przyszedł czas na zmianę szkoły. Dostałam się do LO zawsze marzyłam, aby uczyć się w tej szkole moje marzenie się spełniło, choć teraz żałuję. Od kiedy zaczęłam chodzić do tej szkoły moje życie stało się smutne i monotonne. Wszystko zaczęło się psuć, opuściłam się w nauce na początku i przez długi czas próbowałam to naprawić, lecz nie wiara nauczycieli w moja osobę i na każdym kroku dźwięk słów: "Nie zdasz...!" zniechęcił mnie do pracy do starań o to, aby było lepiej.
    Kiedyś zawsze pewna siebie z lekkim uśmiechem na twarzy mówiąca "dobrze będzie, dam rade, bo jak nie ja to kto?", a dziś zagubiona w swoim własnym świecie bez celu ze smutkiem na twarzy i całkiem przeciwnymi słowami. Nie raz myślałam o śmierci o sposobach umierania, bo umierać można na wiele sposobów - z miłości, z nudów, ze strachu, z tęsknoty, ze zmęczenia itp. "Umiera się nie po to, aby przestać żyć, lecz po to, aby żyć inaczej"- bardzo mądry cytat. Ja nie chce umierać, ale chce żyć inaczej chce odnaleźć sens swojego życia, choć to bardzo trudne, gdy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki.
  • 25 kwietnia 2007 18:57
    Kamila O

  • Witaj, to co piszesz jest naprawdę wspaniałe. Jestem szczęśliwa, że "przypadkiem..." znalazłam tę stronę, dziękuję.
  • 15 kwietnia 2007 14:06
    Marzena S

  • Jeżeli ktokolwiek pyta o sens, to znak, że żyje i chce tego życia i chce wbrew logice zdarzeń w jakich się znalazł czerpać z niego co się da, pełnymi garściami. Szukanie odpowiedzi na to pytanie zajmuje nam całe życie - budzimy się z nim i zasypiamy. Czasami wydaje się nam, że to już, albo, że To, to właśnie To. Natury niepokornej cnotą jest szukać i pytać, wątpić, wreszcie starać się odnajdywać spokój. Tylko, czym on jest? - zanurzeniem na chwilę w rzece czasu, przemijania i uświadomieniem sobie, że poddajemy się (dając się unieść jej nurtowi),że to miłość... aż .. i nic więcej. Niby proste i oczywiste, a tak odległe, dlatego tak "niebotyczne" i niepojęte. Ja skończę to trywialną myślą (głęboko) wrytą we mnie od zamierzchłego szczenięctwa (Bogu dzięki) ? siła której szukasz jest w TOBIE.
  • 4 kwietnia 2007 01:39

  • Bardzo mądrze piszesz... Ten tekst dał mi dużo do myślenia. Czasem zastanawiam się nad sensem własnego życia.. Różne myśli przebiegają mi po głowie... Moglibyśmy kiedyś porozmawiać?
  • 1 kwietnia 2007 12:18
    Maciek

  • Po przeczytaniu powyższego tekstu z pełnym przekonaniem, mogę stwierdzić, bowiem jest Pan fantastycznym człowiekiem:) Ja również staram się pomagać ludziom i również piszę teksty o miłości, życiu, o tym co nas otacza... Jestem naprawdę zachwycona Pana postawą do życia!! - Pozdrawiam
  • 19 marca 2007 22:16
    Justyna 16

  • Witaj Jacku. Twoje teksty to wspaniałe wskazówki na życie. Dziś, kiedy inne wartości nabierają "mocy" nie ma to jak usiąść w zadumie i cieszyć się tym, co mamy. Pozdrawiam serdecznie
  • 23 lutego 2007 23:19
    Weronika

  • Cześć Jacku to co piszesz jest fantastyczne i prawdziwe. Ludzie poprzez ciebie nabierają chęci, aby żyć by cieszyć się życiem pomimo tego, co nas spotyka w życiu. Albowiem życie mamy jedno i należy je przyjąć takie, jakie nam dano. Ty jesteś żywym przykładem tego ze piękno można znaleźć w każdym człowieku. Nigdy nie należy się poddawać tylko trzeba brnąc do przodu dając swoim przykładem wiarę w siebie innym ludziom zagubionym nieszczęśliwym. Pozdrawiam
  • 19 lutego 2007 23:43
    Beata

  • Jestem pełen podziwu dla autora powyższego tekstu. Ze potrafi odnaleźć radość życia pomimo wszystko. Wiara jest darem i czasami wydaje mi się, ze ten dar został mi odebrany. Wiara w życie - że ma ono jakiś sens i że można się nim cieszyć i radować każdą chwila. Kiedyś wierzyłem mocno w przeznaczenie, wierzyłem, że je odnajdę, znajdę swój sens życia. Starałem się być dobrym człowiekiem, ale krok po kroku oddalałem się... Sens życia - czy obserwowanie choroby i śmierci dziecka - jego cierpienia skłania do myśli o istnieniu sensu życia? Potworna bezsilność, złość, na ludzi... na Boga... Dlaczego?.. To było dawno temu, a dalej mi się łzy cisną do oczu na myśl o tym wszystkim. Dziś nie wiem, po co żyje. Pracuje nad sobą, ale czasami sam się zastanawiam, po co. Mam swoje "wzloty i upadki". Są chwile, w których mam nadzieje, ze jeszcze wszystko się ułoży, że juz się ułożyło, ale są też chwile, w których borykam się z poczuciem niskiej własnej wartości i zastanawiam nad tym, jak to wszystko zakończyć... Dokąd uciec, rzucić to wszystko, co mam... Przez większość swojego życia czułem się jakby tekst piosenki zaczynającej się od slow "There must be some way out of here" były pisane o mnie. Wyjście być musi, ale nie potrafię go znaleźć. Po co żyje?
  • 19 lutego 2007 00:06
    Krzysiek 34 lata

  • Kiedy to przeczytałam byłam w szoku, jest tu tak bardzo pięknie wszystko opisane. Ja nie lubię się poddawać i zawsze dążę do celu. Inni tak nie potrafią...ale niech się nie poddają. Życie jest piękne i trzeba z niego korzystać do końca. Rozumiem osoby, które są czymś podminowane, załamane... ja też miałam takie chwile. Ale po to jest przyjaciel by móc się zwierzyć. Bardzo wszystkich proszę żeby nie zaprzestali wierzyć w siebie. Jeśli nie macie przyjaciół, a rodzinie wstydzicie się powiedzieć, zawsze jest jeszcze jedna osoba - Bóg. Jemu ufajcie bezgranicznie. On zawsze nas wyciągnie z opresji. Chciałabym ażeby wszyscy przemyśleli moje słowa.
  • 10 lutego 2007 14:50
    Ania..

  • Hej! Przypadkiem trafiłam na tą stronę, wpisując w google "piękno życia", którego szukam. Jestem jedną z tych osób, które są sprawne fizycznie i zdrowe, a jednak nie widzą sensu ich życia, co objawia się w myślach (czasem już prawie próbach) samobójczych. Od 3 miesięcy szukam czegoś, jakiegoś stałego odniesienia, czegoś ponadczasowego, ponadludzkiego, wiecznego, jakiejś siły, która pozwoli mi uwierzyć, że jest prawdziwa, czysta miłość na świecie, że marzenia się spełniają, że ludzie nie są źli tylko okropnie zranieni i tym ranią innych, że warto walczyć, gdy nie ma nadziei, że ludzie dziś nie zawsze się mijają [zamknięci w swoich zranieniach, nie potrafią prawdziwie słuchać a tym bardziej kochać, bo miłość w ich wydaniu jest wypełnieniem (może stłumieniem?) ich ran]. W nocy ok. 2, gdy wszyscy śpią, w ciszy mogę sobie boleśnie uświadomić pustkę mojej egzystencji. To jest tak okropne uczucie, którego nie da się opisać. Nawet w sumie to nie wiem, po co pracuje nad sobą... Chyba tylko, dlatego aby nie ranić innych ludzi. Pewnie gdybym Cię znała podziwiałabym Ciebie za wewnętrzną siłę, i okropnie Ci jej zazdrościła. Tak naprawdę obecnie zżera mnie wewnątrz rozpacz... i może iskierka buntu, który i tak nic nie da. Tak naprawdę mamy bardzo mały wpływ na nasze życie. Jesteśmy w ciągu pierwszych 7 lat naszego życia w większości sterowani przez naszych rodziców... Jesteśmy stworzeni (szczególnie psychicznie) przez naszych rodziców. Oni tez są zranieni, więc nie pracując nad sobą (bo to boli) ranią nas nieświadomie. My później borykamy się z tą Naszą "przepiękną wolnością i niezależnością". Ludzie ranią siebie nawzajem, a najbardziej boli, jeżeli jest to ktoś z rodziny. Znajdź normalnych ludzi, którzy potrafią się bawić bez alkoholu, kiedy po zabawie lecą jedynie komentarze typu "no! on się schlał jak świnia, a ten ile wypił!!" Niedobrze mi się robi ? aż wstyd się przyznać, że serce rozrywa, jak widzi się swoich rówieśników, którzy ranią siebie, okłamują i zadowalają się pustymi przyjemnościami ? a w środku są inni. Nie pozerzy, frajerzy. Normalni, dobrzy ludzie. Ale ich to nie obchodzi, bo im jest dobrze z takim życiem. Może miłość ma być sensem mojego życia???!!!!!!! Kto dziś myśli o PRAWDZIWEJ miłości? Ludzie zadowalają się tanim towarem z 3 grosze, i o boże, jacy oni szczęśliwi (ironia). Kto o tym myśli , że aby prawdziwe kochać trzeba najpierw ułożyć sobie swoje życie, wyciągnąć na wierzch zranienia, pogodzić się z nimi, zaakceptować i pracować nad swoimi wadami, które z tych zranieni wynikają. Żeby nie zapychać sobie swoich braków drugą osobą. Bo w końcu kocha się za nic, nie? Nikt nie zdaje sobie z tego sprawy. Ludzie są okropnie zranieni i nie potrafią ciężko nad sobą popracować, aby znać siebie i nie robić problemów w przyszłości, tylko - bo to jest łatwiejsze- głosić całemu światu, że się zakochałem/am a później dziwić się, czemu się skończyło...
  • 23 stycznia 2007 21:29
    magda 17 lat

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przyjaciel na FB

 

facebook.com/przyjaciel youtube.com/user/przyjaciel102